search
top

Rodzimowiercy nie modlą się do „drzew i bałwanów”

W miarę jak coraz więcej Polaków powraca do wiary przodków, coraz częstsza jest krytyka ze strony nieprzychylnych nam środowisk. Niestety częściej niż próba podjęcia dyskusji jest to złośliwe deprecjonowanie rodzimej duchowości i zwyczajne kpiny. Rodzimowierstwo skupia wokół siebie tyle samo przychylnego zainteresowania, co pobłażliwej sceptyczności. W tym drugim przypadku często spotykamy się z próbami podważenia szczerości naszej wiary i podstaw tego wyznania jako istniejącej religii w ogóle. Jednym z powszechnych zarzutów jest podkreślanie tysiącletniej przerwy między chrystianizacją a współczesnością (co zresztą nie jest prawdą, bo pogański pierwiastek w ogromnym wymiarze przetrwał w kulturze ludowej, a pokrewne religie ludy ugrofińskie, Hindusi, Persowie czy Kalaszowie wyznają do dziś i nie są to „rekonstrukcje”, ale to temat na osobną dyskusję). Żeby nie popaść w ogólniki przywołam jedną z bardziej przejaskrawionych i absurdalnych wypowiedzi, pod która podpisał się jeden z publicystów Parezji. Omawiając wybryki Roberta Winnickiego na Ślęży, autor w lekceważący sposób rozważał na temat dzisiejszych „pogan”. Bezcelowość rodzimowierczej duchowości argumentował rozwojem nauki. ” =O ile nie można wytykać naszym pradawnym przodkom, że wierzyli w boga piorunów, burz, wojny etc, o tyle w XXI wieku jest to już bezpodstawne” – napisał. Skąd ta bezpodstawność wiary? Ponieważ, jak zaciekle przekonywał, dzisiaj wiemy już, że „piorun to nie bóg, ale reakcja spowodowana konkretnymi czynnikami”. Nie mam zamiaru w tym momencie rozpoczynać licytacji „która religia wie lepiej”, ani popadać w infantylny i zupełnie niepotrzebny konflikt między katolikami i rodzimowiercami. Trzeba jednak zwrócić uwagę na ten dość częsty, powierzchowny tok myślenia i pytanie, które zadaje sobie wielu Polaków, którzy naszą religię poznali z mediów: „do czego oni się modlą i w co oni wierzą?”. Nauka w żadnym wypadku nie jest wrogiem ani zaprzeczeniem religii etnicznych. Dzięki niej mogliśmy poznać przynajmniej część mechanizmów, którymi rządzą się zjawiska takie jak piorun, ale sprowadzanie boskiego pierwiastka tylko do tej fizycznej manifestacji jest po prostu śmieszne, i przypomina pogardliwe zapiski średniowiecznych misjonarzy. W takim założeniu umyka także szersza perspektywa. Rodzimowiercy nie modlą się do drzew, słońca i pioruna, tylko do wyższych bytów, które dały początek tym zjawiskom, a które są przejawami ich działania, a więc istnienia. Jeżeli kogoś nie przekonuje ludowa mądrość (której prostoty definiowania i pojmowania nie należy mylić wszak z prostactwem), może odnieść się do filozofii Arystotelesa piszącego o Pierwszym Poruszycielu (idei zresztą bardzo bliskiej chrześcijanom). Boskość tego systemu wrażliwy człowiek dostrzega każdego dnia, ma zresztą ona przemożny i bezpośredni wpływ na otaczające człowieka procesy w Przyrodzie. To, że zajrzeliśmy wgłąb atomu i przedstawiliśmy liczne teorie na temat funkcjonowania wszechświata nie zmienia... read more

Nowa książka: Słowiańska Dolina Wisłoki – wędrując śladami Przodków

W sprzedaży pojawiła się nowa książka z pogranicza albumu turystycznego i historii: Słowiańska Dolina Wisłoki – wędrując śladami Przodków. „Słowiańska Dolina Wisłoki – wędrując śladami Przodków – książka historyczno-turystyczna którą przygotowywaliśmy od jesieni 2014” – piszą autorzy na Facebooku. Autorzy są badaczami historii z Osady Słowiańskiej w Stobiernej. Publikacja opisuje 18 miejsc związanych z wczesnośredniowieczną historią Doliny Wisłoki. Zawiera zdjęcia, wizualizacje, mapy oraz dane GPS obiektów. Całość w kolorze, oprawa miękka, 72s. Do nabycia w Osadzie Słowiańskiej w Stobiernej oraz na stronie www.osadaslowianska.pl Źródło: Materiały... read more

top
This site uses cookies. Find out more about this site’s cookies.