search
top

Czy Słowianie mogą wyznawać Asatru?

Odradzające się cały czas religie etniczne tworzą bogatą mozaikę pierwotnej i naturalnej duchowości. Laik może się w tym łatwo pogubić. Gorzej kiedy z właściwej ścieżki zbacza osoba, która, zdawałoby się, doskonale zna się na temacie.

Wśród zwolenników religii etnicznych, lub też ruchów religijnych na nich bazujących, często słychać głosy, że to właśnie te ruchy wyznaniowe są „właściwym” rodzajem duchowości, ponieważ nawiązują bezpośrednio do etnicznej tożsamości i kultury danego ludu. I trudno się z tym nie zgodzić, nawet jeśli często są one punktem wyjścia do przeróżnych ideologicznych wynaturzeń. Zgodzić się jednak nie sposób z ludźmi, którzy bardzo głośno krzyczą o owej tożsamości, o naturalności pogańskich wierzeń i o „tym złym Chrześcijaństwie”, które zagrabiło prawdziwy charakter danego ludu, a jednocześnie SAMI przyjmują wiarę… obcą. O kim mowa? Oczywiście o wszelkiej maści polskich „Asatru”, „Celtach” czy innych hellenistach.

W czym rzecz? Przecież „poganie” powinni się wspierać, a jak ktoś krytykuje „pogan” to ani chybi z niego „katol”, „moher” czy inny „pisior”. Powiedzmy jednak wprost: jeśli chcemy odwoływać się do religii etnicznych to, na Bogów, odwołujmy się do religii RODZIMYCH dla nas, jako jednostki, która jest częścią zbiorowości etnicznej. RODZIMOŚĆ religii RODZIMYCH oznacza ich bardzo silne, nierozerwalne wręcz, powiązanie ich z językiem, kulturą, tożsamości narodową i etniczną, a więc sposobem postrzegania świata i interpretowania go.

Religie etniczne, RODZIME, właśnie dlatego są RODZIME, że wyrastały razem z danym ludem, nawet jeśli ulegały przekształceniom. Zabawne, że ci sami ludzie, którzy decydują się np. na wyznawanie nordyckiego Asatru chętnie krytykują Chrześcijaństwo jako religię kulturowo i etnicznie obcą, ale przyjmowanie religii równie obcej, a jedynie niechrześcijańskiej, już nie stanowi dla nich problemu.

Asatru jest bliższe Słowianinowi niż Chrześcijaństwo w swej czystej formie tylko perspektywie indoeuropejskiej (z której korzysta np. religioznawcza komparatystyka spopularyzowana przez Gieysztora), ale ostatecznie w takim zestawieniu bliższym duchowo dla przeciętnego Polaka będzie… ten właśnie katolicyzm, który wchłonął w siebie wszystkie RODZIME tradycje, obrzędy, a nawet elementy ludowego postrzegania Przyrody, a wszystko to jest w nim żywe do dziś. Dominująca w Polsce religia z Bliskiego Wschodu, paradoksalnie, zawiera w sobie elementy będące bezpośrednią kontynuacją wierzeń słowiańskich, w odróżnieniu od wszelkich innych kierunków „pogańskich” innych niż nasza rodzima wiara.

Asatru jest obce Polakowi na wielu kluczowych poziomach. Na przykład imiona Bogów i wszelkie nazwy mitologiczne, zawsze będą w ustach Słowianina brzmiały obco. Obrzędowość i światopogląd, związane nierozerwalnie z północną tożsamością kulturową i tamtejszą Naturą zawsze będą dla Polaka obce. Wreszcie, tacy Polscy Asatru będą obcy, a nawet śmieszni, dla rodowitych Skandynawów. Osobiście spotkałem się z szyderstwami ze strony norweskich Asatru w stronę Asatryjczyków o innym podłożu etnicznym i wskazywali oni na te same kwestie, co ja. Trudno się dziwić, skoro ludzie ci z religii etnicznej robią kolejną uniwersalistyczną zabawę dla każdego, niezależnie od podłoża kulturowego i etnicznego. To oczywiście pojedynczy i być może przejaskrawiony przykład, ale podobne refleksje można wysnuć na temat „naszych” wyznawców religii celtyckich, czy śródziemnomorskich.

W przypadku Asatru praktykowanego na wschodzie, padają argumenty o tym, że Ruś założyli Waregowie. Polacy gubiący się między obrzędowością, a rekonstrukcją z pikniku historycznego lubią z kolei wspominać o Chąśnikach. Czy to wystarcza jako podstawa do zbudowania w sobie szczerej duchowości?

Rodzimowierstwo, jakiekolwiek by nie było, nie jest odwoływaniem się do „kogoś” kto „kiedyś” żył „gdzieś”. Rodzimowierstwo jest odwoływaniem się do tego, w co wierzyli nasi Przodkowie. NASI, nie czyiś, którzy mogli żyć obok nich, lub przed nimi. To jest proste i logiczne rozumowanie. Zgoda, Indoeuropejskie religie etniczne mają wspólny pień i korzenie. Tak, religie te są sobie pokrewne i często pokrywają się ze sobą w wielu założeniach, dlatego wspólne elementy znajdziemy w rodzimowiestwie słowiańskim, Asatru, Hinduizmie, Zaratusztrianizmie i dowolnym innym indoeuropejskim prądzie wyznaniowym. Rodzime religie ludów ościennych mogły się ze sobą przenikać, zapożyczać od siebie różne elementy, dlatego również pod względem duchowym indoeuropejczycy stanowią rodzinę. Tak samo bardzo ważna jest współpraca i wymiana doświadczeń między wyznawcami religii indoeuropejskich z różnych państw – zarówno tych odrodzonych, jak i tych, które przetrwały do tej pory.

Mimo to nie zauważyłem, żeby ktoś w Polsce uciekał się do wedyzmu, wierzeń irańskich, ormiańskich, czy do duchowości dackiej, hetyckiej, lub nawet – poza bardzo nielicznymi przypadkami – bałtyjskiej.  Poza kompletnym marginesem w postaci hellenistów czy „Celtów”, część Polskich „pogan” wybiera ścieżkę spopularyzowanych przez popkulturę wierzeń nordyckich, obcych, odległych – ale przecież lepiej udokumentowanych, a dzięki wspomnianej kwestii popkulturowej – wydających się bardziej interesującymi.

Tacy ludzie są, nie bójmy się tego powiedzieć, zdrajcami własnej kultury w równym stopniu, jak Chrześcijanie, których tak nienawidzą. Różnica polega na tym, że Chrześcijaństwo jest zjawiskiem masowym, idącym siłą rozpędu, wielowiekowych tradycji i procesów zapoczątkowanych tysiąc lat temu. Dzisiejszy Polak-katolik w miażdżącej większości przypadków nie dokonuje wyboru ścieżki duchowej samodzielnie. Jeśli w ogóle odczuwa tożsamość religijną, to kroczy tą, wydeptaną przez jego ojców i dziadów, a jednocześnie, często nieświadomie, pielęgnując obrzędy od Chrześcijaństwa na tych ziemiach o wiele starsze. Ci zaś, którzy odchodzą od niego na rzecz „pogaństwa”, w imię szczytnej skądinąd idei powrotu do wierzeń etnicznych i wybierają kolejne OBCE WIERZENIA wraz z ich obrzędowością i kulturą, są po prostu zdrajcami. I mówimy to z całą odpowiedzialnością, bo zjawisko jest zwyczajnie przykre, a przede wszystkim – szkodliwe.

Powtórzmy więc jeszcze raz: rodzimość religii etnicznej polega na jej rodzimości, związku z ziemią, kulturą, krwią i tożsamością biologiczno-kulturowo-etniczną. Nie istnieje coś takiego jak jedna, uniwersalna tożsamość „pogańska”, jak chcieliby niektórzy. No, chyba, że wzorem Wicca chcemy nowej religii uniwersalnej. A podobno to pewna religia z Bliskiego Wschodu jest tak bardzo Polakom obca, że należy od niej nawracać. Jeśli zamiast niej chcemy proponować Słowianom kolejną obcą religię, to chyba lepiej od razu dać sobie spokój i pozwolić narodowi wykorzenić się do cna. Jaka w końcu różnica, czy Słowianie wyznają wierzenia semickie czy nordyckie? Wciąż są to wierzenia obce.

Na koniec dodam jedynie, że nie zamierzamy nikomu narzucać, w co ma wierzyć. Duchowość jest sprawą osobistą. Pragniemy jedynie wskazać, że pewne osoby i środowiska przy krytyce obcych nam kulturowo religii uniwersalistycznych, jednocześnie wybierają w ich miejsce inne obce religie, nadając im tym samym uniwersalistyczny ton, chociaż religie te – z natury rzeczy – są rodzime, a więc antyuniwersalistyczne. Proszę też źle nie zrozumieć nadużywania przeze mnie w tym artykule terminu zdrajca. Chciałem w ten sposób, być może nieco ironicznie, nawiązać do wiecznego jazgotu niektórych osób o zdradzie rodzimej wiary na rzecz obcego Chrześcijaństwa, przy jednoczesnym dokonywaniu takiej samej zdrady na rzecz religii co prawda bratniej kulturowo, ale wciąż obcej.

Wykorzystana ilustracja: Doctor Who/BBC Entertainment. Wszystkie prawa zastrzeżone

Zobacz też:

121 Responses to “Czy Słowianie mogą wyznawać Asatru?”

  1. avatar Kaliperiusz pisze:

    Dużo prawdy. Dużo nieprawdy. Pół na pół.

    Wielokrotnie zastanawiałem się nad fenomenem importowanych religii uniwersalistycznych wywodzących się z obcej kultury i doszedłem do prostego wniosku: religie typu Asatru, hellenizm w Polsce są tak na prawdę sakralizacją własnych upodobań estetycznych.

    – podoba mi się dana kultura to się z nią będę utożsamiał,
    – Kultura wikińska ma dobry pijar, znany dobrze w kulturze masowej, zachowane, spisane wierzenia, to wolę ją niż swoje zniszczone przez chrześcijaństwo lokalne systemy,
    – podoba mi się skandynawskie zdobnictwo i sztuka, a lokalne nie.
    – chowałem się na komiksach typu „Thorgal”, to Skandynawia jest mi bliska.
    – uwielbiam norweski black metal. Dziwne, że większość asatryjczyków ma bliską styczność przynajmniej ze skandynawskim metalem. Zbieg okoliczności?

    Również uważam, jest to totalny bezsens. Wiele osób z tego nurtu powołuje się na poszczególne argumenty:

    1) Rasy się mieszały, oni mają innych przodków etc. Wszystko fajnie, ale skoro rasy się mieszały, to logika wskazuje na to, że mieszkańcy Skandynawii też mają m.in. słowiańskie korzenie. I jest to prawdą. Pytanie tylko dlaczego oni tam nie kultywują wierzeń Słowian, skoro rasy się mieszały? Bo oni są nauczeni dbać o swoje. Jest to polityka, tradycja i obrona własnego interesu. Dziwne, że w Polsce mieliśmy też Żydów, Tatarów, a jakoś nikt nie czuje styczności z ich kulturą …
    2) Niby asatryjczycy podają jako argument to, że Germanie też tutaj żyli przed wiekami … No dobrze, ale przecież to w co oni wierzą nie jest kontynuacją wierzeń Gothów, tylko adoptowaniem wzorców z literatury ze Skandynawii (Islandia, Dania), razem z obcymi dla nas zawołaniami, sloganami czy hasłami. Tu nie ma nic wiele rodzimego.
    3) Jako argument podawane jest „poczucie styczności z obcą kulturą, symboliką”. Nie trudno dostrzec, że owa kultura czy symbolika są okrojone. Wyznawcy wybierają sobie z niej tylko pewne elementy, które są dla nich odpowiednie. Np. dlaczego wśród pseudonimów asatryjczyków mało jest „Hermenegild”, „Brunhild” czy „Genowef”? Czyżby te imiona odstraszały? A przecież są częścią kultury germańskiej. Prawda jest taka, że gdyby mnie ktoś wpuścił w grono Norwegów, to moje zachowanie pod pewnymi względami wyróżniałoby się, bo przecież pewne zachowania naturalne dla Polaków są czymś dziwnym dla Norwegów i vice versa. Takie „poczucie styczności”.

    Dziwnym sposobem dla tych ludzi w większości asatryjczyków Skandynawia jest wystawiona na piedestał, niczym Jerozolima dla chrześcijan. Wyznawcy niemalże tam pielgrzymują, jak do Ziemi Świętej. A skoro oni są Polakami, to dlaczego chylą czoło przed obcą ziemią, małpują ich symbolikę i niemalże „płaszczą się” by być tacy jak oni? Przypomina mi to panów chcących być paniami i innych dziwaków, którzy nie znają własnej wartości i robią z siebie dziwadła. Tylko dlaczego transwestyci w świetle tej teorii są śmieszni, a transkulturowcy są zupełnie normalni?

    Pamiętam jak na Malcie spotkałem jakiegoś nastolatka z Młotem Thora na szyi … Czyżby Wikingowie dotarli aż tam? Muzyka robi swoje i to jest dla mnie główny powód.
    Znajdź mi człowieka, a znajdę na niego … powód, żeby zrobić z niego Wikinga.

    PS.

    Z jednym się nie zgodzę: „No, chyba, że wzorem Wicca chcemy nowej religii uniwersalnej.”
    Przede wszystkim wicca nie jest uniwersalna. Nie każdy zostaje wiccanien, z dwóch głównych powodów: do wicca tradycyjnej trzeba zostać inicjowanym, a popularna wicca eklektyczna nie przyciąga ludzi, którzy nie znają się na magii i nie czują jej działania. Tak jak nie każdy może być chirurgiem, tak nie każdy może być czarownicą. Wicca kładzie nacisk na zupełnie inne sprawy niż religie odwołujące się do jakiejś kultury. Nie zmienia to jednak faktu, że wiccanie często też wyrzucają obce elementy i zastępując je lokalnymi, m.in. słowiańskimi. Można być słowiańskim szamanem, wiccaninem opierającym praktykę o lokalne wierzenia, zwyczajnym rodzimowiercą, druidem-filozofem odwołującym się do wierzeń Słowian czy nawet New Agerem bazującym na dokonaniach dawnych Słowian. Nie mylcie pojęć „system” z kulturą. System można zabarwić kulturowo, stąd np. w innych krajach popularna jest nordycka wicca, nordycki szamanizm, wróżenie z run etc. To czy wyznawcy to zmienią czy nie, zależy już tylko od indywidualnego podejścia. Dużo wiccan czy druidów zostaje przy elementach obcych dla nas, ale z pewnością nie wszyscy.

    • avatar Tomassus pisze:

      Mówienie że wychowało się na kinie i komiksach, a potem wdrożenie to jako swój system wartości religijno-kulturowy to pokazuje bardziej płytkość własnej wiary niż coś prawdziwego.

      Bo równie dobrze, można akceptować takich ludzi którzy będą wierzyć w Siedmiu, Boga Światła, Starych Bogów z filmu Gra o Tron, w końcu fani też potrafią świetnie udokumentować takie wierzenia i nawet wprowadzić w czyn.

    • avatar Vidir pisze:

      Pamiętaj jednak, że mieszkańcy Północy zamieszkiwali tereny obecnie zamieszkiwane przez nas. Wiele obecnie polskich ziem, było przez wieki zasidlana przez ludy germańskie. Pomorze, Dolny Śląsk, to były też miejsca gdzie mieszkali. Miejsca mieszania się wielu tradycji i kultur, więc nie do końca to takie „nie nasze”.

    • avatar Słowianin pisze:

      Przepraszam, ale śmiem twierdzić, że Asatru oparte głównie o zapisy z Islandii i właściwie obrazujące jako tako jak być może wyglądały wierzenia na tej wyspie kilka wieków po oficjalnym wprowadzeniu do chrześcijaństwa jest systemem daleko uboższym w obrzędowość i np. demonologię, a warstwie mitologicznej wierzeniom słowiańskim tak naprawdę nie ustępuje jedynie w materiale opisującym mity o Bogach. W reszcie dziedzin kulturowo – obrzędowych Słowiańszczyzna bije Asatru na głowę za sprawą do dziś żywej obrzędowości ludowej, z której nawiasem mówiąc w Polsce się praktycznie nie korzysta ( co odróżnia polskie rodzimowierstwo od Ukraińskiego choćby ). Rodzimowierstwo ma do dyspozycji bogate wierzenia i obrzędowość z wielokrotnie większego obszaru niż Skandynawia i Niemcy, Austria. Pisanie więc o większym zniszczeniu wierzeń słowiańskich u Słowian niż u German jest dla mnie nieporozumieniem, bo to u Slowian zachowało się znacznie więcej żywej tradycji, niż spisane wieki temu sagi Islandzkie.

      • avatar Vidir pisze:

        Ciekawe, bo jak poznaję obyczajowosć, wciąż bardzo żywą starowierstwa germańskiego, to jest ono bardzo bogate.
        Zastanawia mnie tylko czemu próbujesz dzielić, zamiast radować się, że wracają dawne tradycje, Ty zauważasz tylko różnice między nimi. Niewiele takie podejscie rózni się od chrześcijańskiej misyjności, w stylu albo czcisz słowiańskich bogów, albo ogniem i mieczem wyperswadujemy ci wszystko inne.
        O jakże miłym dla ucha są na tym tle dyskusje starowierców germańskich, gdzie porusza się rozmowy o współistnieniu, pomocy, zwycajach w obrębie społeczności, gdzie ludzie bawią się z ludźmi i szanują odmiennosć poglądów innych ludzi. Jakoś nie mają obiekcji by siadać do jednego stołu ze Słowianami, Animistami czy nawet Chrześcijanami.
        A jakby tak spojrzeć na faktyczne korzenie, to Duchy miejsc zamieszkanych obecnie przez Polaków, były tu zanim jeszcze Słowianie i wszystkie inne ludy tu przyszły i przyniosły ze sobą trochę własnych duchów i bogów. Co więcej, byli tu zanim na ziemi pojawił się człowiek.
        Wybierz się kiedyś na Ślężę i pogadaj z Duchem tego miejsca, powiedz mu, że jest słowiański, germański, czy inny, to Ci w nos się zaśmieje.
        Może lepiej spojrzeć ekumenicznie, animistycznie, zamiast obrażac ludzi, wyzywając ich od zdrajców. A weź niektóre regiony obecnej Polski, jak choćby Pomorze, gdzie idąc, Waszym tokiem myślenia, kto wie czy starowiercy germanscy nie mają większych praw do krzewienia kultu dawnych bogów Pólnocy, a na pewno takie same. A i w krwi wielu z nas mniej słowiańskich genów. Bo przynależnosć etniczna nie koniecznie jest tożsama z obywatelstwem.

        • avatar Duchtynia pisze:

          Człowiek zastanawia się po co pisać, skoro ktoś czyta, ale i tak widzi to, co chce widzieć.

          • avatar Godi pisze:

            Ciekawe, że tak wielu czytelników przeczytało coś innego, niż zostało napisane. Czy może raczej miało zostać napisane. Może jednak czytający rozumie, a piszący napisał nie to, co chciał? To Ci do głowy nie przyszło?

        • avatar Słowianin pisze:

          @Vidir
          Kogo ja dzielę? Wykonywanie analizy co u kogo w jakiej ilości i stanie przetrwało to dzielenie? Jak mam rozumieć twój komentarz?

      • avatar Godi pisze:

        Być może obrzędowość Słowiańszczyzny bije Asatru na głowę, za to siła wiary staronordyckiej jest o wiele potężniejsza od słowiańskiej, o czym świadczą choćby publikowane i w naszej prasie informacje na temat zdarzających się czasem w Islandii zmian w przebiegu budowanych dróg spowodowanych interwencjami elfów, które również są elementem Asatru.

  2. avatar Wkurwigniew pisze:

    W punkt!

    • avatar IYN pisze:

      Sąd to już krok do segregacji rasowej. Retoryka taka sama jak w kościele katolickim XXI wieku.:(

      • avatar Duchtynia pisze:

        I właśnie dla takich płaczków powstał ten serwis. Katolstwo – odfajkowane. Segregacja rasowa (wtf?!) – tego jeszcze nie było, ale czekamy na rozwój wydarzeń.

        • avatar IYN pisze:

          Przeczytaj tekst pierwotny jeszcze raz. Pełen pogardy dla braci Pogan innej ścieżki niż Rodzimowierstwo:
          ” Zgodzić się jednak nie sposób z ludźmi, którzy bardzo głośno krzyczą o owej tożsamości, o naturalności pogańskich wierzeń i o „tym złym Chrześcijaństwie”, które zagrabiło prawdziwy charakter danego ludu, a jednocześnie SAMI przyjmują wiarę… obcą. O kim mowa? Oczywiście o wszelkiej maści polskich „Asatru”, „Celtach” czy innych hellenistach.”
          Przypomnę tylko autorowi tego tekstu, że na przestrzeni wieków i „wszelkiej maści” Germanie, Celtowie, Goci, Sasi, Wenedowie, Helleniniści zamieszkiwali i asymilowali się na terenie całej Europy znanej nam obecnie jako Środkowo- wschodnia. Lekcja historii i geografii do poprawki, tak samo jak lekcja etyki Pani/e autorko/autorze. Przypomnę również, że już raz w wieku XX powstała ideologia powrotu do korzeni z segregacją rasową w tle – zakończyło się to II wojną światową i ludobójstwem. Dlatego też apeluję o powściągliwość w głoszeniu tez sugerujących podziały – segregację ścieżek pogańskich.

          • avatar Duchtynia pisze:

            Proszę zapisać się na lekcje czytania ze zrozumieniem. I sprawdzić definicje terminów „etniczność”, „religia etniczna” itd.

      • avatar Słowianin pisze:

        Jakiej segregacji rasowej? Jak układam w szufladzie skarpetki kolorami to znaczy że zbliżam się niebezpiecznie do zamykania ludzi o odmiennym kolorze skóry w zamkniętych gettach?

        Poprostu Słowianin kultywujący rodzimowierstwo kultywuje zwyczaje słowiańskie, przez co jeśli faktycznie przywiązuje do ich kultywowania wagę ( z tym w praktyce bywa różnie, dla wielu rodzimowirców święta czy zbiorowe obrzędy to poprostu okazja do zalania się w trupa ), Słowianin wyznający chrześcijaństwo jeszcze czasem kultywuje słowiańskie zwyczaje w schrystianizowanej formie, acz tu wszelkie kościoły to raczej zwalczają, Słowianin kultywujący Asatru kultywuje zwyczaje germańskie, Słowianin hellenista zwyczaje helleńskie.

        Ktoś tu zaraz powie – ale określanie kogoś Słowianinem na podstawie więzów krwii, pachnie mi jakąś ideologią skrajnego szowinizmu!
        No ale jeśli odrzucić definiowanie Słowiańskości przez krew, a przyjąć przez kulturę – to jak nazwać wtedy Słowianinem, kogoś kto Słowiańskiej tradycji nie kultywuje? Nie kultywując Słowiańskich zwyczajów nie jest przecież wtedy Slowianinem.

        Argumentowanie że ktoś wyznaje germańską religię tylko dlatego, że może kiedyś teoretycznie miał germańskiego przodka, to jak argumentowanie, że ktoś wyznaje chrześcijaństwo, bo prawdopodobnie mógł mieć Żyda w drzewie genealogicznym, albo Tengri bo przecież były kiedyś najazdy Mongolskie w tym kraju, więc teoretycznie mógł mieć jakiegoś przodka mongolskiego koczownika.

        Jeśli zaś miał faktycznych nie słowiańskich przodków w rodzinie ( i ma na ten temat faktyczną, a nie domniemaną wiedzę ) to normalnym będzie, że jeśli kultywuje ich etniczną religię to kultywuje spuściznę swej rodziny. Jest to wtedy dla niego rodzima wiara, rodzima spuścizna.

        Człowiek kultywujący rodzimą, etniczną wiarę kultywuje ( w przypadku idealnym ) szereg obyczajów i wierzen rodzimych, przenosi spóściznę w przyszłość, rozwija je i dostosowuje do wspóczesnoći i wnosi coś do niej od siebie. Kultura i tradycja to na swój sposób wiedza o tym „skąd przyszliśmy”, kultywowanie jej zaś to wiedza „kim jesteśmy” razem kształtuje to – to „dokąd zmierzamy”.

        Kultywowanie obcej ci tradycji ( wliczając w to: religii, języka, zwyczajów ) to odrzucenie części siebie. Nikt oczywście nie może nikomu tego zabronić, pytanie tylko jaki ma to sens?

        • avatar IYN pisze:

          Patrz cytat: ” Zgodzić się jednak nie sposób z ludźmi, którzy bardzo głośno krzyczą o owej tożsamości, o naturalności pogańskich wierzeń i o „tym złym Chrześcijaństwie”, które zagrabiło prawdziwy charakter danego ludu, a jednocześnie SAMI przyjmują wiarę… obcą. O kim mowa? Oczywiście o wszelkiej maści polskich „Asatru”, „Celtach” czy innych hellenistach.”

          • avatar Słowianin pisze:

            No i gdzie w tym widzisz segregację rasową??? Bo ktoś zauważył, iż dla Słowianina niesłowiańska religia jest obca? A fragment ”Oczywiście o wszelkiej maści polskich „Asatru”, „Celtach” czy innych hellenistach.”, to ja mogę oskarżyć conajwyżej o niedyplomatyczność, ale nie o przejaw segregacji rasowej.

  3. avatar Vidir pisze:

    Tyle, że na terenach obecnej Polski zamieszkiwały także ludy germańskie i celtyckie. Genetycznie tez jesteśmy mocno zmodyfikowani i mało kto ma czyste słowiańskie korzenie. Zatem jeśli mieszkam pod Ślężą (a mieszkam) to rodzima wiara dla mnie bedzie zarówno słowiańska, germańska, jak i celtycka. Nie wspomnę już o animizmie.
    Kolejna najważniejsza sprawa to głos serca. jeśli moje serce jest otwarte na bogów z panteonu germańskiego, a co więcej czuję ich obecność, doświadczam ich w działaniu, natomiast słowiańskie bóstwa milczą to czemu mam na siłę iść ścieżką, która jest dla mnie obca z „czucia” i w sumie tożsamości, bo wiem, że jedna z babć pochodziła z Austro Węgier. I mieszkam pod Ślężą a te duchy są tu bardzo pierwotne. Co więcej zarowno wyznawcy germańskich, jak i celtyckich bogów byli tu dobrze zadomowieni. Czyli jednak jest to jakaś rodzima wiara.

  4. avatar Ewa pisze:

    Hm, to chyba muszę przejść na islam. W końcu mój ród przybył z tamtego rejonu. Co prawda w czternastym/piętnastym wieku i moje pokolenie ma skórę jak porcelana i jasne oczy (tylko włosy zostały u nielicznych ciemne) ale po mieczu tak to właśnie wygląda.

    Chociaż nie. Przecież pewniejsze dziedziczenie jest po kądzieli. Więc jednak chrześcijaństwo, tylko muszę sie upewnić który odłam.

    Zaraz zaraz, jest jeszcze druga babcia. Więc judaizm.

    Cholera, sama już nie wiem która religia jest mi najbliższą, wśród której dorastali moi przodkowie?

    A jeśli po drodze był jakiś romans? Nigdy sie wtedy nie dowiem jaką wiarę wyznawali przodkowie tego przystojnego parobka. Zostaje mi nie wierzy w nic, lub może wierzyć we wszystko?

    Z drugiej strony wychowałam się łażąc wśród gockich kręgów (głównie w poszukiwaniu grzybów, czasem na jagody) – to może jednak w te stronę? Ale bawiłam się zjeżdżając z głazu narzutowego o nazwie Trygław, na którym kiedyś był słowiański ołtarz. Tylko że teraz wokół niego jest katolicki cmentarz.

    Czekam na sugestię, co robić z tą mieszanką? Dodam że teraz mieszkam na śląsku w towarzystwie o protestanckich korzeniach, a w przyszłości planuje wyjazd na Islandię. Nie, nie przez bogów, przez Freje. Freja jest właścicielką hotelu w którym mam załatwioną pracę.

    • avatar Duchtynia pisze:

      Proszę śmiało przechodzić na islam, judaizm, protestantyzm, a najlepiej jakiś wymysł new age, gdzie zostanie doceniona (miejmy nadzieję, że niezbyt dosadnie) pani kulturowa otwartość. Skoro pani nie wie, czego pani chce, to ma pani problem.

      • avatar IYN pisze:

        Duchtynia, żal czytać, jak bardzo nie dostrzegasz sarkazmu w wypowiedzi Ewy. Czyżby Twój światopogląd zaćmił Ci umysł całkowicie? Twoja racja jest tą jedyną i słuszną?

  5. avatar Polaa pisze:

    Oczywiście, tworząc ten wpis autor pamięta o tym, że będąc Polakiem jest w równym stopniu Słowianinem, Germanem, a może również Celtem i z domieszką czegoś zupełnie obcego w międzyczasie? Pamięta, że te ludy przenikały się, wchodziły ze sobą w związki, rodziły dzieci, a podziały, jakie tworzymy dzisiaj są sztuczne i wtedy nie miały prawa bytu? Skoro rodzimowierstwo (co akurat jest prawdą) jest związane z krwią, to czemu mamy się skupiać tylko na tej, którą „wmawia nam” mieszkanie w tym, a nie innym kraju? Równie dobrze – zakładając, że istnieje ktoś o „czystym pochodzeniu germańskim” – dziadkowie kogoś takiego mogli przeprowadzić się do Polski. Skoro on się tu urodził, to jest Polakiem i już nie ma prawa czcić religii germańskich (w tym Asatru)? Co więcej, jak sam autor wspomniał, kultury przenikały się i wcale nie były sobie obce, a wiele ich elementów było wspólnych – ot choćby gościnność, której złamanie w całe Europie było ogromną zbrodnią. Różnimy się w szczegółach, ale podstawy są, siłą rzeczy, te same i nie ma sensu wmawiać sobie na siłę obcości. A jeśli ktoś nie ma ochoty uczyć się języków, to wszystko w jego ustach będzie brzmiało obco… Nie wspominając o tym, że to prywatna sprawa każdego, jacy i którzy bogowie do niego przemawiają (bardziej lub mniej metaforycznie) i choćby byli południowoafrykańscy, nikomu nic do tego.
    Swoją drogą, słowo „zdrajca” w żadnym miejscu i użyciu nie jest ironiczne. Jest niezwykle wręcz obraźliwe i używanie go wskazuje na jednoznaczne podejście do ludzi wierzących w, wychodzi, religię inną niż odtworzona rodzima słowiańska.

    • avatar Duchtynia pisze:

      Rodzimowierstwo związane jest z krwią, ale też z kulturą i o tym mówimy. Wszystko zostało wyłożone czarno na białym, nie nasza wina że czytelnik ma problem z rozumieniem.
      Swoją drogą a cóż to, czyżby Słowianie tysiąc lat temu inaczej pojmowali pojęcie „zdrady” i nie piętnowali go? A może piętnowanie zdrady to domena, a jakże! katoli?

      • avatar Polaa pisze:

        Poczucie zagrożenia i przechodzenie z byle powodu do ofensywy jest bardzo złym powodem do pisania. W każdym razie, skoro rodzimowierstwo jest związane z kulturą, to tu też nie ma problemu – kultura poszczególnych narodów istnieje od niedawna, wcześniej wszystko, co istniało na podobnych terenach przenikało się, mieszało, a religie germańskie czy słowiańskie były wspólnie tworzone przez oba te ludy. Podpatrywały od siebie, przenosiły zwyczaje, dzieliły większość z nich, zmieniały tylko nazwy zależnie od terenu (i dlatego pod względem nazw religia skandynawska będzie obca germanom kontynentalnym, choć to ten sam rdzeń). Tamte kultury wszystkie są nam jednakowo obce, przez wzgląd na czas i jednakowo bliskie.
        Oczywiście, że piętnowali, ba!, jeszcze w XIX w. wiedzieli, że zdrada to najgorsze, czego się może człowiek dopuścić. Dlatego tak chętne szastanie tym słowem to plucie ludziom w twarz, a potem próby wmówienia im, że to dla żartu i ironii.

  6. avatar Mrozu pisze:

    Uwielbiam wywody zaczynające się od rzucania hasła „zdrajca”, taki merytoryczny 😉 pseudonaukowy bełkot potem następuje.
    I natchnione prawdy które autor objawia, bo on ma ‚wiedzę’ i jego przemyślenia są jedynie słuszne, ehh

    Strzeżcie się tych co myślą, że są nieomylni :)

  7. avatar Godi pisze:

    „(…) tacy ludzie są (…) zdrajcami własnej kultury”? Przecież na ziemiach dzisiejszej Polski (zostańmy przy dniu dzisiejszym) mieszkała różne plemiona o niejednolitej obrzędowości, inaczej ta kultura wyglądała na terenach dzisiejszej Małopolski, a inaczej na terenach dzisiejszego Podlasia, inaczej w Gnieźnie, a inaczej w Truso. Rozwijając tę myśl artykułu można by dojść do wniosku, że wszyscy jesteśmy zdrajcami.
    Wychodząc od tego, co jest fundamentem wszystkich obyczajów politeistycznych, czyli od prostej oferty „wielu prawd dla każdego”, nie sposób się nie zgodzić z tym, że religia taka zakładała daleko idącą tolerancję jeśli chodzi oddawanie czci bogom. Raz modlono się do Peruna, innym razem do Dażboga. Z punktu widzenia samego wyznania nic by się nie stało gdyby Peruna zastąpił Thor. Politeizm bowiem zakłada daleko idącą tolerancję, zatem nie może być mowy o żadnej „zdradzie”. Bo żadna z politeistycznych religii nie ma intencji posiadania patentu na prawdę – tę i to w wersji „jedna prawda dla wszystkich” – głoszą monoteizmy. Krytykując zatem wyznawców Asatru autor artykułu sprzeniewierza się fundamentom filozoficznym religii politeistycznych, w tym także Rodzimowierstwa. Prezentuje raczej katolicki punkt widzenia, niż starosłowiański. Rzymski bardziej niż polski :)
    To prawda, że mitologia skandynawska wykorzystuje popkulturę, choć do powszechnego obiegu nie wprowadzali jej wcale Skandynawowie, lecz Hollywood. Ale czyż działanie JPII nie ocierało się o kulturę masową? A czym są SDM? Czym wreszcie jest śmigus-dyngus jak nie wypłowiałym popkulturowym obrządkiem wywodzącym się z rodzimych wierzeń, a przejętym przez KK?

    • avatar Polaa pisze:

      To popkultura wykorzystuje mitologie skandynawską, zdecydowanie nie odwrotnie. Różnica w piśmie subtelna, ale w przekazie ogromna.

    • avatar Duchtynia pisze:

      Proszę wrócić na lekcje j. polskiego i poprosić o ćwiczenia z czytania i rozumienia tekstu. Bo zaczynają mi się cisną na usta przekleństwa, jak po raz wtóry widzę to samo beczenie bezrozumnych owiec, które nic, a nic nie zrozumiały z tego, co się do nich mówi.

  8. Przeczytajcie jeszcze raz to zdanie – w CAŁOŚCI

    „Tacy ludzie są, nie bójmy się tego powiedzieć, zdrajcami własnej kultury w równym stopniu, jak Chrześcijanie, których tak nienawidzą”

    OK? W CAŁOŚCI. Wtedy może zrozumiecie kontekst.

    • avatar Godi pisze:

      A co tu rozumieć? Zdanie, które dzieli ludzi na zdrajców i prawych, zaprzeczające fundamentom religii etnicznych, dzielące ludzi na naszych i obcych. A słyszał kto kiedy, aby politeiści toczyli wojny religijne? One zaczęły się dopiero z nadejściem jedynej prawdy.

      • avatar Duchtynia pisze:

        Zaprzeczeniem pojęcia „religii etnicznej” jest przyjmowanie religii etnicznej sprzecznej z własną etnicznością, rozumianą nie tylko jako zestaw genów, ale też kulturowa mentalność i archetypy. Słowem wybieranie sobie religii wedle fanaberii.
        Dzielenie ludzi na naszych i obcych jest jedną z najbardziej podstawowych cech każdej kultury, przede wszystkim wspólnoty pierwotnej – sęk w tym, że w tym artykule nic takiego nie występuje, to już wychodzą kompleksy ludzi, o których artykuł traktuje. Uderz w stół, odezwą się nożyce.

        • avatar Godi pisze:

          W artykule nic takiego nie musi występować. Wystarczy że napisany został z takiej właśnie pozycji. A nawet jeśli podstawową cechą każdej społeczności jest dzielenie ludzi na obcych i swoich, to przyczynkiem do waśni na tym tle nigdy (w każdym razie przed chrześcijaństwem) nie była religia.

    • avatar Vidir pisze:

      Ja tam własnej kultury nigdy nie zdradziłam. Nie musiałam też przyjąć zadnej, dla mnie obcej, a za taką uważam np Rodzimowierstwo Słowiańskie, bo ani ja korzeni i przodków słowiańskich nie znam, ani mnie do tego ciągnie, ani w genach nie wiem co mam. A tu gdzie się urodziałm i mieszkam, w równym stopniu obecne były kultury słowiańskie, jak germańskie, celtyckie a ostatnie prawie 1000 lat także chrześcijańskie. To dlaczego tylko jedna z nich ma być dla mnie właściwą wiarą i jedynie słuszną prawdziwą? A inne nie? Dlaczego nie mogę wybrać, a muszę mieć coś narzucone, bo w dowodzie mam obywtlestwo polskie?

      • avatar Wszebor pisze:

        Czy jeśli w wynajętym przez ciebie mieszkaniu 10 lat temu mieszkał Żyd, to powinnaś przejść na judaizm? Tu, gdzie się urodziłaś trwa kultura POLSKA, ewentualnie z domieszkami mniejszości, które jednak nie mają większego wpływu na całość. Mówisz po polsku, myślisz po polsku.

        • avatar Godi pisze:

          A mógłbyś wymienić jakieś dzieła literackie powstałe na tych ziemiach i spisane w języku polskim, a istotne dla naszego dziedzictwa kulturowego? I jakiego dziedzictwa polskiego, skoro ono inne było w Wielkopolsce, a inne na Śląsku, inne na dzisiejszych ziemiach kaszubskich, a inne na Podlasiu. Przed tzw. Chrztem Polski NIE ISTNIAŁO jedno państwo polskie. Określ jakiej kultury bronisz.

          • avatar Słowianin pisze:

            Podlasie ( nie mylić z województwem Podlaskim, które z granicami regionu jakim jest Podlasie nie ma niemal nic wspólnego poza drobną południową częścią, która to obejmuje mniej więcej połowę regionu – dalsza południowa część Podlasia to częściowo woj. mazowieckie i Lubelskie ) jeśli jesteś potomkiem Słowian ( w wypadku tego regionu rdzennymi Słowianami będą Rusini – czyli Ukraińcy i Białorusini ) to obszar gdzie wyznawano pogańską, rodzimą wiarę bo Słowanie wschodni są tam obecni od około szóstego wieku. Jeśli ktoś zaś jest Polakiem z Podlasia to najprawdopodobniej najbliższe będzie mu zachodniosłowiańska tradycja z Mazowsza, stamtąd bowiem wywodzi się większość osadników zachodniosłowiańskich któży osiedli na Podlasiu kilkaset lat po oficjalnym chrzcie tak Rusi jak i Mieszka, ale siłą rzeczy. Nawet jeśli jesteś z Podlasia i miałeś przodków z plemion Bałtyjskich to i tak jesteś niemal na sto procent przemieszany z ludnością Słowiańską. Cały czas więc poruszanie się w obrębie rodzimowierstwa słowiańskiego będzie właściwe. A jeśli masz faktycznie przodków bałtyjskich to nie widzę przeszkód abyś wspierał wtedy działaczy odradzających wiarę Bałtów. Nie widzę również w tekście zakazu dla takich ludzi wyznawania wiary ludów do których etnicznie przynależą.

    • avatar Polaa pisze:

      Nie ma tu nic do rozumienia. Autor wyzywa asatryjczyków od najgorszych (dosłownie najgorszych) z powodu „widzimisię”. Zdanie w całości niczego nie zmienia. Miałam do czynienia z naprawdę reprezentacyjną grupą polskich asatryjczyków i nikt tam nie nienawidzi chrześcijan ani nie używa wobec nich takich słów (niechby zresztą spróbował, współwyznawcy dopiero by sobie z nim porozmawiali). Oni szanują cudzą religię, odmienne poglądy i przekonania, nie próbują ich oceniać ani w nie ingerować, dopóki nikt im niczego nie narzuca.
      Takich sformułowań używają nastolatkowie, którzy z asatru mają tyle wspólnego, że przeżywają wielki bunt przeciw chrześcijaństwu, a Mjollnir akurat łatwo dostać w sklepie metalowym. Ewentualnie czasem pseudonacjonaliści, którzy przez przypadek zabrnęli w te rejony i jeszcze nikt nie zdążył ich wykopać. Nie asatryjczycy. Nie przeszkadza to autorowi obrażać sporej rzeszy osób, w tym również chrześcijan (jest wszak w zdaniu sugestia, że i oni są zdrajcami kultury) w sposób niesprawiedliwy i chyba bardzo nieprzemyślany. Zresztą, samo sprowadzanie dorosłych, odpowiedzialnych ludzi do bandy dzieciaków wystawia mu świadectwo, nawet bez takiego poniżania, najwidoczniej obcych, ludzi.

      • avatar Duchtynia pisze:

        Ok, jeszcze raz, bo widzę jest to bardzo ciężkie do zrozumienia.
        Różnej maści „poganie” z wielką ochotą nazywają Chrześcijan „zdrajcami”, którzy „katoliczą Polskę” i „zatruwają kulturę” z której to postawy autor kpi.
        Jednocześnie część tych samych „pogan” nie ma już problemu z własnoręcznym „germanizowaniem Polski” i „zatruwaniem kultury” wybierając zamiast religii bliskowschodniej – germańską. Ale gdy ktoś im to wytknie, zaczyna się płacz, lub jeszcze bardziej żenujące zapewnienia o własnej tolerancji. Autor artykułu wytyka tą hipokryzję i z niej kpi, jednocześnie przypominając co to znaczy religia etniczna i czemu w obecnym świecie, w którym toczy się kulturowa wojna, tak ważne jest pielęgnowanie własnej kultury.
        Koniec: o to cały sens tego artykułu, pozdrawiam.

        • avatar Polaa pisze:

          Ponownie wynika z tego, że artykuł nie ma sensu, bo rzeczywiście – różnej maści „poganie” tak twierdzą, ale autor nie pisze o żadnych „poganach” w cudzysłowie, a o poganach i to konkretnych, asatryjczykach, których najwyraźniej nawet nigdy nie spotkał. Jak widać, pisać każdy może, ale choćby sprawdzić, co się pisze jest już pewny wyzwaniem.

          • avatar Duchtynia pisze:

            > Bądź Polakiem
            > Wyznawaj bliskowschodnią religię
            > Zrezygnuj z niej, bo etniczność i rodzimość
            > Wybierz niemiecką religię
            > Płacz, że ktoś wytyka hipokryzję

  9. avatar Ghjkiygb pisze:

    …mam do asatryjczyków nieco inne pytanie. Czy w swoich kręgach (skoro bardziej naturalna i bliska jest dla was wiara wywodząca się z kegów kultury germańskiej) posługujecie się językiem germańskim czy raczej jednak słowiańskim, polskim? Albo inaczej – czy swoje obrzędy przeprowadzacie w języku germańskim czy jednak słowiańskim?

  10. avatar Wszebor pisze:

    Wchodzę, czytam i nie wierzę – te płaczki, które kwilą iż ktoś ośmielił się mieć jakieś poglądy, dodatkowo uzasadnione, to są ci DUMNI POGANIE, tak przecież różni od SŁABYCH CHRZEŚCIJAN? Śmiechu warte. Artykuł bardzo trafny i przeraża mnie, jak banda ciot, która się tu zleciała widzi tylko słowo „zdrada” i dostaje od niego krwotoku z dupy. Przeczytajcie jeszcze raz co pisze autor, o dumni poganie, wielcy ETNICZNI RODZIMOWIERCY, którzy nie rozumieją co znaczy przymiotnik „Rodzima” w nazwie Rodzimej Wiary i co to znaczy podłoże etniczne, kulturowe. To jest dla mnie niepojęte jak można być tak tępym, żeby nie zrozumieć kilku prostych, trafnych słów; bo przecież „słowa bolą” i nikt nie ma PRAWA OBRAŻAĆ! WSKAZYWAĆ! WYTYKAĆ! Kto tu dobrze napisał – pogaństwo to nie jest jakaś bezpieczna przestrzeń dla pizd, gdzie nikt ich nie skrzywdzi. Odwołujecie się do hartu ducha waszych Przodków, którzy może nie toczyli wojen religijnych, ale raczej wątpliwe, żeby przychylnym okiem patrzyli jak ich synowie wybierają sobie religię sąsiedniego ludu bo fajniejsza, albo bo „ktoś kiedyś mieszkał”.

    • avatar Godi pisze:

      Co Ty pierdolisz o jakichś dumnych poganach i słabych chrześcijanach? Człowiek bywa dumny, słaby, silny, śmieszny bez względu na przynależność religijną. Gdyby Ci się chciało czytać, to wiedziałbyś to choćby z lektury Hávamál. Mówisz o przywiązaniu do kultury i tradycji? To wymień choćby jedno dzieło powstałe w całości w języku polskim wcześniej, niż w XII w. i nie związane z chrześcijaństwem. I przedstaw i etniczne, przybliż je, bo coś mi się zdaje że jeśli chodzi o dorobek kulturowy Słowian, to jest on raczej cieniutki. Tak że nie widać kultury, z którą Rodzimowiercy mogliby się utożsamiać. Nie ma z czego czerpać. A skoro nie ma opisów, to i ta etniczność stoi pod wielkim znakiem zapytania. Krew? Krwią jestem związany z moimi rodzicami, dziećmi, ale z Tobą już nie.
      Religia i wiara to nie jest wyłącznie obrządek, do którego chcesz to sprowadzić. To również, a może nawet przede wszystkim, filozofia życia. Nie wspólnota, jak chce katolicyzm, lecz opis świata. Rodzima wiara takich opisów nie prowadziła, stąd ten Wasz wrzask o wspólnocie kulturowej, etnicznej i krwi. Wiara generalnie jest (i przed nastaniem chrześcijaństwa była) aktem dobrowolnego wyboru. U Rodzimowierców istniał przecież kult kłobuków, bożków domowych, bożąt domowych, duszków opiekuńczych – w każdym domu innych. Istniał kult przodków – nie wspólnych, tylko własnych. I nikt się w to nie wpierdalał, nawet ojciec :) Rodzimowierstwo nie było ZBIOROWĄ HALIUCYNACJĄ, jak chrześcijaństwo, lecz kwestią indywidualnej wiary. I dlatego ten artykuł krytykujący tych, którzy wyznają inną wiarę zaprzecza FUNDAMENTOM Wiary Rodzimej i dlatego jest DO DUPY. Rodzima Wiara nigdy nie była tym, czym chcesz ją uczynić – masowym ruchem fanatyków.

      • avatar Wszebor pisze:

        Zatem won do germańskich krajów i tam się bawić w niefanatyczne rodzimowierstwo germańskie razem z arabami. Nie zapomnieć tylko zmienić nazwiska i języka.

        • avatar Sverrir pisze:

          Jak ty strasznie pierdolisz. Ilu z dumnych rodzimowierców to konwertyci w pierwszym pokoleniu z katolicyzmu czy prawosławia, który w rodzinie mają np katolickich przodków, a przechodząc na wiarę w Świętowida właśnie ich „zdradzają”.
          Obrządki mogę prowadzić w takim języku jaki mi się podoba, a pogaństwo właśnie dużo traci przez nacjonalistów i skrajnych konserwatystów, których można przyrównać do ślepych na argumenty moherów. W momencie, gdy głównie chodzi o moralność i honor, a nie opakowanie w jakim te wartości się znajdują. Politeizm jest bardzo elastycznym nurtem, często zakrzywianym przez narodowców.

    • avatar Polaa pisze:

      Może i nie byli zachwyceni. Ale równie dobrze mogli mieć to w poważaniu. W Rzymie, już w okresie mieszania się kultur, gdy rzymski bóg nie wysłuchał jakiejś prośby, szło się do egipskiego, jeśli ten też nie, szło się dalej, aż któryś posłuchał. Do dziś zdarzają się zresztą takie sytuacje i takie podejście. Nie mamy podstaw twierdzić, że inaczej – lub tak samo – było na tych ziemiach. Niestety, a może właśnie na szczęście, nie mamy żadnych informacji o podejściu przedchrześcijańskich przodków do religii. Możliwe, że nawet nie uważali jej za bardziej swoiszą niż twojszą (które to podejście jest rozpowszechniane przecież dopiero w XIX w. i późniejszych) i niespecjalnie ich obchodziło, jak kto – włącznie z synami – nazywał swoich bogów. W tym temacie żadna teoria nie ma większego prawa bytu niż inne.

  11. avatar Polaa pisze:

    A więc autor po prostu nie wie, czemu ludzie porzucają chrześcijaństwo i/lub przechodzą na asatru. Nie dziwne. Pomijając wszystko inne, wymagałoby to przecież jakiegoś zbadania sprawy i rozmowy z jakimiś asatryjczykami.

    • avatar Duchtynia pisze:

      Wystarczają mi „polscy asatryjczycy”, których poznałem i ich bezdenna pustka ideowo-mentalna; oraz rozmowy z prawdziwymi asatryjczykami z Danii i Norwegii, którzy delikatnie mówiąc z „polskich asatru” mają niezły ubaw – dokładnie z tych samych powodów, które opisano w artykule.

      • avatar Godi pisze:

        Niecały miesiąc temu odwiedziłem w Islandii Hilmara Örna Hilmarssona, człowieka który asatryjczykiem był kiedy Ciebie jeszcze nie było na świecie, człowiekiem który buduje pierwszy hof of tysiąca lat. Zapewniam Cię, że chętnie rozmawia z polskimi asatryjczykami, chętniej niż uważanymi przez Ciebie za prawdziwych Norwegami i Duńczykami, którzy mieszają do wiary rasistowski bełkot. Ty mylisz ideologię z wiarą.

        • avatar Duchtynia pisze:

          Ok, wszystko jasne, postać znana, znamienna puenta komentarza. Proszę zatem udać się do Skandynawii czcić Odyna w cieniu meczetów. Krzyżyk na drogę. Pominę już, że to właśnie islandzy asatru chwalili się, jak to „nie czczą Bogów” a jedynie „siły natury” pod ich postacią – tyle w temacie sensowności ich przedsięwzięć.
          I nie jesteśmy na „ty”, kolego.

          • avatar Sverrir pisze:

            Każdy w Polsce ma możliwość wyznawać swoją religię, jeśli nie wchodzi w konflikt z prawem. No chyba, że więcej takich jak ty dojdzie do władzy.

    • avatar Luty pisze:

      „A więc autor po prostu nie wie, czemu ludzie porzucają chrześcijaństwo i/lub przechodzą na asatru.”

      Zasadniczo powody są trzy:
      1. komiksy z Thorgalem
      2. serial „Wikingowie”
      3. pagan/viking metal

      A poważnie, zachęcam do przedstawienia swoich powodów konwersji na asatru – chętnie się zapoznam. Ja osobiście nie wykluczam przypadku, w którym osoba spoza skandynawskiego kręgu kulturowego byłaby w stanie zbudować prawdziwą i mocną wiarę w tamtejszych Bogów, jednak z moich doświadczeń z ludźmi uważającymi się za Asatryjczyków wynika, że niestety, ale jednak Thorgal.

      • avatar Polaa pisze:

        „Ludzi uważających się za asatryjczyków” chyba wiele tłumaczy. W każdym razie sugeruje ten typ, który nie potrafi wymienić żadnych bogów poza Odynem, Thorem, Lokim i Freyą, w jakiś skrajnie dobrych przypadkach też Freyem i może aż Tyrem. Dla takich ludzi dobrym powodem rzeczywiście może być komiks czy serial, zresztą, zdarzają się nawet powody narodowościowe, co już jest jakąś magią. Jednak oceniając na ich podstawie można stwierdzić, że ludzie przechodzą na rodzimowierstwo słowiańskie, bo poczytali o tańcach nago i mieli nadzieję, że im się poszczęści. Takich też znam, ale to jeszcze nie powód, żeby wszystkich słowiańskich uważać za napalonych idiotów.
        Wśród ludzi, którzy traktowali to jak poważną religię i drogę życia, a nie chwilową fascynację, najczęstszym powodem, z którym się spotkałam, było uczucie silniej więzi z bogami lub którymś konkretnym bogiem. Była to więź na jakimś poziomie emocjonalna i przez nią szli w to dalej. Zdarzało się też odwrotnie, że najpierw ktoś poznawał tę religię, mitologie skandynawską, „wchodził w ten klimat” (tylko ważne, że „klimat”, nie serial parahistoryczny), a potem to poczuł. Innym powodem bywało odkrycie asatru i tego, że jest to droga zgodna z ich trybem życia, potrzebami i przekonaniami. Po prostu się w tym odnajdywali i przy tym zostawali.

      • avatar Jarosław pisze:

        Ja bym jeszcze dodał komiksy i ich interpretacje filmowe Marvela.

        • avatar Sverrir pisze:

          Większość znanych mi Asatru patrzy na twórczość Marvela raczej nieprzychylnie, ponieważ dużo nie tylko szczegółów ale podstaw zostało tam przeinaczonych na potrzeby kinowe.

  12. avatar Godi pisze:

    A więc jednak chodziło o muzułmanów. Zabawne. A z czego innego wzięli się bogowie, jak nie z Tajemnicy? Jeśli średniowieczny człowiek nie wiedział skąd się bierze burza, to musiał sobie to jakoś wytłumaczyć. I wymyślił Thora. Ale w głębi czci siły natury.
    Na „ty” nie jesteśmy, fakt. Kolegami też nie :)

    • avatar Duchtynia pisze:

      Ok – pokazał pan ostatecznie, że nie ma pojęcia o etnicznej duchowości. Proszę zatem śmiało się bawić w swoje panteistyczne fanaberie, ale nie mieszać do tego religii etnicznych. Żegnam.

  13. avatar Sławomira pisze:

    Z artykułu widać, że jest o słowiańskich asatryjczykach/hellenistach krytykujących chrześcijaństwo, bo obce, a nie krytykujących z tego samego powodu własnej religii. Ale po komentarzach już nie mam pewności.

    W sumie dobrze jest wybierać religię nie kierując się genami ani geografią.

    Mam pytanie. Widzę tu dwie pisownie określenia człowieka wyznającego Asatru. Przyzwyczaiłam się już, że nazwę tej religii pisze się wielką literą (nie wiem, czemu), ale nie widziałam, by pisano tak też asatryjczyka – małą literą pisze się rodzimowiercę i katolika. Jak to napisać poprawnie?

    • avatar Polaa pisze:

      Z punktu widzenia wyłącznie językowego zarówno asatru, jak i asatryjczyków pisze się małą literą. Ta sama zasada dotyczy wszystkich nazw religii i ich wyznawców – tak piszemy chrześcijaństwo, islam, muzułmanin, katolik. Niektórzy celowo popełniają błąd pisania wielką literą, żeby wyrazić przywiązanie emocjonalne do danej religii lub jakąś jej wyższość. Dlaczego ludzie bez takich pobudek piszą asatru dużą – trudno stwierdzić. Może się tego naoglądali i im zostało, może to kalka z innego języka, może są niepewni językowo i boją się kogoś urazić, więc piszą tak na wszelki wypadek.

    • avatar Słowianin pisze:

      Słąwomiro, a język ojczysty też dobrze jest wybierać nie kierując się genami ani geografią?

  14. avatar Marcin pisze:

    A może pytanie zawarte w temacie ma się średnio do treści? Czy każdy Polak musi czuć się Słowianinem? Na jakiej podstawie? Bynajmniej nie z genetycznego punktu widzenia, ponieważ nie ma czystych rasowo i kulturowo Słowian czy Germanów, jesteśmy totalnie wymieszani.
    Ja na ten przykład jestem i czuję się Polakiem, ale nie czuję się Słowianinem. Czy bycie Polakiem jest na bakier z wyznawaniem rodzimowierstwa germańskiego? Bynajmniej nie. Jestem Polakiem i asatryjczykiem jednocześnie. Dlaczego wolę wyznawać asatru a nie rodzimowierstwo słowiańskie? Z prostych powodów – bardziej czuję Asów i Wanów, są moimi Bogami, a sama religia jest bliższa moim poglądom. I nie słucham metalu, nie mam długich włosów, Thorgala czytałem wiele lat temu. Mojego syna też uczę zasad asatryjskich, nie nawiązując przy tym do samej religii, na to przyjdzie czas, zresztą chcę, by sam dokonał wyboru, w co chce wierzyć. A spór o to, czy wyznawanie w Polsce asatru ma sens, uważam za jałowy. Może w rodzimowierstwie słowiańskim bycie Słowianinem jest bardzo istotne. W germańskim tak nie jest, i może jest to jedna z istotnych różnic w tych religiach. Co również widać w ilości wyznawców i ich rozmieszczeniem geograficznym – asatryjczykami są tak Europejczycy, jak i Amerykanie, Australijczycy czy Nowozelandczycy. O czymś to świadczy – o innym podejściu do rodzimowierczości. Nie korzenie, a rodzina współczesna.

    • avatar Duchtynia pisze:

      Pochodzenie etniczne ani religijne to nie kwestia „poczucia”, ale nie dziwi mnie to, że w ten sposób próbuje się usprawiedliwiać własne fanaberie.

      • avatar Polaa pisze:

        „Pochodzenie religijne”, piękne określenie. Oznacza absolutnie nic, ale nadal bardzo wdzięcznie brzmi.

      • avatar Marcin pisze:

        To nie jest fanaberia. Jeśli w waszej religii chodzi o to, że trzeba być koniecznie Słowianinem, to jest to dla mnie idea totalnie bezsensowna i płytka.
        W asatru tak nie jest – wyznawcą może być każdy, bez względu na pochodzenie etniczne. I dlatego rodzimowierców słowiańskich jest kilkanaście tysięcy, a germańskich liczy się w milionach. Najwyraźniej jest to coś, czego kompletnie nie potraficie pojąć w swoich ciasnych horyzontach myślowych.

        • avatar Duchtynia pisze:

          W naszej religii chodzi o związek z korzeniami. A poza tym…. tak. Miliardy rodzimowierców germańskich i tryliardy celtyckich. Proszę zmienić leki.

          • avatar Marcin pisze:

            Asatru liczy około 2 miliony wyznawców.

          • avatar Duchtynia pisze:

            Ale wliczyłeś Mozambik i Gambię? Wiesz, pewne grupy utrzymują, że Rodzimowierstwo Słowiańskie w samej tylko Polsce ma 13.000 wyznawców.

          • avatar Marcin pisze:

            Tak, jak już się nie ma argumentów, to najłatwiej uciec się do kpiny. Może i być w Polsce te 13 tyś rodzimowierców słowiańskich, nie neguję tego, nie zmienia to faktu, iż ogółem jest ich wielokrotnie mniej niż germańskich (na świecie). Po prostu w rodzimowierstwie germańskim nie trzeba mieć korzeni germańskich i jest to religia znacznie bardziej popularna od wersji słowiańskiej.

          • avatar Duchtynia pisze:

            > Rodzime
            > bez korzeni
            > gratulacje

        • avatar Słowianin pisze:

          > Jeśli w waszej religii chodzi o to, że trzeba być koniecznie Słowianinem, to jest to dla mnie idea totalnie bezsensowna i płytka.

          W tej religi nie chodzi o konieczne bycie Słowianinem, tylko o nie robienie ze swego pochodzenia farsy, a zastanowienie się nad nim i co ono wnosi do naszego życia i gdzie z nim zawędrujemy w przyszłości – patrz moja wypowiedź o religii, kulturze i języku na zasadzie „kim jesteśmy, skąd przybyliśmy dokąd idziemy”. Piszesz o braku poczucia przynależności do Słowian. Rozumiem, że wynika ona z braku styczności ze słowiańską kulturą rodzimą -tradycjami, obrzędowością, językiem. Jesteś prawdopodobnie „wykorzeniony” kulturowo. Bo nie znam osoby która by wyrastając w takim środowisku, gdzie kuturowe i duchowe tradycje słowiańskie są żywe nie uważałaby ich za część siebie. To jest łatwe do zrozumienia. Teraz przejdźmy do tej części, której mój mózg nie ogarnia. To jest – z powodu braku poczucia związku z kulturą słowiańską sięganie po germańską. Mój mózg aż krzyczy – a czemuż by nie starać się zatem poznać ową kulturę słowiańską? Nie jestem tu w stanie wymyślic żadnej racjonalnej odpowiedzi, dlaczego nie. Kolejnym pytaniem dlaczego akurat germańska wiara i kultura wchodzi na miejsce rodzimej? Argument o silnym przemieszaniu z Niemcami mogę jeszcze kupić w wypadku zachodnich rubieży kraju, acz rozum dalej stawia wyżej w hierarchii korznie znane, niż domniemane. Słowianie Helleniści w Polsce to dla mnie jednak jeszcze większa abstrakcja, bo szansa na „totalne wymieszanie” Słowian z Hellenami na tym obszarze jest niska. W sumie nie jest moja sprawą czy będzie dana osoba wywodząca się z grupy Słowiańskiej wyznawać religię gemańską, celtycką, helleńską, semicką, turańską, czy którąś z religii plemion z Wielkiej Prerii. Co nie zmienia faktu, że pewne z tych wyborów wzbudzają większe zdziwiene niż inne, a żadne z nich nie pozostawiają obojetnym i skłaniają mnie do przemyśleń.

          Jakimś czynnikiem na pewno jest, to że asatru, hellenizm czy druidyzm mają ten „lans” w mediach i pokulturze. Mają one też wypracowane jako tako spójne w ich środowisku moralne drogowskazy i zasady. Do tego nie musiały się rozwijać „po partyzancku” i w niejakim ukryciu, jak to miało miejsce w okresie PRL czy związku radzieckiego na wschodzie. Za wyjątkiem chyba ukraińskich ośrodków w Kanadzie czy USA, gdzie zresztą sformowała się obecnie najlepiej zorganizowana z odnóg rodzimowierstwa RUNWira, czyli Rodzima Ukraińska Narodowa Wiara. Nawiasem mówiąc to właśnie z od tej nazwy narodził się termin rodzimowierstwo. Jest to co prawda „rodzimowierstwo reformowane” ( jej założyciel i reformator oficjalnie i jawnie „zniósł” wielobóstwo i pozostawił tylko kult Dażboga wprowadzająccoś na kształt monoteizmu, w praktyce zaś jest to dość silnie henoteistycznie realizowane ) ale z wypracowanym i skodyfikowanym nauczaniem moralnym i niegłupią strukturą organizacji życia religijnego. Właśnie z powodu tej reformy ukraińscy poganie konserwatywni krzywo patrzyli przez długi czas na termin rodzimowierstwo i wiara rodzima, acz w końcu przeniknął on do nich i rozprzestrznił się już obecnie chyba na całej Słowiańszczyźnie. Nawet słyszałem, że natchnął pewne grupy niesłowiańskie do stosowania terminu „native faith” w odniesieniu do ich rodzimej religii.

          • avatar Marcin pisze:

            Sęk w tym, że nie chodzi o wybór kultury takiej czy owakiej, ale o wybór religii konkretnie. A w takim przypadku bliższa może być nie ta, w którą wierzyli dawno temu ludzie mieszkający na tych samych ziemiach, co dana osoba dzisiaj dokonująca wyboru religii.

  15. avatar Słowianin pisze:

    @ Marcin ( 24 sierpnia 2016 o 12:22 )
    >Sęk w tym, że nie chodzi o wybór kultury takiej czy owakiej, ale o wybór religii konkretnie.

    Sęk w tym, że kultura etniczna i religia etniczna są ze sobą spójnie powiązane. Wybierając religię nieetniczną, a zachowując kulturę etniczną traci się spójność. Ponadto wybierając religię nieetniczną, wiele elemenów kultury etnicznej traci sens, czy nie ma w ogóle warunków do bycia kontynuowanymi. Może conajwyżej dojść do zlania się religii obcj z etniczną – tak jak miało to miejsce w przypadku chrześcijaństwa i tradycji słowiańskich. Ale doprowadziło to siłą rzeczy do zaniku całej masy tradycji. Nie tylko dlatego, że chrześcijaństwo ją zwalczało, ale także, dlatego, że wiele z nich po prostu kompletnie nie miały sensu w kontekście religii chrześcijańskiej. Na wprowadzeniu religii obcej w miejsce etnicznej, kultura etniczna zawsze będzie coś tracić. Wyznając asatru, ale będąc Słowianinem, jakiej powinno się tradycji trzymać w wypadku np. wesel? Germańskiej, czy słowiańskiej? Bo te są w wielu miejscach zupełnie różne ( miejscami do stopnia, w którym wykonuje się w jednej zupełnie odwrotne czynności, niż w drugiej ), mimo że obie są indoeuropejskie.

    *Jeśli* tego nie widzisz, to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że kulturę i jej związek z religią znasz strasznie powierzchownie i po łebkach. *Jeśli* jednak to widzisz to wyjaśnij mi dokładniej, jakim cudem możesz formułować takie „twierdzenia” jak cytowane powyżej.

    >A w takim przypadku bliższa może być nie ta, w którą wierzyli dawno temu ludzie mieszkający na tych samych ziemiach, co dana osoba dzisiaj dokonująca wyboru religii.

    Wiesz, jedynym sposobem w jaki jest możliwe, że komuś bliższa jest religia helleńska, jest ten kiedy bliższa mu jest i kultura helleńska. A kultura moża być komuś bliższa, jedynie wtedy jeśli otacza cię częściej niż rodzima etniczna. No, chyba, że koś wierzy w „pamięć krwii” i czuje, że jego ród bierze początek z hellenów, acz dowodów na to nie ma, czy tego typu pozanaukowe obecnie teorie. Albo był Grekiem w poprzednim wcieleniu.

    Piszę, to bo widzę, że w Polsce cała masa ludzi z tradycjami stricte słowiańskimi nie ma prawie kontaktu już któreś pokolenie. Jakoś nie znam nikogo ( anie nie czytałem i nie słyszałem o takich osobach ), kto dorastając w klimacie bliskości obrzędowości i kultury słowiańskiej ( ludowej ) na gruncie religijnym jeśli już odrzucał chrześcijaństwo to wybrał niesłowiańską ścieżkę religijną. Jakoś najwięcej asatru Słowian pochodzi z zachodniej części kraju z silnie zurbanizowanych okolic, gdzie z podtrzymywaniem tradycji etnicznych jakiejkolwiek nacji ( czy to tych ze Słowian, czy Germanów, czy innych ) cienko.

    Ja dorastałem słysząc słowiańskie pieśni obrzędowe i codzienne, obserwując słowiańskie tradycje rolne, pogrzebowe itp. Zasad etycznych i moralnych de facto uczyłem, się ze słowiańskich bajek i legend. Za chiny ludowe nie czuję związku z religią helleńską czy germańską, mimo, że mity greków poznawałem nie mając nawet dziesięciu lat, a filozofię grecką niewiele więcej. Acz jakbym, nie miał „solidnych słowiańskich pleców kulturowych” to wtedy zapewne bym się schylał ku religiom związanym z kulturą którą którą dzięki tym mitom i filozofii poznałem, bo bliższe mi są jako Europejczykowi, dorastającemu w europejskim kręgu kulturowym, niż chrześcijaństwo.

    Tak więc jak długo ktoś mi nie pokaże, że może być inaczej „poczucie bliskości religii niesłowiańskiej” u osoby która porzuciła chrześcijaństwo/ateizm ( u byłych ateistów zapewne będzie to nawet częstsze zjawisko, bo chrześcijaństwo jednal wchłonęło jakąś część rodzimych obrzędów ) będzie dla mnie równoważne z „brakiem poczucia związku z kulturą słowiańską”, czyli w skrócie w braku takowej kultury w życiu danej osoby.

    • avatar Polaa pisze:

      Tylko o to przez większość czasu się rozchodzi – że nie każdy Polak musi czuć silną więź z kulturą słowiańską. Są osoby, które mają z nią kontakt ciągle, od dziecka albo i bez tego mają do niej silny stosunek emocjonalny. Chcą w niej żyć i chcą ją kultywować. Są też takie, które czują tę więź z inną kulturą, mogły się w niej wychować, a mogły i potem się do niej przywiązać. Akurat to nie ma nic wspólnego z brakiem jakiejś kultury w życiu, ale to oddzielny temat. Ważne, że narodowość nie ma tu nic do rzeczy, bez względu na nią można być związanym z różnymi kulturami, a przez to religiami. Jest to jednak coś, czego niektórzy na tej stronie nie uznają lub wręcz nie tolerują.

      • avatar Duchtynia pisze:

        Ktoś nie rozumie zależności między pojęciami, których używa, Pojęć i zależności istniejących w realnym świecie, nie w rozważaniach.

      • avatar Słowianin pisze:

        @Polaa
        No i właśnie moim pytaniem do takich ludzi jest dlaczego nie szukają związku „ze słowiańskim”? Bo to na poważnie wywołuje zaskoczenie. To coś jakby człowiek któremu ktoś kiedyś ( przy narodzinach powiedzmy ) uciął nogę, mając do wyboru przyszycie tej nogi albo cudzej ( no dobra jak ktoś chce się przyczepić skąd ta dorosła noga to może, ale mi tu chodzi o obrazowść metafory, nie o jej wykonalność w obecnych warunkach, więc zastosujmy tu cudowną moc magiczną jakiej pełno w różnej maści baśniach wielu narodów, by nie popadać w dyskusję o etyczności takich czy siakich możliwych dróg pozyskania nogi drogą inzynierii genetycznej 😉 ) wybrał cudzą, mimo, że będzie musiał do końca życia brać leki obniżające odporność by organizm nie odrzucił przeszczepu. No niby można. Ale obsewując z boku człowieka który skazuje się na konieczność faszerowania tego typu produktami farmakologicznymi ( mimo, że nikt go do tego nie zmuszał i mógł mieć tą samą funcjonalność w postaci własnej tolerowanej przez organizm nogi ) będzie się miało pewnego typu zagwozdkę. Więc ich zdziwieniu raczej nie należy się dziwić. Oczywiście pewni zdziwieni będą okazywać to zdziwienie pukaniem się w głowę. Takie jest życie. Takie są konsekwencje pewnych wyborów. Może metafora nie jest szczególnie dobrze odwzorowująca sytuację, ale jakiś obraz mam nadzieję daje.

        • avatar Marcin pisze:

          Metafora w drugą stronę – mając totalną nadwagę możesz kupić koszulkę XL z polskiej firmy, i nosić za małą, albo kupić koszulkę XXXL niemieckiej firmy, i nosić taką, która ci najbardziej odpowiada. Rozumiesz analogię?

          • avatar Słowianin pisze:

            >Metafora w drugą stronę – mając totalną nadwagę możesz kupić koszulkę XL z polskiej firmy, i nosić za małą, albo kupić koszulkę XXXL niemieckiej firmy, i nosić taką, która ci najbardziej odpowiada. Rozumiesz analogię?

            Przyznaję się bez bicia, że nie. Analogia typu „Moja religia jest większa niż twoja”? Bo nie rozumiem jak przełożyć rozmiarówkę. Chociaż – nadwaga to jakiegoś rodzaju problem. To jakaś sugestia, że germańska religia daje więcej luzu ludziom z problemami? Nie żebym ja sam był ideałem w dziedzinie trzymania szczupłej linii. W sensie metaforycznym i dosłownym. No, ale przecież XXXL to nie jest coś teoretycznie nieosiągalnego dla polskich producentów odzieży. W dziedzinie zakupów odzieży ludzie najczęściej kierują się ceną i jakością, gustem. Jak na kwestię religii i kultury przełożyć coś takiego jak cena? Mniej się wydaje na zorganizowanie obrzędu? Jak przełożyć jakość tkaniny i wykonania koszuli? Tu już totalnie nie mam pomysłu. A kwestia gustu już była omawiana. Proszę o inny zestaw analogii. Albo po prostu powiedzcie wprost o co chodzi.

        • avatar Polaa pisze:

          Metafora może i miała sens do fragmentu o lekach, potem zupełnie się rozpadła. Poczucie przywiązania do jakiejś kultury nie ma nic wspólnego z późniejszą potrzebą sztucznego utrzymywania tej więzi. Już prędzej miałoby to sens przy dwóch protezach – wykonanej przez znajomego i obcego.
          Dlaczego nie szukają związku ze słowiańskim? Może po prostu szukali i go nie ma? Może nie chcą? A może mają świadomość, że słowiańskie jako takie jest pięknym mitem? Wszystko jedno, jaki jest powód – nie znaleźli i żaden rozsądny człowiek na świecie nie będzie doszukiwał się w tym zbrodni. A każdy inny ma pełne prawo usłyszeć parę miłych słów, chociaż pewnie i tak nie będzie miał dość rozumu, by je zrozumieć i przetrawić.

          • avatar Duchtynia pisze:

            Karkołomność tłumaczeń zaczyna się robić groteskowa. Nikt nadal nie usłyszał logicznej odpowiedzi na argumenty Słowianina innej niż „BO JA CHCĘ/MAM PRAWO”.

          • avatar Słowianin pisze:

            @Polaa
            >Metafora może i miała sens do fragmentu o lekach, potem zupełnie się rozpadła.

            Problem w tym że ta metafora się kończy na fragmencie o lekach. Więc nie rozumiem jak mogła się rozpaść po tym fragmencie.

            >Dlaczego nie szukają związku ze słowiańskim? Może po prostu szukali i go nie ma?
            No ja nie ma zastrzeżeń jak ktoś kto nie ma związku ze słowiańszczyzną nie ma z nią związku. To logiczny ciąg przyczynowo skutkowy.

            >Może nie chcą?
            No w to akurat jestem w stanie uwierzyć.

            >A może mają świadomość, że słowiańskie jako takie jest pięknym mitem?
            A germańskie, celtyckie i helleńskie jest namacalne i materialne? Eeee… …? Naprawdę nie mam pomysłu jak inaczej zareagować na tego typu wypowiedź.

            >Wszystko jedno, jaki jest powód – nie znaleźli i żaden rozsądny człowiek na świecie nie będzie doszukiwał się w tym zbrodni.

            No z tym to się chyba każdy tu zgadza. To nie występek pokroju zamordowania kogoś. Na lata więzienia czy na stryczek nikt tu chyba nie postuluje takich ludzi skazywać.

            >A każdy inny ma pełne prawo usłyszeć parę miłych słów, chociaż pewnie i tak nie będzie miał dość rozumu, by je zrozumieć i przetrawić.

            Nie twierdzę, iż mój rozum i intelekt jest w stanie objąć głębię każdego aspektu Wszechświata. Pewne rzeczy zapewne pozostaną dla niego zagadką przynajmniej jeszcze w tym wcieleniu. Nie wymagam więc też tego i od innych.

    • avatar Jarosław pisze:

      Powtórzę za Duchtynia „W punkt” a od siebie dodam ze z chęcią bym poznał i porozmawiał osobiście

    • avatar Sverrir pisze:

      Bardzo trafny komentarz. W większości się zgadzam. Możliwe, że jest taka zależność, że osoby bliższe rodzinie i tradycjom wybierają rodzimowerstwo słowiańskie, a osoby pozbawione tego kontaktu skłaniają się ku innym religiom. Ja zawsze kierowałem się zasadami moralnymi danej religii, nie tylko pochodzeniem i spuścizną, która w tym zestawieniu ma dla mnie drugorzędne znaczenie. Dla innej osoby może być odwrotnie i nie mam z tym problemu. Głównie rozchodzi się w tej batalii o pochodzenie i szczerze, jeśli ktoś musi sięgać po argumenty, że asatru osiedlali się na naszych ziemiach i to pozwala mi wierzyć w tą religię, chyba nie do końca to ogarnia.

  16. avatar Marcin pisze:

    Chodzi o to, że jednemu człowiekowi będzie bardziej pasować taka religia, a drugiemu inna, pod kątem dogmatyki, odczuć subiektywnych itp. I pochodzenie etniczne może nie być kompletnie istotnym czynnikiem.

    • avatar Duchtynia pisze:

      Ale religia etniczna, podkreślmy ETNICZNA, musi być związana z etnicznością.

      • avatar Marcin pisze:

        Asatru nie jest religią etniczną.

        • avatar Słowianin pisze:

          >Asatru nie jest religią etniczną.
          Teza swą drogą dość karkołomna. Wypadało by tu napisać, wedle którego odłamu. Bo raczej wątpię byś nie wiedział, że są grupy które twierdzą zupełnie co innego.

        • avatar Duchtynia pisze:

          Rodowici Asatryjczycy mogliby mieć na ten temat zgoła odmienne zdanie, ale racja – w waszym przypadku to już nie jest religia etniczna. Tak jak przestał nią być Islam czy Chrześcijaństwo po rozprzestrzenieniu się poza określoną grupkę; pozostały tylko kulturowe konotacje.

          • avatar Marcin pisze:

            Otóż to, powinienem napisać – już nie jest. I oczywiście, są grupy, które tak nie uważają.

  17. avatar Polaa pisze:

    „Problem w tym że ta metafora się kończy na fragmencie o lekach. Więc nie rozumiem jak mogła się rozpaść po tym fragmencie.”

    Właśnie fragment z lekami nie ma już sensu.

    „A germańskie, celtyckie i helleńskie jest namacalne i materialne? Eeee… …? Naprawdę nie mam pomysłu jak inaczej zareagować na tego typu wypowiedź.”

    Germańskie, celtyckie czy helleńskie jest dużo mniejsze. Słowiańskie jest zbyt obszerne, by tak łatwo określić je jednym słowem i jasną definicją, jeśli tylko trochę się w to zagłębić.

    „No z tym to się chyba każdy tu zgadza. To nie występek pokroju zamordowania kogoś. Na lata więzienia czy na stryczek nikt tu chyba nie postuluje takich ludzi skazywać.”

    No właśnie nie każdy się w pełni zgadza i na tym polega podstawowy problem tej strony.

    „Nie twierdzę, iż mój rozum i intelekt jest w stanie objąć głębię każdego aspektu Wszechświata. Pewne rzeczy zapewne pozostaną dla niego zagadką przynajmniej jeszcze w tym wcieleniu. Nie wymagam więc też tego i od innych.”
    Wszystkiego niczyj umysł nie ogarnie. Są jednak rzeczy, które bardzo łatwo pojąć, jednak niektórzy mają wrodzony lub nabyty dar udawania, że ich nie ma.

    • avatar Słowianin pisze:

      >Właśnie fragment z lekami nie ma już sensu.

      Patrz na to co pisałem o tym, że kultura etniczna zanika jeśli wybierze się nieetniczną religię. Branie leków to metafora poświecenia czegoś. Biorąc leki poświęcasz coś by je regularnie brać -czas pieniadze, część wolności. Tak czy siak nie usłyszałem od Ciebie co z tą metaforą jest nie tak. Możesz mnie zatem oświecić?

      >Germańskie, celtyckie czy helleńskie jest dużo mniejsze. Słowiańskie jest zbyt obszerne, by tak łatwo określić je jednym słowem i jasną definicją, jeśli tylko trochę się w to zagłębić.

      Eeeee… dużo mniejsz, dużo większe, duzo obszerniejsze? Jak to się mierzy? W centymetrach czy na litry?

      >No właśnie nie każdy się w pełni zgadza i na tym polega podstawowy problem tej strony.

      Ja miałem z polskiego przez większość czasu piątki. Moje czytanie ze zrozumieniem, też niczego sobie jest. Jakoś się dostałem na studia na jedną z czołowych w tym kraju uczelni. Ale nie mam pojęcia kto z rozmówców, czy autorów tekstu sugerował wieszanie kogokolwiek, czy posyłanie za kraty? To, że ktoś się z twoją osobą w czymś nie zgadza, czy nazywa twe wybory absurdalnymi nie oznacza, że zafunduje ci spotkanie z plutonem egzekucyjnym albo zamknie w domu bez klamek. Brak u kogoś akceptacji, czy zrozumienia pewnych wyborów obcych ludzi nie oznacza, że ta osoba to krwiożercze monstrum czyhajace na cudzą wolność osobistą i niemogące się doczekać jak tylko dokręcić ci śrubę żebyś poczuła jak krew ci przestaje krążyć w żyłąch. Naprawdę, znajmy umiar w tym o co oskarżamy innych.

      >Wszystkiego niczyj umysł nie ogarnie. Są jednak rzeczy, które bardzo łatwo pojąć, jednak niektórzy mają wrodzony lub nabyty dar udawania, że ich nie ma.

      Bardzo piękny ogólnik. Szkoda, że kompletnie próżny. Boisz się nazwać po imieniu o co chodzi? Ja nie będę płakał, że szerzysz wobec mnie mowę nienawiści. Naprawdę nie podam cię do sądu. Wal smiało co do mnie masz. Jestem dużym chłopcem i przeżyję.Ogólnikowe hasła to miecz obosieczny, którym łatwo się pokaleczyć.A może porostu maskujesz, to że nie wiesz sama o co chodzi? To też możliwość której nie mogę wykluczyć, bo nic jak na razie nie sugeruje w twych wypowiedziach przeciwko takiemu osądowi. Mam nadzieję, że jesteś w stanie mi udowodnić, że jest inaczej? Bardzo by mnie to ucieszyło.

      • avatar Polaa pisze:

        Twierdziłeś, że branie leków jest jakimś utrudnieniem, które wiąże się tylko z wyborem „obcej” religii. W dodatku, że istnieje ryzyko naturalnego odrzucenia powyższej. Dlatego ta część nie jest sensowna. Można ją zastosować w przypadku kogoś, kto wychował się i dorastał otoczy kulturą słowiańsko-ludową, ale w przeciwnym wszystkie trudności i wymagania (w tym dokładne poznanie kultury, jej pochodzenia) są takie same. Jeśli uznać, że to tylko metafora zaniku kultury etnicznej jeszcze można to obronić, ale nie wynika to z samego przykładu.

        W ilości ludów i zróżnicowaniu kultur, które się na nią składają. W przypadku słowiańskości jest ich tak wiele, tak różnych, że nieraz aż trudno zaklasyfikować je do jednej grupy.

        A czy gdzieś oskarżam o chęci mordu? Bardzo chętnie sobie dopowiadasz. Wyraźnie napisałeś, że to „raczej nie występek pokroju zabicia kogoś”, a więc – mówiąc wprost – nie zbrodnia. Jednak niektórzy wyraźnie sądzą, że tak – zdrada moralnie jest zbrodnią, nawet jeśli prawo jej nie karze.

        Piękny ogólnik, bo od refleksji o konkretnej osobie – którą nie jesteś – przeszedł na rozważania ogólne. Nigdzie nie szerzę żadnej (popularne w internecie słowa) „mowy nienawiści”, tym bardziej wobec Ciebie. Bardzo chętnie – z powodów, których można się tylko domyślać – bierzesz osobiście coś, co w ogóle Cię nie dotyczy.

        • avatar Słowianin pisze:

          > A czy gdzieś oskarżam o chęci mordu? Bardzo chętnie sobie dopowiadasz. Wyraźnie napisałeś, że to „raczej nie występek pokroju zabicia kogoś”, a więc – mówiąc wprost – nie zbrodnia. Jednak niektórzy wyraźnie sądzą, że tak – zdrada moralnie jest zbrodnią, nawet jeśli prawo jej nie karze.

          Ja po przeczytaniu fragmentu

          >>„No z tym to się chyba każdy tu zgadza. To nie występek pokroju zamordowania kogoś. Na lata więzienia czy na stryczek nikt tu chyba nie postuluje takich ludzi skazywać.”
          >No właśnie nie każdy się w pełni zgadza i na tym polega podstawowy problem tej strony.

          mam odmienne zdanie.

          >W ilości ludów i zróżnicowaniu kultur, które się na nią składają. W przypadku słowiańskości jest ich tak wiele, tak różnych, że nieraz aż trudno zaklasyfikować je do jednej grupy

          No, za to Celtów i Germanów tak ohoho super łatwo się kwalifikuje, że do dzisiaj się kłucą o przynależność anglików. A jak dla ciebie Niemcy i Islandczycy są jacyś wyjątkowo bliscy kulturowo, w porównaniu do dwóch równie odległych narodów słowiańskich, to ja nie mam zielonego pojęcia jak ty to określasz. Więc naprawdę wyjaśnij mi to. Bo na litry, metry, czy kilogramy tego się nie da przełożyć moim skromnym zdaniem. Wiec rozmowa to o subiektywnej ocenie. Ale nawet jeeśli jakimś cudem to co mówisz ma sens, to dalej nie widzę związku z tym jak niby rozległość słowiańskiej kultury przeszkadza komukolwiek w przyjęciu religii słowiańskiej i popycha ku germanskiej/celtyckiej/jakiejkolwiek? Czuje wstręt i obrzydzenie do bogactwa kulturowego Słowian? Ja nie muszę odczuwać związku z kulturą dla przykładu Serbów ( guzik o niej wiem nawiasem mówiąc ) aby być rodzimowiercą.

          >Piękny ogólnik, bo od refleksji o konkretnej osobie – którą nie jesteś – przeszedł na rozważania ogólne. Nigdzie nie szerzę żadnej (popularne w internecie słowa) „mowy nienawiści”, tym bardziej wobec Ciebie. Bardzo chętnie – z powodów, których można się tylko domyślać – bierzesz osobiście coś, co w ogóle Cię nie dotyczy.

          Ja nie o jakąś osobe pytam, tylko o twoje przemyślenia. Ja niczego nie biorę do siebie. Jak już pisałem jestem dużym chłopcem. Ja zadałem ci kilka pytań na które i w tym poście kompletnie nie otrzymałem odpowiedzi. Brniesz w jakieś wątki poboczne kto co uważa za zbrodnie i jak bardzo nie pasuje metafora. Jak nie pasuje metafora to porozmawiajmy o konkretnych, precyzyjnych argumentach. Posiadasz takowe?

          Bo głównego tematu rozmowy coraz mniej z każdą twą wypowiedzią. Próbuję cię przekonać byś jednak na ten temat zaczęła rozmawiać, nawet jeśliby mogło to kogoś potencjalnie urazić. Na razie jednak te wysiłki spływają na niczym. Wrócimy zatem do głównego wątku, czy może zaczniemy dyskutować o pogodzie? Nie interesuje mnie prowadzenie z tobą o niej rozmowy.

          Patrz post z 2 września 2016 o 12:17. Pytania tam postawione wciąż nie doczekały się odpowiedzi. Podejmiesz wyzwanie? Tylko proszę daruj sobie pisanie po raz n-ty, że poprostu macie wolność wyboru i tyle. Ja naprawdę nie wierzę, że wyście wybrali te niesłowiańskie religie rzucając kostką.

          • avatar Polaa pisze:

            Zdanie możesz mieć dowolne, ale to niczego nie zmieni. To, co napisałam przekazuje dokładnie to, co potem rozpisałam. To, że przydzielisz to sobie do innej części zdania, niż się odnosi jest wyłącznie Twoją sprawą.

            Kłócić się można o wszytko, jeśli się chce. Nikt nie mówi, że granice jakiejkolwiek grupy etnicznej są absolutnie jednoznaczne, jednak Słowian można połączyć właściwie tylko prajęzykiem.
            Ta rozległość może ludziom przeszkadzać przez swoją niejednoznaczność. Wszystko się przenika, jest hybrydowe, trudno znaleźć jeden konkret. To może być powód, dla którego niektórzy uznają ją za zbyt trudną do ogarnięcia lub zacząć wątpić w sens takiego połączenia – w jedną, wielką kulturę słowiańską.

            Skoro jesteś gotów pisać o szerzeniu mowy nienawiści względem Ciebie, to najwyraźniej jednak bierzesz.

            Jakie niby wyzwanie mam podejmować? Wyraźnie już napisałam ogólne, możliwe powody przechodzenia ludzi na asatru i to nie raz. Jeśli chcesz dostać jednostkowy, konkretny powód, to zapytaj jakiegoś asatryjczyka, dość proste.

  18. avatar Słowianin pisze:

    >Chodzi o to, że jednemu człowiekowi będzie bardziej pasować taka religia, a drugiemu inna,

    No to już ustaliliśmy, nie bardzo rozumiem czemu powtarzacie to już po raz wtóry. Ja to doskonale rozumiem. Ja pytam o przyczyny. Wy mi na to w koło Macieju powtarzacie to samo „że im poprostu pasuje” ignorując za każdym razem pytanie o sedno – „dlaczego im pasuje”.
    Mniej więcej:

    Ja: – Dlaczego?
    Wy: – Bo porostu jedni czują większy związek z asatru/hellenizmem/shinto
    Ja: – No to może rozłóżmy to na czynniki pierwsze
    Wy: – Bo wiesz, jednemu pasuje asatru innemu rodzimowierstwo
    Ja: – Wiem!

    >pod kątem dogmatyki,
    A co w dogmatyce asatru jest takiego porywająco innego od rodzimowierczej dogmatyki? I to i to jest strasznie podobne. Tyle że jedno jest dla Słowian etniczne, drugie delikatnie mówiąc niebardzo. I nie, nie mam zastrzeżeń jeśli ktoś miał germańskich przodków i wyznaje asatru. Podba wam się dogmat, że Thor zwalczał lodowe giganty? No weźcie mi napiszcie jakieś konkretne przykłądy. I o dogmatykę której grupy asatru wam chodzi? Bo są grupy asatru co cisną bekę z niegermańskich wyznawców.

    > odczuć subiektywnych itp.
    Odczuć typu? Chyba nie wstydzicie się rozmawiać o uczuciach? Pytam bo wszyscy milczycie o jakie uczucia chodzi. Jak widzicie posąg Freyi to odczuwacie jakieś ciepło w sercu, którego nie odczuwacie przy Posągu Mokoszy? Czy o co chodzi?

    >I pochodzenie etniczne może nie być kompletnie istotnym czynnikiem.
    No to też już wiemy. Ba, to już jest w samym tekście dyskutowanym niejako wspomniane.

    Ta rozmowa z wami wygląda w ten sposób – ja was pytam o konkretne przyczyny waszych jednostkowych wyborów religijnych. W odpowiedzi na każde moje pytanie widzę powtarzanie w koło tych samych ogólników. Za każdym razem. Do mnie naprawdę dociera jak mi się napisze to raz. Nie jest istotą mych dociekań czy to prawda, że komuś pasują niesłowiańskie nurty religijne. Bo to ja wiem. Mnie interesuje dlaczego.

    Więc teraz zapytam – czy wy sami w ogóle rozumiecie przyczyny dla których wybraliście te niesłowiańskie ścieżki? Bo ja podstawy wyboru w sferze religii potrafię opisać, bez rozprawiania w stylu „bo niektórym porostu rodzimowierstwo pasuje”.

    Konkretem by było nawet powiedzenie czegoś w stylu – bo uważam, że to zajebiste że w kinie pokazują jak Thor spuszcza wpierdol bandom złodupców. Albo nawet potencjalnie dla nas obraźliwego – tradycje słowiańskie są mi obce bo nigdy nie były częścią mego życia i nie mam najmniejszego zamiaru ich poznawać, bo są dla mnie wieśniackim szajsem, którego nikt nie pokazuje w kinie, za wyjątkiem filmów z Europyn wschodniej, ale te przecież też są obciachem.
    Ewentualnie jakieś inne konkrety. A nie recytowanie za każdym razem niezależnie od treści pytania formułki o „wolności wyboru, jak bardzo by nie był ten wybór dla kogoś absurdalny”. Bo ja was nie pytam, czy wy wiecie, iż macie wolny wybór. Ja was pytam dlaczego dokonaliście takiego wyboru a nie innego. Widzicie zasadniczą różnicę?

    Więc – czy wy sami rozumiecie podłoże waszego wyboru? Bo narazie im dłużej rozmawiamy tym bardziej zaczynam w to wątpić.

    • avatar Marcin pisze:

      Wiesz, apelujesz o to, by się mocno uzewnętrznić, a tymczasem ani się nie znamy, ani nie dzierżymy w garści miodu albo chociaż piwa 😉

      Owszem, oba rodzimowierstwa – mam na myśli słowiańskie i germańskie – są do siebie mocno podobne, ale są też i pewne fundamentalne różnice. Mnie na ten przykład bardzo odrzuca idea jednoczenia się wielu bóstw w jedno nadrzędne, swojego rodzaju boga bogów, coś jak w hinduizmie. Dlaczego? Ponieważ w moim życiu najważniejsza jest dla mnie rodzina, a w Asatru Bogowie i Boginie, będąc zupełnie odrębnymi bytami, tworzą właśnie szeroko pojętą rodzinę, czy raczej dwie: Asowie i Wanowie. Poza tym idea superbóstwa będącego absolutem za bardzo kojarzy mi się też z Chrześcijaństwem. W Asatru bóstwa nie są absolutami, mają swój początek i większość będzie miała swój koniec, są częścią szeroko pojmowanej przyrody w skali kosmicznej. Jedyna idea w Asatru mająca pewne znamiona absolutu to Wyrd – ślepy i bezosobowy los wszystkiego, i taka idea też do mnie bardziej przemawia. Podobnie jak samoistne powstanie Wszechświata czy raczej Multiświata, bez udziału istot boskich, nadprzyrodzonych, będące alegorią zjawisk, które można opisać mniej lub bardziej przy pomocy nauki. A do tego podejście do śmierci i istnienia po niej – w Asatru najważniejsze jest życie. Dla wielu osób innych religii ciężko pojąć, że dla kogoś sednem życia jest nie to, co może być po nim, lecz samo życie, jego przebieg – a więc przeżycie swojego żywota w taki sposób, by po sobie coś pozostawić, by zadbać o rodzinę, i by być zadowolonym ze swych decyzji, a więc w sumie z tego, jak się to życie wykorzystało. Istnienie po śmierci w Asatru jest mało istotne i to też jest mój sposób myślenia. Oczywiście w wielu kwestiach mogę nie znać szczegółów, jak dane kwestie wyglądają w innych religiach, ale po co mam dociekać, skoro te z Asatru mi jak najbardziej odpowiadają?

  19. avatar Słowianin pisze:

    Zdanie możesz mieć dowolne, ale to niczego nie zmieni. To, co napisałam przekazuje dokładnie to, co potem rozpisałam. To, że przydzielisz to sobie do innej części zdania, niż się odnosi jest wyłącznie Twoją sprawą.

    >Kłócić się można o wszytko, jeśli się chce. Nikt nie mówi, że granice jakiejkolwiek grupy etnicznej są absolutnie jednoznaczne, jednak Słowian można połączyć właściwie tylko prajęzykiem.

    Już abstrahując od tego, czy to prawda, czy bzdura – co to ma do tematu?

    >Ta rozległość może ludziom przeszkadzać przez swoją niejednoznaczność.

    Nic w życiu nie jest jednoznaczne. Każdy wybór pociąga za sobą konsekwencje. Szukanie bezpiecznej przystani, gdzie każdy uczynek będzie miał wyłącznie dobre konsekwencje dla każdej jednostki we wszechświecie może i jest wzniosłą ideą, ale nikomu jak dotąd nic takiego nie wyszło.

    > Wszystko się przenika, jest hybrydowe, trudno znaleźć jeden konkret.

    Ani asatru nie jest „niehybrydowe”, ani hellenizm.

    > To może być powód, dla którego niektórzy uznają ją za zbyt trudną do ogarnięcia lub zacząć wątpić w sens takiego połączenia – w jedną, wielką kulturę słowiańską.

    Co ma istnienie lub nie, jednej wielkiej/małej/średniej/kwadratowej/sześciennej/zielonej/chropowatej/nakrapianej/otynkowanej/aromatycznej/słodkiej/słonej/pluszowej/innej kultury słowiańskiej™, do waszego wyboru niesłowiańskiej religii – pytam po raz kolejny. Bo ani mi jak dotąd nie wskazujesz związku, ani mnie bardzo interesuje kwestia czy można mówić o jednej kulturze słowiańskiej.

    Nawiasem mówiąc nie istnieje jedna, jednorodna kultura helleńska, czy germańska.

    Już któryś post kluczysz wokół tego tematu. Nic, a nic przy tym nie wyjaśniajac jak to „Wielka Rozległość Kultury Słowian™”, która jest tak wielka i rozległa wedłóg ciebie, że aż moze nawet nie istnieje i „może jest tylko pięknym mitem”. Cokolwiek to ma znaczyć. Bo ja ni w ząb nie rozumiem jak to sprawia, że ktoś wybiera asatru czy hellenizm.

    Ja nie ogarniam całości kultury słowiańskiej i nie znam absolutnie żadnego rodzimowiercy który też by ją ogarniał jako całość. I nic mi nie wiadomo, by to był jakiś wymóg by byc rodzimowiercą.

    Prawdę mówiąc wielu rodzimowierców nie ogarnia nawet kultury własnego regionu. Ja też mam w tym temacie braki, przyznaję bez bicia. Dlatego tym bardziej uważam, że twój tok rozumowania jest delikatnie mówiąc absurdalny.

    Ale dobra idąc tym tropem to, czy czy wyznawcy asatru zatem ogarniają cała kulturę germańską ( Od Tyrolu po krańce Szwecji? ), a hellenizmu całą kulturę helleńską? Jak już poruszasz temat „ogarniania kultury”.

    >Skoro jesteś gotów pisać o szerzeniu mowy nienawiści względem Ciebie, to najwyraźniej jednak bierzesz.

    Jakiej nienawiści wobec mnie? Nie, nie biorę. Powtarzam ci jeszcze raz, że pisałem tylko iż z mojej strony nie będzie pozwu do sądu twej osoby za *EWENTUALNĄ* „mowę nienawiści”. Nie, że ta mowa nienawiści gdziekolwiek występuje w twej wypowiedzi. Nie wiem jakimi torami chadzają twe myśli, że odczytałaś tą wypowiedź jako oskarżanie cię o mowę nienawiści. Mam nadzieję, że teraz jest to jasne i zakończysz w końcu temat „mowy nienawiści”. 😉 Ogólnie użycie terminu „mowa nienawiści” miało wydźwięk ironiczny. Jeśli dalej nie rozumiesz o co chodzi, to polecam przeczytać jeszcze raz tamten i poprzedni post. Bo wyglądają wystarczająco gramatycznie i stylistycznie poprawnie, by zrozumieć o co chodzi.

    > Jakie niby wyzwanie mam podejmować? Wyraźnie już napisałam ogólne, możliwe powody przechodzenia ludzi na asatru i to nie raz.

    Nic o powodach nie piszesz, piszesz co najwyżej o okolicznościach sprzyjających, o których wiem i wie każdy średnio ogarnięty intelektualnie człowiek ( poza tym dziwnym tworem jakim jest „zbyt duża rozległość kultury słowiańskiej” ). Bo wolność wyboru to nie jest powód przejścia na asatru/hellenizm/inne. To jest okoliczność sprzyjająca. Takie jak brak prześladowań religijnych za zmianę wyznania, czy wykorzenienie jednostki z kultury słowiańskiej. Tak, to nie są powody. Powód to jest to co skłania do podjęcia decyzji, a nie to co sprzyja podjęciu decyzji. Jak ktoś kradnie w sklepie, to nie dlatego że sprzedawca nie patrzy i nie ma tam kamer. Ale jest to okoliczność sprzyjająca kradzieży. Żeby jednak do działania doszło, musi w mózgu człowieka zajść proces myślowy, który kończy się podjęciem decyzji. Ja o kształt tego procesu pytam. Jak dołączałaś do religii którą wyznajesz, chyba jakiś proces myślowy wystąpił przed zadeklarowaniem przynależności? Bo „wolność wyznania” to nie jest coś co warunkuje że się dołączy do asatru/hellenistów. To decyzja człowieka, która bazuje na czymś nadaje tor wydarzeniom. Ja pytam o tą bazę (podstawę). Wolność wyznania ( „bo mogę” ) to nie jest podstawa przyjęcia religii nie będącej bliskiej etnicznie. No chyba, że ktoś poprostu przyjął pierwszą religię jaka mu przyszła do głowy, czy wylosował z kapelusza.

    Jedynym w sumie powodem rzeczywistym, a nie okolicznościami sprzyjającymi, jaki podałaś jest „bo im się nie chce zostawać rodzimowiercami [ i wybrali inną religię ]”. Ale my wszyscy ten powód tutaj znamy. Pytanie, czy istnieją jakiekolwiek inne. Nikt z rozmówców innych powodów nie przedstawił.

    >Jeśli chcesz dostać jednostkowy, konkretny powód, to zapytaj jakiegoś asatryjczyka, dość proste.

    Ta rozmowa już zaczyna gonić w piętkę.

    Jakiego ty w ogóle jesteś wyznania? Bo pytałem i Ciebię też, jeśli jesteś niesłowiańskiego wyznania będąc osoba pochodzącą z etnosu słowiańskiego. Chyba się nie wstydzisz nam o tym napisać? Pytam ciebie, pytam Marcina. W odpowiedzi otrzymuję dyskusję o wszystkim, o czym się da, tylko nie o tym, o co pytałem. Ja zadaję konkretne pytania, w tym do was personalnie adresowane. A wy raz, po raz piszecie mi o tym, że po prostu ludzie mogą. Że to w zdolnościach istot ludzkich leży wybór religii różnych i podłużnych, nikt tu nie kwestionuje.

    • avatar Polaa pisze:

      „Jak dołączałaś do religii którą wyznajesz”
      Nie ma to nic kompletnie do dyskusji, bo nie wyjaśni, dlaczego asatryjczycy przechodzą na asatru. Dlaczego to robią napisałam bardzo konkretnie, z bardzo konkretnym przykładem, ale przekopiuję, skoro to tak daleko:
      „Wśród ludzi, którzy traktowali to jak poważną religię i drogę życia, a nie chwilową fascynację, najczęstszym powodem, z którym się spotkałam, było uczucie silniej więzi z bogami lub którymś konkretnym bogiem. Była to więź na jakimś poziomie emocjonalna i przez nią szli w to dalej. Zdarzało się też odwrotnie, że najpierw ktoś poznawał tę religię, mitologie skandynawską, „wchodził w ten klimat” (tylko ważne, że „klimat”, nie serial parahistoryczny), a potem to poczuł. Innym powodem bywało odkrycie asatru i tego, że jest to droga zgodna z ich trybem życia, potrzebami i przekonaniami. Po prostu się w tym odnajdywali i przy tym zostawali.”

      Pytałeś dotąd o asatryjczyków, przechodzenie na, ekhem, „nieswoje”, nie ogólnie o niesłowiańskie wyznania. W tym względzie proces jest prosty – wyznanie słowiańskie donikąd mnie nie prowadzi, nie jest interesujące światopoglądowo i zrzesza ludzi, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego. Proste.

      • avatar Duchtynia pisze:

        Czyli jednak tez o wygodnictwie związanym z kwestiami towarzyskimi, serialami i popkulturą jest po prostu prawdziwa.

        • avatar Sverrir pisze:

          „Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką.”
          Tak, religia skała się również z innych ludzi i ich wzajemnych relacji.

  20. avatar Słowianin pisze:

    Dobra podsumowując wypowiedzi które pisali Marcina i Polaa – wyłania mi się taki obraz – mają nikłą orientację co w rodzimowierstwie piszczy, jak wyglądają sprawy z doktrynami. Do tego przeszkadzają im jakieś grupki wśród rodzimowierców, które im się ideologicznie nie pdobają. Obraz może być błędny, bo jest pisany na podstawie ich wypowiedzi, a nie stanu faktycznego. Wiemy wszak o nich tyle, ile nam przekażą. Tyle, że analogiczne doktryny i opcje ideologiczne występują i w religii germańskiej. Więc w asatru od tych zjawisk też nie uciekną.

    Trochę dziwne jest ( dla mnie ) używanie argumentu, na kształt „a bo tamci nie przyjmują pewnych ludzi, a tamci tak, to do nich pójdę”. Dla mnie to osobiście coś jakby obrazić się, że ktoś kto nie spełnia z powodów biologicznych warunków przyjęcia do klubu szarookich szatynów, jest zupełnie niesłusznie dyskryminowany, bo przecież może się przefarbować i nosić kolorowe soczewki kontaktowe. I ten kto mówi, że przefarbowany osobnik z soczewkami nie do końca jednak pasuje do takiego klubu zostaje adresatem oskarżeń o dyskryminacje na podłożu koloru części ciała i roztacza się przed nim wizje jak z powodu jego „skandalicznego nastawienia ideologicznego” w przyszłości gangi takich jak on będą zabijać każdego kto się przefarbuje i założy kolorowe soczewki w imię czystości włosów i rogówki oka. Czy coś w ten deseń.

    Ponadto zauważę, iż ogólnie ciężko się wielu tzw. poganom wypowiadać, na temat kształtu swych wierzeń. Z działalności internetowej jeśli się teksty i dyskusje pojawiają wśród nich na temat wierzeń, to raczej jest to „jechanie” po jakiejś wizji, którą uważają za niesłuszną albo tradycyjnie po chrześcijaństwie. Nie mam pojęcia czy nawet ludzie w obrębie grup większych i mniejszych dyskutują na takie tematy, czy po prostu ograniczają się do wspólnego organizowania obrzędów. Raz, że nie każdy ma to wszystko poukładane w głowie, dwa że przedstawienie swego stanowiska wobec zgromadzonego ogółu wymaga pewnej odporności psychicznej i pewności siebie. I wiary w jakość swej argumentacji. Oczywiście, nie ślepej wiary.

    • avatar Polaa pisze:

      Weszłam w całą tę rozmowę, bo przez chwilę zachowywałeś się jak człowiek rozsądny i nie rozumiem, czemu przestałeś.

      „Dobra podsumowując wypowiedzi które pisali Marcina i Polaa (…) mają nikłą orientację co w rodzimowierstwie piszczy, jak wyglądają sprawy z doktrynami. Do tego przeszkadzają im jakieś grupki wśród rodzimowierców, które im się ideologicznie nie pdobają. (…) Tyle, że analogiczne doktryny i opcje ideologiczne występują i w religii germańskiej. Więc w asatru od tych zjawisk też nie uciekną.”
      Dobrze, że Marci nic o sobie nie mówił, a ja w żadne asatru nie uciekam (choć pewnie niektórym trudno to będzie pojąć).
      A rozsądni ludzie rozmawiają o sprawach prywatnych prywatnie, ale to tak na marginesie.

      Ale najwyraźniej nie ma sensu tłumaczyć, skoro wszystko jest rozumiane po swojemu i na zasadzie „ale mnie się wydaje, że jednak napisałeś coś innego”.

      • avatar Słowianin pisze:

        > A rozsądni ludzie rozmawiają o sprawach prywatnych prywatnie, ale to tak na marginesie.

        Rozsądek nic tu do tematu nie ma. Każdy ma prawo poruszyć publicznie sprawy prywatne, jeśli chce i są ludzie chcący o nich słuchać. Co jest tematem „intymnym”, a co nie też zależy od ludzi.

        > Ale najwyraźniej nie ma sensu tłumaczyć, skoro wszystko jest rozumiane po swojemu i na zasadzie „ale mnie się wydaje, że jednak napisałeś coś innego”.

        Zgadza się. Dlatego prosiłem aby pisać do mnie wprost, nie owijając w warstwy aluzji, niedomówień i metafor. W internecie nikt nie widzi czy przy danych słowach ktoś „puszcza oczko”, czy „ironicznie się uśmiecha”. Im mniej miejsca zostawia się do interpretacji własnej, tym wieksza szansa na przekazanie treści w sposób w miarę jednoznaczny. Dywagowanie „nie wiem na 100% co autor miał na myśli, ale mi się wydaje, że … i tak dalej będę prowadzić rozmowę jakbt to było właśnie to” często prowadzi na manowce. I w drugą stronę jeśli sie nie przedstawia jasno swojego stanowsika, to nie powinno się dziwić brakowi rozumienia przesłania.

  21. avatar OCH pisze:

    Chyba ktoś źle postrzega wierzenia. Myślicie, ze ktoś siada i mówi: „O to teraz poszperam w necie o różnych religiach i sobie jakąś wybiorę?” Religii nie wybiera się w taki sposób, a ludzie wierzący w to w co wierzą ich rodzice jest brakiem własnego zdania – oczywiście można mieć własne zdanie i czcić chrześcijańskiego Boga, ale zwykle jest to skutek tego co ludziom się wpaja od dziecka.
    Zarówno średniowieczny Słowianin miał zapewne prawo przyjąć wiarę nordycką jak i Nord wiarę słowiańską. Jak powtarzam religia to wiara, a wierzymy w to w co wierzymy. Jeśli w coś uwierzyć nie potrafimy to nie wierzymy.
    Ja agnostyk prosiłem wszystkich bogów i Bogów o pomoc w trudnej chwili, o siłę i wytrwałość i tylko ten jeden mi odpowiedział, tylko od jednego otrzymałem odzew już po krótkim czasie. Od Odyna.
    Jest więc różnica, czy ktoś wybrał sobie wiarę, czy to ona wybrała jego. Jeśli miałbym wybrać wiarę, bo BYĆ MOŻE moi przodkowie czcili słowiańskich bogów – czego nie wiem, bo moje drzewo genealogiczne to, o którym wiem sięga tylko kilku pokoleń wstecz to kim bym był skoro wyznawałbym po prostu wiarę przodków, a nie koniecznie w nią wierzył.
    Nie widzę związku między pochodzeniem a religią – ewentualnie nad terenami zamieszkiwanymi, ale i tutaj jako przykład mogę podać moją prababcię, które urodziła się jako pół-Niemka, a pół-Polka.
    Tak, czy inaczej w Asatru czci się bogów nordyckich, lecz nie podważa się też istnienia innych bogów.
    Czy jestem Asatryjczykiem? Nie wiem. Nie liczą się nazwy. Czy wierzę w bogów nordyckich? Tak. Jestem wciąż człowiekiem skomplikowanej wiary, która by wam zbyt namotała w głowie.

    • avatar Duchtynia pisze:

      Fakt. Ktoś zdecydowanie źle postrzega czym jest religia etniczna i czym się różni od uniwersalistycznej.

    • avatar Słowianin pisze:

      >Chyba ktoś źle postrzega wierzenia. Myślicie, ze ktoś siada i mówi…

      Nie spotkałem nigdy człowieka który będąc Słowianinem i przyjmując niesłowiańską religię nie dorastał w środowisku silnej izolacji od kultury rodzimej. Jeśli spotkam to będę miał materiał do przemyśleń, o ile nie będzie to wynikało u danej osoby z poczucia wstrętu do tej kultury, bo wtedy po prostu będzie tym, który sam się odizolował.

      >ludzie wierzący w to w co wierzą ich rodzice jest brakiem własnego zdania

      Albo podzielaniem tego zdania.

      >Zarówno średniowieczny Słowianin miał zapewne prawo przyjąć wiarę nordycką jak i Nord wiarę słowiańską.

      Nic mi nie wiadomo o tego typu prawach, czy ewentualnych zakazach, więc fantazjowanie na ten temat sobie daruję.

      >Nie widzę związku między pochodzeniem a religią

      To jest jak dla mnie bardzo dziwne.

      > – ewentualnie nad terenami zamieszkiwanymi,

      Tereny zamieszkiwania nic tutaj do rzeczy nie mają w temacie. Jak zamieszkam w Egipcie, to nie widzę powodu by zacząć czcić egipski panteon na egipską modłę poza kurtuazyjnymi okazjami.

      To już któraś osoba z tą osobliwą fiksacją geograficzną. Tak jak samo zamieszkiwanie na terenie Polski nie czyni z człowieka Polaka, tak zamieszkiwanie przez Polaka na terenie Egiptu nie czyni go jeszcze Egipcjaninem ( o ile cokolwiek jest go w stanie nim uczynić ). Wyżyny, niziny, pojezierza, góry, czy granice państw jeszcze nie decydują o przynależności etnicznej danej jednostki.

      > ale i tutaj jako przykład mogę podać moją prababcię, które urodziła się jako pół-Niemka, a pół-Polka.

      Nie bardzo rozumiem przykładem czego jest prababcia.

      >Tak, czy inaczej w Asatru czci się bogów nordyckich, lecz nie podważa się też istnienia innych bogów.

      To nic nie wnosi do tematu. A dyskusje czy dany „zestaw” Bogów jest analogiczny, tożsamy czy odrębny sobie w tym miejscu daruję.

      >Czy jestem Asatryjczykiem? Nie wiem. Nie liczą się nazwy. Czy wierzę w bogów nordyckich? Tak.

      Masz germańskie korzenie, więc w czym problem?

      >Jestem wciąż człowiekiem skomplikowanej wiary, która by wam zbyt namotała w głowie.

      Oh, dziękuję za troskę. Pytanie na ile sam sobie ułożyłeś to wszystko w głowie, a na ile namotałeś.

      Ogólnie to widzę tu mocne teoretyzowanie i rzucanie przykładami konstruktów, których w przyrodzie nie zaobserwowano ( przynajmniej ja nie widziałem i sami rozmówcy jak wnioskuję też nie ). Jakoś z jakiegoś powodu ci rozmówcy poruszają się w obrębie religii indoeuropejskich i nikt z nich nie wyznaje np. religii Hawajczyków. Czemu? Skoro bliskość kulturowa ich zdaniem nie ma znaczenia. Jakoś dziwnym trafem Słowianinowi Asatru, czy Hellenizm będzie bliższy niż religia hawajska. Więc chyba jednak związki z pochodzeniem, a co za tym idzie kulturą i kręgiem kulturowymi jednak mają znaczenie. Chociażby z takich śmiesznych powodów, że im bardziej odległy dla ludzi krąg tym zwykle mniej ludzie o nim wiedzą.

      Moim zdaniem po prostu nie jesteście kulturowo Słowianami, ale też nie jesteście kulturowo Hawajczykami. Ale już na ten temat pisałem w tej dyskusji i nie widzę sensu powtarzać tego po raz któryś. Polecam zapoznanie się z poprzednimi komentarzami w dyskusji.

  22. avatar Ulafr pisze:

    Osobiście jeśli w rodzimowierstwie chodziłoby tylko o styczność z jakąś kulturą, to by dla Polaków był to katolicyzm, dla Niemców luteranizm itd. Chodzi tu głównie o rekonstrukcję dawnych zwyczajów jakiegoś ludu. No i zwykle mówi się, że np. Polacy wyznawali wierzenia słowiańskie, więc polscy rodzimowiercy powinni wyznawać wierzenia słowiańskie. Zgadzam się.

    Jednak problem pojawia się w przypadku np. imigrantów drugiego/trzeciego pokolenia, którzy nie posiadają pełnej tożsamości kulturowej jakiegoś kraju – np. imię mają greckie lub rzymskie (wpływy chrześcijaństwa), obywatelstwo polskie, mówią po polsku i angielsku, a pochodzenie mają skandynawskie. Rodzimowierstwo nakazywałoby im wyznawać wierzenia nordyckie, a nie słowiańskie, mimo że z teoretycznego punktu widzenia są Polakami. Dzięki Shengen mogą też bezproblemowo wyjechać do kraju skandynawskiego, ale mogą mieć powody, aby zostać w Polsce – np. brak znajomości języków skandynawskich, które przez dwa poprzednie pokolenia imigranta zanikły, lub brak znajomych w Skandynawii.

    Rozumiem, że ktoś może mieć uraz do chrześcijaństwa, że zniszczyło słowiańskie wierzenia. Jednak prawda taka, że gdyby nie chrześcijaństwo, które zwiększyło wolność emigracji, w Polsce zapewne byłoby zdecydowanie mniej wyznawców rodzimowierstwa germańskiego.

    Pragnę jeszcze dodać, że właśnie dzięki popkulturze, w niektórych regionach Polski większe wpływy ma kultura nordycka niż słowiańska, więc tożsamość kulturowa może być bardziej nordycka, niż słowiańska, ale zapewne najbardziej będzie chrześcijańska lub ateistyczna.

    Zdarza się też, że ktoś może nienawidzić chrześcijaństwa, uznając je za zbyt podatne na manipulację, bo zaadaptowało obrzędy, które dla poprzednich chrześcijan były szatańskie. Ale to już inna kwestia.

Trackbacks/Pingbacks

  1. [Duchtynia] Czy Słowianie mogą wyznawać Asatru? | Słowianie i Słowianowierstwo - […] http://duchtynia.pl/2015/10/czy-slowianie-moga-wyznawac-asatru/ […]

Odpowiedz na „SławomiraAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top
This site uses cookies. Find out more about this site’s cookies.