search
top

Święto Stado – okiem rodzimokulturowca

Od redakcji: prezentujemy relację ze Święta Stado zorganizowanego przez Konfederację Rodzimowierczą 21 maja 2016 roku w grodzisku Owidz. Autorem relacji jest Kamil Gorzka, doktorant na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim i rodzimokulturowiec. Było to jego drugie święto Rodzimowiercze.

Starosłowiański kult płodności – relacja z pierwszego Święta Stado w Grodzisku Owidz

             Ostatnimi czasy dostrzegamy mocno przejawiające się i żywo poruszane zainteresowanie kulturą praprzodków zamieszkujących niegdyś polskie ziemie. Kultura słowiańska, albo lepiej prasłowiańska, kultura dawnych Słowian wybiegała daleko poza chrystianizację tych ziem na przełomie X i XI wieku, a jej przejawy można było dostrzegać jeszcze wiele wieków po niej. Przejawiała się przede wszystkim w rozmaitych komponentach kompleksu kulturowego takich jak: symbole, mity, rytuały, obyczaje, światopogląd, czyli te o charakterze duchowym oraz w nośnikach fizycznych. Szczególne znaczenie dla podtrzymania tej tradycji ma folklor oraz poezja i literatura (bajki, legendy) ludowa, a także przekazy ustne. W myśl tego w dniach od 20 do 22 maja, za sprawą Konfederacji Rodzimowierczej zrzeszającej niektóre polskie wspólnoty rodzimowiercze, po raz pierwszy podjęto obchody Święta Stado. Wedle zainteresowanych Święto Stado jest jednym z pierwszym zanotowanych dawnych świąt Słowian w polskich kronikach, a szczególnie u Jana Długosza. Jak twierdzą, zostaje ono przywrócone po blisko pięciuset latach i od tej chwili zapisuje się w kalendarzu rodzimych obchodów jako ogólnopolskie święto rodzimowiercze. Miejscem wydarzenia było pomorskie, niezwykle klimatyczne Grodzisko Owidz, usytuowane nieopodal Starogardu Gdańskiego. Grodzisko Owidz jest rekonstrukcją dawnego, bo XI-wiecznego grodu i chałup słowiańskich. Gród znajduje się na wzgórzu przy rzece o nazwie Wierzyca. Jak świadczą zapiski historyczne i tablice informacyjne usytuowane na jego terenie, został postawiony za czasów Bolesława Chrobrego, celem umacniania pozycji króla nad Pomorzem. Zniszczony natomiast najprawdopodobniej przez Władysława Hermana około 1090 roku, starającego się tłumić bunty wśród Pomorzan. Grodzisko służyło bowiem celom militarnym, ale też i mieszkalnym. Stąd rekonstrukcja obejmuje bramę wejściową, drewnianą palisadę, wieże bramną, wieżę ostatniej obrony i wieżę obserwacyjną (które w rzeczywistości były zapewne większe), chałupy kryte strzechą oraz półziemianki (których w rzeczywistości było więcej, niż zrekonstruowanych). Pośrodku zaś pozostał niezabudowany obszar zwany majdanem, przy którym odbywały się miejscowe wiece, narady i spotkania dotyczących ważnych kwestii w blasku ogniska. Wiernie oddana rekonstrukcja stanowi nie lada gratkę dla odwiedzających grodzisko, a przede wszystkim dla zaangażowanych w podtrzymywanie dawnych tradycji i kultury. Oprócz typowych rekonstrukcji w ramach infrastruktury, na podgrodziu znajdują się turystyczne zabudowania, takie jak restauracja, sklep z pamiątkami, plac zabaw etc.

            Co do samych obchodów Święta Stado, jego nieoficjalna część – dla zapisanych wcześniej rodzimowierców i rodzimokulturowców – rozpoczęła się w piątek od rozlokowania namiotów i zaznajomienia się z obszarem grodziska. Potem nadszedł czas na odprawienie obrzędu otwarcia, realizowanego poprzez przyzwanie dusz przodków i zaproszenie ich do wspólnego radosnego świętowania. Po czym nastał czas biesiady oraz długich dyskusji przy ognisku i muzyce słowiańskiej. Właściwym dniem obchodów była sobota, która zaczęła się stricte naukowo, tzn. wygłaszanymi wykładami, które jednak przeradzały się w ich toku w słuszną dyskusję. Pierwszy temat, poruszony przez Arkadiusza Bartwickiego, dotyczył „Praktyk magicznych i osób zajmujących się magią na Słowiańszczyźnie w szczególności na terenie Polski„. Autor odniósł się w swej prelekcji do istotnej kwestii przejawów magii w codziennych czynnościach, budując niejako pomost pomiędzy dawnym rozumieniem magii a tej ujawniającej się na gruncie współczesnym. Kolejny temat, którego oratorem był doktorant Uniwersytetu Jagiellońskiego – Jakub Zielina – traktował o „Magii i praktykach guślarsko-szamańskich na tle bajek i podań ludowych”. Wciąż żywy problem szamanizmu został zarysowany w adekwatny sposób. Przytoczone przykłady i przejawy współczesnego szamanizmu (np. podlaskich Szeptuch), a także podejście społeczeństwa do szamanizmu obecnie spotkały się z odezwą i ożywioną dyskusją pośród słuchaczy. Obydwa stanowiły dobry wstęp i umysłowy rozruch na dalszy dzień. Na „deser” Sylwia Liv Storraada opowiedziała o tym „Jak to z wełną było” i zademonstrowała pokaz rzemiosła, fundując dodatkowo zebranym warsztaty tkackie.

            Właściwe oficjalne świętowanie poprzedziło majenie, tzn. zdobienie grodziska wcześniej zebranymi gałązkami, listkami i kwiatami, charakterystyczne dla tych obchodów. Święto Stado poświecone było niegdyś i – jak widać – jest obecnie prastarym słowiańskim bóstwom Łado i Leli (których, słabo rozpowszechniony, kult w obecnym Rodzimowierstwie jest cokolwiek kontrowersyjny – przyp. red). Pani Lela uchodziła za boginię miłości, budzącej się wiosny (stąd symbolika majenia i przyozdabiania domostw oraz grodu), opiekunkę rodziny oraz zmarłych przodków. Drzewami, szczególnie związanymi z tą postacią są lipa i brzoza, którym przypisywano magiczne właściwości już za czasów dawnych Słowian, a potem również w czasach chrześcijańskich. Łado (zwany również Swarożycem) był uznawany przez prapradziadów za bóstwo ognia, prawa, wojny, ściślej ładu, a także wiosny z racji budzącego się w tej porze roku Słońca. Uchodził za tego, który budzi wiosnę, pokonując zimową ciemność. Jako pan wiosny i Słońca umożliwiał ludowi dokonywania pierwszych zasiewów płodnej Ziemi, gdyż jak wiadomo cały rok kalendarzowy słowiańskich przodków obracał się wokół cykli związanych z przyrodą i w zgodzie z jej naturalnymi „boskimi” przejawami. Święto Stado można zatem uznać za święto płodności, „rodzenia się”, co mogło trwać aż do Nocy Kupały (nocy przesilenia letniego). Ku czci boskiej pary Łado oraz Leli wiosną kobiety i mężczyźni odbywali taniec z mieczami i nie inaczej było teraz w Grodzisku Owidz. Po rozpoczęciu na podgrodziu nieopodal rzeki orszaku dziewcząt z mieczami, zbliżał się on do każdej z grup rodzimowierców i rodzimokulturowców zbierając obiaty, tj. ofiary dla bóstw. Tworzenie radosnego tanecznego korowodu i przemieszczenie się w okolice chramu oraz obrzędowego ogniska wprowadzało w kolejną część uroczystości. Nastąpiła bowiem Trzeba, czyli moment składania ofiar poszczególnym bóstwom, poprzedzona wypowiadaniem stosownych inkantacji przez żerców (kapłanów ofiarników). Ofiary składane były i są, zgodnie z tradycją, w przeznaczonym do tego „świętym” ogniu. Ciekawy, z punktu widzenia postronnego obserwatora zainteresowanego tą kulturą, okazał się etap przekazania modlitw i próśb ludu poprzez położenie rąk na chlebie, który nabiera wówczas wyjątkowego symbolicznego znaczenia i wymiaru transcendentnego przekaźnika. W uroczystościach obrzędowych o charakterze oficjalnym udział brali nie tylko rodzimowiercy, czy rodzimokulturowcy, ale także sporo grono turystów odwiedzających Grodzisko Owidz. Sądząc po ich reakcjach i wygłaszanych opiniach, wynosili pozytywne wrażenia z przybliżonej im w pewnym stopniu duchowości przodków, reaktywowanej w obecnych czasach. Jednak wiadomo, że z racji czasów, w których egzystujemy ta duchowość nabiera zupełnie innego wymiaru, niż miało to miejsce dawniej. Z tej racji niekiedy odnieść można wrażenie, że zatraca się gdzieś istotna dla kultury słowiańskiej naturalność.

            Po przeżyciach natury duchowej przyszedł czas na umacnianie natury fizycznej, czyli słowiańskie igrzyska. Rywalizowano – nie zawsze zupełnie na poważnie – w takich konkurencjach jak strzelanie z łuku, walka na miecze, rzucanie drewnianym balem w dal, wchodzenie na słup igrzyskowy itp. Dla dawnych Słowian tężyzna fizyczna była czymś z pewnością pożądanym, stąd nawiązanie do aspektów nie tylko duchowych, ale i cielesnych. Zaraz potem przyszedł czas na część artystyczną, w ramach której odbyły się koncerty zespołów parających się muzyką rockową z folkowym, słowiańskim zacięciem, a były to: Kos, Brzezica i Żywiołak. Uczestnicy mogli wtedy dać upust towarzyszącym emocjom oraz poddać się transowi wywoływanemu przez taniec i muzykę. Gdy Słońce chyliło się ku zachodowi następował tzw. obrzęd rusalny, polegający na odprowadzeniu królowej Leli wraz z rusałkami. Rusałki był popularnymi na terenach dawnej Polski oraz całej Słowiańszczyzny demonami żeńskimi. Nazywane różnie, np. Brzeginiami, gdyż zamieszkiwały brzegi rzek, albo Bogunkami ze względu na zamieszkiwanie w okolicach konkretnej rzeki, w tym wypadku Bugu. Wyraża to rozłożystość, sprężystość i „żywość” demonologii oraz mitologii słowiańskiej odnoszonej przez lud do rzeczywistości. Królowa Lela została pozbawiona wówczas elementów roślinnych i zielonych, które rozrzucono w miejscu odbywania rytuału. Rusałki, piękne kobiety, symbolizujące wiosnę budzącą się do życia, a także piękno, wiążące się z pożądaniem, a co za tym idzie z płodnością, w lasach i nad brzegami rzek obchodziły wtedy także swoje święto (potem tradycja ta znajdowała ciągłość podczas Zielonych Świątków). Zatem po przekazaniu od żerczyni w imieniu ludu rusałkom należnych darów, następował ostatni obrzęd tegorocznego Święta Stado. Ostatnim ważnym momentem było zajęcie miejsc przy ognisku biesiadnym w obecności bóstw Łado i Leli. Wówczas żercy odprawili obrzęd dziadów, wygłaszając modlitwę do zmarłych przodków przy akompaniamencie strzelającego ognia. Święto kończyło wspólne biesiadowanie przy pełni Księżyca, granie słowiańskiej muzyki na instrumentach, śpiewanie i dyskusje, którym nie było końca aż do świtu.

            Podtrzymywanie pamięci o tradycjach, obyczajach i mitologii słowiańskiego kręgu kulturowego jest żywe, na co wskazuje szerokie zainteresowanie tematyką. Ogromną rolę w tej kwestii odgrywa przede wszystkim folklor, ludowa sztuka, a także symbolika i zwyczaje zachowane do dziś (szczególnie na wsiach) w tożsamości potomnych, a nie do końca jednak sobie przez nich uświadamiane i zauważane, pojawiające się obok bliższej nam późniejszej tradycji chrześcijańskiej, a nierzadko się z nią nie kłócących, a co więcej, przenikających się.

Gorzki Binx     

(doktorant Filozofii UWM w Olsztynie, Rodzimokulturowiec)

Zdjęcie: Grodzisko Owidz

Zobacz też:

12 Responses to “Święto Stado – okiem rodzimokulturowca”

  1. avatar Świerada pisze:

    Ach, ta szpileczka: „niektóre wspólnoty”, żeby mylnie zasugerować, że nie chodzi o większość wspólnot. Szpileczka tak bardzo potrzebna. Oczywiście luz, blues, będziemy nadal działać i pokazywać, że jedność rodzimowierców jest możliwa, nawet jeśli byty półwirtualne twierdzą inaczej. I zawsze będziemy otwarci dla wszystkich rodzimowierców słowiańskich.

    Co do rusałek: wyjaśnialiśmy Wam przed świętem i w jego czasie, a także powtarzałam to jeszcze raz przy obrzędzie, że rusałki to nie są jakieś „wodne panny” znane z poezji i sztuki XIX wieku. To nie są boginki, brzeginie ani mamuny. I nie „były”, a są. To dusze osób, które umarły w gwałtowny sposób, w przejściowych momentach życia (np. między zaręczynami a ślubem) oraz w momenty zwornikowe w kole roku, czyli głównie w zielone święta, w kupałę etc. Przykre, że nadal nie udało się nam w pełni tej ważnej treści przekazać i że nieprawdziwe romantyczne baśnie nadal pokutują. Będziemy starali się tłumaczyć do skutku. Powtarzam, obrzęd rusalny to obrzęd zaduszkowy, dla osób, które się utopiły, umarły przed ślubem itp.

  2. avatar Wojmir pisze:

    Nie rozumiem tego bulwersu, autor może nie zna skali Rodzimowierstwa w Polsce i dlatego tak napisał. Nie każdy musi być w Konfederacji i życzyłbym sobie, żeby nie popełniła ona błędu pychy niektórych działających w przeszłości grup, które uwidziały sobie reprezentować całość rodzimowierstwa bez oglądania się na zdanie innych.

  3. avatar Samyjzłyj pisze:

    No cóż, autor w takim razie powinien poznać owa skale, zanim wziął sie za pisanie. Owszem nie każdy musi być w Konfederacji. Ba! Nie każdy do Konfederacji został by przyjęty. Faktem natomiast jest, że owa Konfederacja, stowarzysza większość wspólnot rodzimowierczych a nie niektóre :)

    • avatar Duchtynia pisze:

      Zastanawia mnie, że już któryś raz w internecie widzę członka – czy też sympatyka – konfederacji, który bije pianę, że „nie tak” o niej napisano, węsząc w tym jakąś zamierzoną do niej niechęć. Trochę dystansu.

  4. avatar Wojmir pisze:

    Ale celem tego wpisu było chyba przedstawienie relacji ze Stada z perspektywy właśnie neofity?

  5. avatar Poświst pisze:

    Uzupełniając:
    O Stadzie, konkretnie o jego charakterystycznym rycie – tańcu kobiet z mieczami – pisał przed Długoszem mistrz Łukasz z Koźmina Wielkiego (Postylla Łukasza Koźmińczyka) około 1405 – 1412 roku, prawdopodobnie 1409 r.). Dodał również, że obrzęd jest mu znany zarówno ze starych kronik jak i z autopsji.

    Polemizując:
    redakcja Duchtyni notorycznie opatruje tzw. panteon długoszowy epitetem „kontrowersyjny”. Ten wywodzący się z pism Brücknera i czasami powtarzany później epitet (np. przez Strzelczyka) jest nietrafny.
    Kolejno:
    – wywody Brücknera nie tyle są źle konstruowane co w ogóle pozbawione metody, co stawia pod znakiem zapytania całą jego twórczość. W efekcie możemy zaakceptować jedynie to, co potwierdza jako fakt, a zaprzeczenia i konstrukcje dowodowe musimy odrzucić
    – tzw. panteon Długosza weryfikuje starsza od jego Kroniki Postylla Łukasza z Koźmina Wielkiego. Stąd „tzw.” panteon bo chronologicznie rzecz biorąc obecnie należy mu się nazwa „łukaszowy” :)
    – prócz weryfikacji imion bogów z ziem polskich w Postylli występują również w „Powieści rzeczy istej” w części odnoszącej się do Łyśca(przekaz akceptowany również przez Strzelczyka)
    – kolejna weryfikacja brzmienia imion to uchwały synodu diecezjalnego (przed 1414 r.) tzw. zbiór Mikołaja z Pyzdr, postanowienia Peysera ze Sługocinka: lado y leli, yassa, nya
    – te postanowienia były recypowane w statutach prowincjonalnych lwowskich (Statuta provincialia breviter 1415 – 1417)ze zmianą przez kopistę Nya w Tya
    – statuty poznańskie Andrzeja Łaskarza 1420
    – badacze przypuszczają, że imona i opis świąt mogły wystepować w kazaniach Stanisława ze Skarbimierza (przed 1400) ale to tylko przypuszczenia.

    Dodajmy, że Łukasz z Koźmina wielkiego wymienił imiona bogów z terenów Polski w kilku (!) swych kazaniach na zielone świątki a jego postyllę znamy z co najmniej 6 kopii. Imiona Lado, Yassa, Nia, opatruje komentarzem, że „są to imiona bożków czczonych w Polsce … idolorum nomina Lado Yassa…” (w jego czasach) dodając, że czytał o tym w starych kronikach Polaków (obecnie nieznanych) a obyczaj przyzywania imion owych idolorum jest nadal żywy (iste ritus usqe ad tempora nostra pervenit).

    Kończąc – zastrzeżenia Brücknera do przekazu Długosza wywodzą się z nieznajomości średniowiecznej metody naukowej. Brückner długoszowe odniesienia do panteonów rzymskiego i greckiego uznał za dowód wtórności. To kompromitujące dla badacza. Średniowieczni naukowcy pisali dla ówczesnej światowej inteligencji (dla całej Europy, i po łacinie) zatem metoda naukowa nakazywała zamieścić odniesienie do znanego wszystkim wzorca – do antyku. To pozwalało Hiszpanowi czy Anglikowi zorientować się w zakresie funkcji opisywanego Bóstwa. Gdyby Długosz nie stosował owych porównań moglibyśmy dyskutować czy nie był li tylko bajarzem. Zastosowanie metod naukowych samookreśla Długosza jako ówczesnego naukowca, o czym Brückner nie miał pojęcia.
    Nawiasem mówiąc – szczątkowa postać tej metody zachowała się do dziś w nadawaniu łacińskich nazw w medycynie, chemii, systematyce roślin i zwierząt.

    Proszę nie wziąć tego za złośliwość, to dalsza część polemiki – ile jest źródłowych tekstów wymieniających panteon włodzimierski? Strzelczyk, wcześniej Gieysztor (o Brücknerze nie wspominając) tamte imiona określają jako ruskie, na terenach Polski nie występujące. W tej sytuacji który z panteonów jest w Polsce mniej kontrowersyjny?

    (dla mnie oba są właściwe choć za swój uznaję rodzimy, polski)

    Serdecznie pozdrawiam,
    Poświst

    • avatar Duchtynia pisze:

      Nie tylko duchtynia.pl uważa panteo długoszowski za „kontrowersyjny” ale i znakomita część środowiska, co można wnioskować choćby po jego znikomej popularności oraz faktem, że zaledwie 2-3 lata temu był rozpatrywany w dyskusjach mniej więcej w podobnych kategoriach co dziś turbosłowianie.

      • avatar Poświst pisze:

        /panteon długoszowski … zaledwie 2-3 lata temu był rozpatrywany w dyskusjach mniej więcej w podobnych kategoriach co dziś turbosłowianie/

        Tak, to prawda. Może nieco dawniej niż 2-3 lata bo już kilka lat temu Brückner został poddany druzgoczącej krytyce Kolankiewicza a arcyciekawe „Sakrum pogańskie, sakrum chrześcijańskie” pod redakcją prof.prof. Krzysztofa Brachy i Czesława Hadamika zawierające gruntowne omówienie wzmianek rodzimych Bogów wyszło w 2010 r. to jednak swego rodzaju lenistwo badaczy wlecze się za nami do dziś. O ile wcześniej zaznaczali, że panteon włodzimierski dotyczy Rusi to później w kółko wałkując ten sam temat nawet o tym nie wspominali.
        Zmianę podejścia faktycznie widać dopiero od ostatnich 8 lat.

        By zachęcić do studiów kolejne wzmianki :) :
        – Jan z Miechocina w skopiowanym przez siebie rękopisie częstochowskim z 1423 r. notuje: w te trzy dni świąteczne zbierali się wspólnie kobiety, starcy, panny i dziewczęta na wspólnych tańcach, podczas których „non nominare Deum, sed dyabolorum, scilicet ysaya, lado, yleli, ya ya”.
        Tłumacząc: „nie wspominają o Boże, lecz diabłach, to znaczy Jassa Łado [i][y]Leli, Nija.
        Warto zwrócić uwagę na łączenie spójnikiem y [i] imiona Łado i Leli. Współczesne etnograficzne źródła chorwackie także łączą tę parę Bogów
        – późniejsze zapisy w żaden sposób nie negując istnienia naszych Bogów, i ich imion, rozwijają jedynie działalność moralizatorską dodają ubarwiające szczegóły jak regionalizacja – przypisanie poszczególnych Bogów krainom geograficznym (wedle wcześniejszych źródeł Bogowie ci byli czczeni na terenie całej Polski) a nawet wykraczając poza granice dla podkreślenia chrystianizacyjnego wysiłku świętych. Do błędów należy zmiana ich płci, dość charakterystyczne – na żeńską. Wszak wg ówczesnego kościoła kobiety symbolizują wszystko co złe :)
        Kazanie na dzień św. Wojciecha De sancto Adalberto (XV w.) – święty pogromcą tych bożków, czczoną w Krakowie i na Śląsku Niam wyrzucił, po przybyciu do Sandomierza i na Mazowsze poskromił Yassam, a Wielkopolskę, Śląsk i prowincje sąsiednie uwolnił od Ladam
        – kazanie z kolekcji Piotra z Miłosławia: „św. Wojciech wygnał Bladę [Ładę?] czczoną w ziemi krakowskiej, Yassę w Polsce i wreszcie Nya otaczają kultem na Węgrzech i w Czechach”
        – traktat Jana z Holešowa (benedyktyn morawski (1366-1436): św. Wojciech ostatecznie wyparł stare czeskie kalędy z refrenem kierowanym do Bely Bely [Beli, Beli, prawdopodobnie Leli, Leli].
        Późniejsze chrześcijańskie odpisy zmieniły zapis na Wele, Wele, co dało impuls poszukiwaniom w Czechach imienia Weles, pierwotny zapis brzmiał jednak Bely Bely co czytano Beli Beli
        – Jan Dąbrówka (XV w.), rektor Akademii Krakowskiej, autor komentarza do Kroniki mistrza Wincentego z Kadłuba pisał w kontekście wiedzy oczywistej, powszechnie znanej: „my Polacy mieliśmy trzech bogów, a mianowicie Lada, Nya, Iassa”,
        w innym kodeksie: „w Polsce było trzech bożków, mianowicie Lada, Niya, Yassa”
        – zapis z czeskiej kroniki Dalimila (XIV w.) notuje użycie w pieśniach imienia – zawołania Lado odnoszącego się do kochanka (opiekuna kochanków, zakochanych?). Czeskie i ruskie pieśni notują imiona – zawołania Łado lub Łada odnoszące się do kochanków, czasami kochanek. Podobny kontekst w stosunku do mężczyzn w „Słowie o wyprawie Igora”
        – Maciej Stryjkowski (XVI w.) notuje raczej na wschodzie zaśpiew pieśni weselnych: „Lelu, Lelu, Łado moja, Lelu, Łado”
        – hrvacka etnografia notuje obyczaj – rytuał kralevic Leli (analogiczny do zapisanego przez Łukasza z Koźmina Wielkiego – taniec dziewcząt z mieczami) gdzie przynosząca szczęście swymi odwiedzinami królowa Leli jest opiekunką kobiet, panien młodych, kochanek, królową czarów, pochodzi z zaświatów („nikt nie wie skąd przychodzi, gdzie odchodzi. Nikt nie można poznać, znaleźć drogi”). Towarzyszy jej król Lado, opiekun wojowników (pasuje na wojowników), pan ładu i sprawiedliwości (sądu), uosobienie witalności (inicjuje wspólnotowy taniec). Obrzęd ten zyskał opiekę UNESCO jako dziedzictwo ludzkości.

        Niżej dwa adresy do niektórych źródeł opatrzone komentarzem:
        1. Postylla Łukasza http://www.bogowiepolscy.net/postylla.html
        2. tzw. Panteon Długosza http://www.bogowiepolscy.net/relacja-dlugosza.html

        Dodam jedynie, że pojawiająca się tam forma Dzidzileli to Pani Leli, Wielka Leli, od dzidzi – panująca, wchodząca w posiadanie, jak dziedzic, dziedzina (naukowa, wiedzy, również posiadana wieś), dziedzictwo, dziedziczenie (wchodzenie w posiadanie, we władztwo).

        Serdecznie pozdrawiam
        Poświst

        • avatar Duchtynia pisze:

          Życzę powodzenia, ale nie wróżę szczęścia. Nadmiar „badactwa” zabija ducha, a z rozmów z wieloma Rodzimowiercami wynika, że proponowane przez was „polskie” imiona Bogów (oraz ich archetypy) są dla nich o wiele bardziej obce niż używane „ruskie” i są o wiele mniej związane z otaczającą ich kulturą i jej subtelnymi aspektami. To nie sprzyja budowaniu duchowej spójności, rodzimowierczej jedności ani nie ułatwia „konwersji” nowym, skoro „zwykły” panteon jest wystarczająco słabo poznany, żeby wychodzić z nowym, jeszcze bardziej odległym i zapomnianym. Bogowie mogą mieć miliardy imion lub żadnego, ale ostatecznym kryterium jest tu mimo wszystko człowiek. Również pozdrawiam serdecznie.

          PS. Swoją drogą wywody w rodzaju „Beli, Beli czyli zapewne Leli, Leli”, którymi charakteryzują się (skądinąd ciekawe, wcale nie przeczymy) informacje zawarte na Bogowiepolscy.net to esencja wielu z tych rozważań, które w naszej opinii są przejawem bardziej myślenia życzeniowego i naginania faktów do założonej tezy, niż faktycznym dowodem.

          • avatar Poświst pisze:

            Argument o zbyt dużej liczbie źródeł traktuję jako szukanie dziury w całym. Bo jak źródeł brak, to turbosłowianizm, jak są – to zabijanie ducha.
            „Kontrowersyjny” bo nikt o nim nie słyszał, a jak słyszał (kupa źródeł) to badactwo :)

            Rozumiem zastrzeżenia do Beli Beli. Nawet ewentualne do nieprzywołanego w odpowiedzi „wygnał Bladę”.
            Pozostaje 10 innych historycznych źródeł z imionami Łado/Lado i Leli (plus Yesse i Nyja).

            Czy tak udokumentowany panteon (10 źródeł plus kolejne dyskusyjne i etnograficzne) może być nazywany „kontrowersyjnym”?
            Zwłaszcza, że jest rodzimy – miejsca kultu i przywołań Bogów to Łysiec w górach świętokrzyskich, Wielkopolska, Małopolska i Mazowsze.

            Niekontrowersyjnym ma pozostać panteon Ruski, o którym mówi raptem 1 źródło (!) odległe blisko 800 km w linii prostej? Oczywiście jest jeszcze kilka źródeł wymieniających pojedyncze imiona (jak przysięga Rusów na Thora a Słowian na Welesa) ale całość jest znana z jednego przekazu, dyskusyjnego w szczegółach, reszta to powtórzenia i kompilacje.

            Co do zdania rodzimowierców – na wielu świętach, w wielu wspólnotach, oba panteony współistnieją, są równoważne. Dla mnie też.
            Przywołania bogów Łado i Leli wybrzmiały na wszystkich dotychczasowych trzech ogólnopolskich wiecach, na święcie Stado. Nie rozumiem uporczywego deprecjonowania (słowem „kontrowersyjny”) jednego z panteonów. Jednego z dwóch dla was, bo rodzimowiercy na wspomnianych wiecach czy Stadzie nie mieli z tym żadnego kłopotu, nie dzielili przywoływanych bogów na panteony. Przeciwnie, łączyli je jednym (zatem wspólnym) obrzędem, trzebą, współpracą pomiędzy wspólnotami i biesiadą. I to jest moim zdaniem duch rodzimowierstwa, nie uporczywe dzielenie i szukanie dziury w całym.

            Co znaczy: „proponowane przez was „polskie” imiona Bogów” nie mam pojęcia. Nie wiem kogo określanie jako „wy”.
            W naszej wspólnocie funkcjonują wszystkie imiona bogów, na wspomnianych świętach, obrzędach (wiecowych), również. Myślę, że to zdanie było skierowane do portalu, do którego podałem linki.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top
This site uses cookies. Find out more about this site’s cookies.