search
top

NS Zadruga a Rodzimowierstwo

Nacjonalistyczne Stowarzyszenie Zadruga jest tworem właściwie wyłącznie politycznym, ale z powodu licznych, powierzchownych odwołań do Rodzimej Wiary  niesłusznie jest wiązane z naszą religią. Dlatego kilka słów o tym jak „zadrużanie” markują religijne obrzędy w imię świeckiej „religii ewolucyjnego panteizmu” i  co z tego wynika dla Rodzimowierstwa.

NS Zadruga działa już dość długi okres czasu i w przypadku wielu rodzimowierczych neofitów staje się często jedną z pierwszych „pogańskich” grup na jaką można trafić w internecie. Samo stowarzyszenie nie jest jednakże bezpośrednią, ani nawet dokładną kontynuacją drogi obranej przez oryginalnych Zadrużan, działających w XX-leciu międzywojennym. Kulturalizm, czyli Idea mentora oryginalnej Zadrugi, Jana Stachniuka (1905-1963), pozostaje dość popularna w rodzimowierczych kręgach, szczególnie tych o dłuższym stażu. Do niej odwołuje się także założone nacjonalistyczne stowarzyszenie, obecnie chwalące się istnieniem (przynajmniej w teorii) co najmniej kilku oddziałów („gniazd”) w kraju. Abstrahując od działalności politycznej stowarzyszenia, bo nie o tym traktuje ten artykuł, na bazie Stachniukowskich idei grupa pragnie rozwijać „wyznanie oparte o panteizm ewolucyjny”, tzw. „religię narodową, świecką”, w której wiarę w Bogów zastąpi kult narodu oraz jego bohaterów. Do tego dołączony jest także odpowiedni program gospodarczy: „(…) narodowa wspólnota tworząca z kolektywną gospodarką planowaną. Wraz z odrzuceniem kapitalizmu i komunizmu odrzucamy ich wspakulturę – hedonizm, personalizm, wszechmiłość, nihilizm i moralizm” – czytamy w manifeście grupy.

Według Zadrugi, ofiara Rodzimowiercza to zabobon – no chyba, że „składa się ją narodowi”.

Wydawałoby się więc, że NS Zadruga posiada jasno sformułowane cele i założenia – kolejne blogi i strony (a jest ich kilka) obfitują w patetyczną poezję, fotoszopowe przeróbki sowieckich i niemieckich plakatów propagandowych oraz manifesty ideowe i wszelakie rozważania. I w zasadzie, jako rodzimowiercy, moglibyśmy działalność Zadrużan zignorować, lub miejscami nawet pochwalić, ale jest jedno „ale”.

Niezależnie jak bardzo stowarzyszenie by się od nas odcinało, w oczach opinii publicznej, o ile zostanie w ogóle  dostrzeżone, funkcjonuje jako odłam Rodzimowierstwa. Przeciętny Kowalski oczywiście zauważy wyłącznie płonące swastyki oraz łysych panów w nieumiejętnie zawiązanych na białych koszulach krawatach; nie interesuje go kontekst. Jasne, moglibyśmy powiedzieć – „co nas obchodzi Kowalski” albo po prostu „to nie nasi”, gdyby nie to, że posługują się oni dokładnie tą samą symboliką i nazewnictwem co my – Rodzimowiercy, a postrzeganie Kowalskiego generuję opinię publiczną na nasz temat.

Ale od początku. NS Zadruga do serca wzięła sobie sugestię innego czołowego zadrużanina – Antoniego Wacyka (1905-2000) aby „bałwany zostawić bałwanom” i bardzo mocno – szczególnie ustami swojego lidera – odcina się od jakiejkolwiek głębszej duchowości, a więc takiej, która zakłada wiarę w „byty nadprzyrodzone”. Zamiast tego zadrużanie wolą innego bałwana, którym jest naród.

Dokładnie tak. Jeśli traktować poważnie wypowiedzi członków Zadrugi w mediach społecznościowych, to obiektem czci jest masa ludzka, która w stosunku do samej Zadrugi najczęściej jest głucha i ślepa, a w najlepszym przypadku reaguje agresywnie. No cóż, wybrali sobie bardzo wyrodne bóstwo.

Swoją drogą, warto tutaj zwrócić uwagę na pewien absurd. NS Zadruga jest jednym z bardziej antysystemowych ruchów, otwarcie negujących Polską politykę i głównonurtowe partie. Pragniemy tylko zwrócić uwagę, że naród czczony przez zadrużan, to ten sam naród, który dwukrotnie wybrał Platformę Obywatelską (którą nacjonaliści przecież gardzą i chyba nawet uważają za współczesny odpowiednik Targowicy), modli się w Kościele, a we wszelkich sondażach zaufania społecznego typuje nazwiska stojące w sprzeczności z poglądami tego środowiska. Skoro naród jest święty i oddaje mu się cześć, to czy jego wyznawcy nie powinni zarazem szanować jego decyzji? A może naród w ujęciu NS Zadrugi to tylko osoby wyznaczone przez członków stowarzyszenia? Oczywiście jest to uproszczenie, bo wszak chodzi właśnie o przekucie charakteru tego narodu, ale trudno nie odnieść wrażenia, że robota zaczęta jest, proszę wybaczyć wyrażenie, od dupy strony.

Oczywiście nie zamierzamy tu deprecjonować samej idei narodu, patriotyzmu czy nawet niektórych form nacjonalizmu, ale tworzenie świeckiej (sic!) religii polegającej na otaczaniu kultem społeczeństwa, którego swojego „wyznawcę” raczej odrzuca, zakrawa o praktyki masochistyczne.

Pomimo odtrącenia bałwanów, formą oddawania czci narodowi jest udział w jego tradycjach – stąd NS Zadruga bardzo chętnie organizuje, zdawałoby się, Rodzimowiercze obchody świąt takich jak Jare Gody, Szczodruszka, Dziady itd. Teoretycznie – świetnie, bo w dzisiejszych czasach walka o tradycję jest bardzo potrzebna. Jednak NS Zadruga robi to na swój sposób i praktyka jednak już nie jest taka świetna.

O tym jak wygląda to w praktyce, można przekonać się wchodząc do galerii grupy. Oszczędzimy wam poszukiwań. Oto przykładowy link, przedstawiający obchody święta płodności – Kupalnocki – według NS Zadrugi. 

Swoje działania poszczególne gniazda relacjonują w Internecie za pomocą fotografii i nadętych tekstów. Mamy więc Święty Ogień Swarożycowy i składane weń ofiary – chleb, jajka, mleko, miód. Mamy odczyty myśli Stachniuka w blasku płonącej swarzycy i pochodni. Mamy wreszcie specyficzne ubrania (nazywane przez lidera organizacji szumnie „mundurami”) na które składa się biała koszula, krawat i bojówki. Serio, nie chcemy być złośliwi, ale z punktu widzenia Public Relation, czy nawet zwyczajnego, chłopskiego rozsądku – taki wizerunek absolutnie nie zjedna nikomu poparcia osób spoza tej bajki, ani nie wzbudzi społecznego zaufania. I, jeszcze raz zapewniając o braku celowej złośliwości – ten zestaw nie wygląda dobrze. Znacznie lepiej z niemal identycznym pomysłem poradził sobie obracający się w pokrewnych, radykalnych kręgach ONR.

Zadrużanie zbierają się więc w momentach przesileń i równonocy i czczą naród w swoim mocno zmaskulinizowanym gronie (nawet na Kupale, chociaż ich plakaty prezentujące akt seksualny głoszą – „w imię rasy – noc kupały!”) składając ofiary w ogień. I tu nasuwa się zatem szereg pytań, na które zadrużanie w Internetowych dyskusjach odpowiedzieć nie potrafili, chociaż sam ich lider nie szczędził pod adresem autorów Duchtyni i Rodzimowierców jako ogółu inwektyw o „katolstwie”, „zabobonie”, „facetach w sukienkach” i tak dalej.

A więc:

  • Do kogo kierowane są ofiary całopalne – bo przecież nie do narodu, których ten nie ma szans odebrać w ten sposób? Po prawdzie lepiej byłoby spalane dary przekazać byle bezdomnemu czy biednemu dziecku. Punkt odnosi się również do oświadczeń zadrużan o ich rzekomym panteizmie – winszujemy, ale nawet wówczas kult i związane z nim obrzędy stają się podobnie bezużyteczne jak w przypadku „narodowierstwa”. Nie ma sensu palić pokarmów skoro nie wierzy się w istnienie odbiorcy ofiary ani nawet jakąś głębszą mistykę samego rytuału.
  • Z jakiego powodu kolejne święta solarne posiadają tradycyjną symbolikę i nazewnictwo, skoro wszystkie sprowadzają się do robienia tego samego, a więc organizowania czegoś w rodzaju partyjnego zjazdu przyprawionego „mistycznym” sosem?
  • Zadrużanie tłumaczą, że ich religia ma nieść w sobie element wychowawczy i kształtujący postawy; wydaje się to jednak kuriozalne, skoro z narodowych tradycji w obrzędowości zadrużan pozostawiono kilka mniej lub bardziej wyrazistych elementów odartych z jakiegokolwiek sensu duchowego. Po co nazywać to religią, a co dopiero tradycją?
  • Jednym z głównych filarów doktryny zadrużnej jest uznanie istnienia Woli Tworzycielskiej manifestującej się w człowieku i w nim zyskującej świadomość, stąd duży nacisk zadrużan na humanizm i rolę człowieka („nic ponad jego myśl i dłoń”) – w takim razie czy nie lepiej twórczą siłę przekuć w twórcze działanie na rzecz narodu, zamiast robić odczyty przy pochodniach i palić chleb w ogniu?

12348008_918757174860641_4588897225801964467_n

Informacje na temat obrzędów zadrużnych pochodzą od ich uczestników oraz z analizy materiałów zdjęciowych i relacji tekstowych autorstwa samej grupy.

Z jednej więc strony humanizm, ale i panteizm; pogaństwo, ale nie duchowość; polityka, ale w lesie, nie przy stole. Związki z Przyrodą? Oczywiście, rozumiemy to; tylko co ma z tym wspólnego odprawianie „ślepych” obrzędów i łączenie tego z politycznymi odczytami?

Problem w tym, że zabawy NS Zadrugi rzucają cień na Rodzimowierstwo samo w sobie i sprawa nie dotyczy bynajmniej wyłącznie prasy gadzinowej w rodzaju pewnego wyborczego periodyku. Dlatego wydaje się, że środowisko powinno głośno i wyraźnie podkreślać wartości patriotyczne, które są immanentną częścią Rodzimej Wiary, ale jednocześnie równie głośno i wyraźnie wskazywać palcem na zadrużnych bałwochwalców i mówić: to nie jest Rodzimowierstwo. Podobnie jak nie jest nim wszelka patologia spod znaku „turbo” czy wynalazki new age. My to wiemy, ale wiedzieć powinni o tym przede wszystkim laicy.

Jako, że po artykule spodziewamy się wylewu szamba i rychłych odwiedzin samego wodza grupy, doprecyzujemy: w artykule interesował nas przede wszystkim aspekt kulturowo-religijny działalności stowarzyszenia, a mimo licznych zastrzeżeń bynajmniej nie deprecjonujemy ani całościowo nie odrzucamy dorobku przedwojennej Zadrugi i uważamy, że jest to idea, z którą warto się zapoznać.  Jednakże leśne przemowy z mównicy na partyjnych zjazdach imitujących obrzędy religijne organizowane przez współczesnych zadrużan trudno nazwać wartościowymi z którejkolwiek strony. Tak kulturo- i religioznawczej, jak i politycznej.

Grafiki zaczerpnięto z http://ns-zadruga-podlasie.blogspot.com

Zobacz też:

24 Responses to “NS Zadruga a Rodzimowierstwo”

  1. avatar zbok pisze:

    Wspominając o słowach Antoniego Wacyka warto zwrócić uwagę na okoliczności, w jakich zostały napisane (a Mit Polski powstał zapewne gdzieś w latach 60./70., w każdym razie w PRL) – w owym czasie w Polsce nie było rodzimowierstwa takiego, jakie znamy dzisiaj. Nieliczne grupki odwołujące się do Koła Czcicieli Światowida dawały bardzo ekscentryczny obraz rodzimej wiary, który zresztą przechował się w założeniach wywodzącego się z nich Rodzimego Kościoła Polskiego. Jak nietrudno zauważyć, odbiega on od filozofii Zadrugi, stąd taka a nie inna wypowiedź. Nie można natomiast powiedzieć tego o późniejszych ruchach, które jak autor słusznie zauważył czerpią z kulturalizmu. Tym niemniej, NS Zadruga powołując się na słowa „bałwany zostawmy bałwanom” paradoksalnie popadła w jeszcze większe bałwochwalstwo, zapominając o ww. okolicznościach i bezkrytycznie odbierając słowa jednego ze swych prekursorów, czyniąc go czczonym bałwanem :)

  2. avatar Adrian pisze:

    Zawsze mnie uderzały na obrzędach jednego ze związków wyznaniowych nawiązania do Stachniuka, który był przecież ateistą. Sławiono Stachniuka niemalże w jednym szeregu z Bogami, choć fakt, że po Nich. Zawsze przy tym czułem się nieswojo i zastanawiałem się: „co ja tu właściwie robię?”. Uczestniczenie (nawet bierne) w kulcie jednostki przypominającym ten, który panował w różnych totalitaryzmach, zakłócało doznania duchowe.

    Powiedziałbym więc, że działalność NS Zadruga imitująca rodzimowiercze obrzędy to jeden problem, a drugi jest taki, że niektórzy uznający się za rodzimowierców, a nawet żerców, bardzo chętnie wplatają wątki tej ideologii do – autentycznej zdawałoby się – obrzędowości rodzimej. Ja to sobie tłumaczę jakąś rozpaczliwą potrzebą odnalezienia swojej tożsamości politycznej, bo rodzimowierstwo jako takie zapewnia tożsamość (dla jednych „jedynie”, dla innych „aż”) religijną. Zawsze będę zdania, że mieszanie polityki i religii szkodzi im obu. W rodzimowierczej wierchuszce póki co jest trochę zbyt wielu miłośników Zadrugi, żeby np. doczekać się tak krytycznych reakcji na jej pseudo-obrzędy, jakich doczekały się analogiczne działania podjęte niedawno przez Krytykę Polityczną. Szkoda, bo uważam, że i Zadruga i KP powinny być traktowane na równi, kiedy podejmują próby zawłaszczenia rodzimych tradycji i wtłaczania ich w tryby polityki, a może raczej politykierstwa. Pewnie jednak trudno oczekiwać takiego obiektywizmu od rodzimowierczego środowiska zorientowanego dość wyraźnie na prawo.

    Dziękuję Duchtyni za ten artykuł dotyczący problematyki dotąd raczej przemilczanej. Sława!

    • avatar Wojsław pisze:

      Zatem po kolei, nie markujemy obrzędów Rodzimowierczych. Naszym celem jest nasza własna obrzędowość i związana z nią duchowość zadrużna. Czy to się komuś z czymś kojarzy to już nie nasza wina. Nie używamy symboliki rodzimowierców, bo w kontekście naszego wyznania ma ona inne przesłanie i znaczenie. Naród nie spełnia roli bałwana. Zatem zupełnie nie rozumiem na jakiej podstawie powtało takie twierdzenie? cytuje:”…Pragniemy tylko zwrócić uwagę, że naród czczony przez zadrużan, to ten sam naród, który dwukrotnie wybrał Platformę Obywatelską (którą nacjonaliści przecież gardzą i chyba nawet uważają za współczesny odpowiednik Targowicy), modli się w Kościele, a we wszelkich sondażach zaufania społecznego typuje nazwiska stojące w sprzeczności z poglądami tego środowiska. Skoro naród jest święty i oddaje mu się cześć, to czy jego wyznawcy nie powinni zarazem szanować jego decyzji?” To brednie, zwykła manipulacja. Wierzymy w Polskę – Naród natomiast traktujemy w kategoriach wspólnoty pokoleń zarówno tych byłych jak i tych które dopiero będą. Zatem nie ma to w tym kontekście znaczenia na kogo obecnie głosują wyborcy. Co myśli przeciętny Kowalski tego nikt mu nie zabroni, zwłaszcza kiedy to co robimy nie określamy mianem rodzimowierstwa. Interesuje nas Religia Narodowa Polaków, o której pisał już wcześniej Antoni Wacyk w „MICIE POLSKIM” w rozdziale pt „Religia Polaków” . Wystarczy przeczytać i odnieść to do cytatów Rodzimowierców z Duchtyni :) To jest nasza propozycja wyznaniowa komu to odpowiada ten wspólnie z nami ją realizuje, nic na siłę. Ubieramy się w stroje współczesne, ponieważ naszą wiarę uważamy za wiarę współczesną, nie próbujemy niczego odtwarzać, to nie jest naszym celem. Biała koszula nawiązuje do Polskich barw Narodowych. Co do ofiar składanych do ognia nie kierujemy ich ku personifikacji sił natury a jedynie na pamiątkę przodków co ma znaczenie wyłącznie symboliczne. Nie chodzi o żadne czary mary i karmienie duchów a o symbol pokarmu ludów rolniczych (Krew i Ziemia), podobnie jak ogień w mitologii Słowian Swarożyc dla Rodzimowierców a dla nas blask i symbol idei wspólnoty tworzącej. Jak widać z tego tekstu Rodzimowiercy wcale nie pytali o Religię Narodową – nigdy nie padł żaden szereg pytań do Zadrugi, na które rzekomo nie odpowiadaliśmy, jak kłamliwie twierdzi autor artykułu wymyślając sobie kłamliwe tezy, na które sam kłamliwie odpowiada

      • avatar Wojsław z Krakowa pisze:

        Zadruga to przede wszystkim ruch kulturalny, nie polityczny.

        • avatar Duchtynia pisze:

          No chyba jednak nie, bo osią działalności jest idea polityczno-społeczna.
          Nie zauważyłem zbyt wielu działań kulturalnych, a już na pewno nie skierowanych na zewnątrz ruchu.

      • avatar Wiesław pisze:

        No niestety, ale pytania padały i ostatecznie nikt z pytanych „zadrużan” nie był w stanie udzielić spójnych odpowiedzi, nie popaść z zaprzeczenie samemu sobie i w inne błędy logiczne.

      • avatar Duchtynia pisze:

        No to po kolei:

        1. Do celów „własnej obrzędowości” używacie elementów obrzędowości rodzimowierczej.
        2. To, że w kontekście waszego wyznania używana symbolika ma inne znaczenie, nie oznacze, że nie jest ona używana przez inną grupę.
        3. To nie manipulacja, tylko sarkazm.
        4. Znamy „Mit Polski” i nakreślona w nim wizja raczej się dość mocno rozmija z tym, co robicie wy w lesie.
        5. Rodzimowiercy również uważają swoją wiarę za współczesną, dlatego ubierają się we współczesne stroje – nie licząc kapłanów, którzy ubierają się w stroje odświętne.
        6. Ofiary – rozumiem, ale wciąż dokonujecie aktu całopalenia o bardzo specyficznej indoeuropejskiej symbolice. Jak to się ma do pana wcześniejszej wypowiedzi, że wcale nie używacie symboliki rodzimowierczej czy też nie markujecie obrzędów? Gdybyśmy hostię spożywali w imię Hitlera, a nie Jezusa, nadal byłoby to spożycie hostii.

        Cieszę się, że tym razem potrafił pan przynajmniej niektóre rzeczy nakreślić. Natomiast śmieszy nas to ciągłe obrzucznie nas zarzutem o „kłamstwa”, gdyż:

        a) Cytaty zaczerpnięto z waszych stron i nie wyrwano ich z kontekstu, ponieważ ich kontekstem jest pompatyczne pustosłowie i cytat sam w sobie zawiera całość przekazu;

        b) Do NS zadrugi jako organizacji nie padły żadne pytania, ale padły do Pana – w poprzednich naszych dyskusjach, kiedy nas pan obrażał; padły do wypowiadającego się tu Wojsława z Krakowa, który chętnie się w imieniu Zadrugi kłóci w internecie i padły wreszcie do kilka innych osób, które jakichśtam powiązań, a w każdym razie sympatii do was nie ukrywały w tym do członków, którzy od was odeszli lata temu.

        c) Wszystkie „kłamliwe tezy” zaczerpnięto z waszych tekstów lub „wymyślono” na podstawie ich analizy.

        Panie Dariuszu – może zechciałby Pan udzielić po prostu nam wywiadu? Bez żadnej złośliwości miałby Pan szansę przedstawić ludziom swoje koncepcje i obie strony by na tym skorzystały.

        • avatar Wojsław z Krakowa pisze:

          Przykro mi, że pojawiło się tutaj takie sformułowanie o mnie. Często podejmuję się dyskusji na różne tematy i nigdy nie miałem na celu wszczynanie kłótni, która z definicji jest zaprzeczeniem dyskusji.

        • avatar Wojsław pisze:

          Panowie nie macie monopolu na słowiańską symbolikę i na to kto jak jej używa i w jakim kontekście się do niej odnosi .

          Skoro znany wam jest mit Polski a zatem Idea Religii Polaków to po co ten artykuł o NS Zadruga? W czym niby rozmijamy się z główną tezą tej koncepcji? Po drugie mamy prawo ją rozwijać nie jesteśmy grupą rekonstrukcji historycznej.

          Byłem Rodzimowiercą przez 15 lat. Rodzimowiercy sami w swojej masie są podzieleni co do interpretacji swojej własnej wiary, jest wiele związków wyznaniowych tego typu, nie tworzą wspólnej koncepcji także i w podejściu do wsółczesności i roli jaką w niej spełnia Rodzima Wiara. Dla bardzo wielu to rekonstrukcja historyczna, dla jeszcze innych rozrywka i zabawa. Są i tacy dla których to wstęp do polityki itd itp. Nie narzucicie wszystkim waszej interpretacji, więc dlaczego chcecie ją narzucać nam, skoro my nie jesteśmy Rodzimowiercami?

          Panowie, już mówiłem, wasze składanie ofiar do ognia ma zupełnie inne znaczenie niż nasze, jako były żerca z Rodzimej Wiary mam tego pełną świadomość. Realizujemy to symbolicznie na pamiątkę przodków i w związku z naszą koncepcją interpretacji tej czynności. Wasza zupełnie nas nie interesuje, z pełnym przekonaniem ją odrzucamy .

          Wszystkie kłamliwe tezy wymyślono na podstawie małpowania Gazety Wyborczej i pism katolickich :) Oni pewnie też pisali to jako sarkazm :)

          • avatar Duchtynia pisze:

            Chciałem odpisać coś poważnego, ale skoro naprawdę uważa Pan, że czerpaliśmy informację nie ze stron NS Zadruga, a z gadzinówek, to chyba dalsza rozmowa jest bez sensu.

          • avatar Wojsław pisze:

            Czekam na zestaw pytań ,odbieram to jako formę dialogu choć powinniście je zadać przed powstaniem tego artykułu

            Ludzi zainteresowanych Zadrużnym podejściem do spraw wiary odsyłam na stronę Wydawnictwa Toporzeł , oczywiście nie spodziewajcie się tam kolejnej wersji Rodzimej Wiary bo jej tam nie znajdziecie

          • avatar Duchtynia pisze:

            Wie Pan, dopiero po tym artykule zaczął się Pan składnie i sensownie wypowiadać – wcześniejsze Pana ataki na nas na naszym FB składały się głównie z inwektyw, kpin i oczywiście posądzeń o kłamstwo – chociaż artykuły w ogóle się NS Zadrugi nie tyczyły. Nie można było tak od początku?;] Czy pytania przesłać na jakiś adres mailowy? Ten podany w komentarzy „zakon…” jest odpowiedni?

          • avatar Tomek pisze:

            Najrozsądniej będzie przeprowadzić wywiad. Redakcjo prześlij Darkowi Petrykowi pytania, po uzyskaniu odpowiedzi zamieście to na blogu i sytuacja będzie jasna. Każdy czytelnik sam oceni jak jest.

          • avatar Duchtynia pisze:

            Co pan na to panie Petryku?

          • avatar Wojsław pisze:

            czekam na zestaw pytan

          • avatar Duchtynia pisze:

            Proszę dać nam kilka dni czasu i czekać na maila.

          • avatar slovianin pisze:

            Ja miałbym jedno pytanie jeśli mogę podsunąć… Czy NS Zadruga kiedykolwiek miała lub ma, jakiekolwiek (formalne lub nie) ustalenia i układy ze związkiem wyznaniowym Rodzima Wiara? Czy to prawda, że do NS Zadruga kierowane są osoby, które w swych poglądach są zbyt radykalne lub niereformowalne nawet jak dla związku Rodzima Wiara? Wcześniejsze słowa Wojsława: „wasze składanie ofiar do ognia ma zupełnie inne znaczenie niż nasze, jako były żerca z Rodzimej Wiary mam tego pełną świadomość. Realizujemy to symbolicznie na pamiątkę przodków i w związku z naszą koncepcją interpretacji tej czynności. Wasza zupełnie nas nie interesuje, z pełnym przekonaniem ją odrzucamy” wydają się to potwierdzać. Exżerca ze związku Rodzima Wiara, z syptomami kryzysu wiary, przechodzi do NS Zadrugi by dalej, bez rzucania cienia na dotychczasowy związek wyznaniowy, mógł swobodnie dalej realizować swe cele polityczne. W sumie to całkiem zgrabne rozwiązanie: rekonstruktorzy trafiają do Drużyny Grodu Tryglava w Szczecinie, stosunkowo umiarkowani rodzimowiercy do związku wyznaniowego Rodzima Wiara, trochę bardziej radykalni i polityczni do stowarzyszenia Niklot, a najbardziej radykalni i skrajni do NS Zadruga.

  3. avatar Skorpignat pisze:

    Jak to kiedyś ujął ich lider „Słowiańscy bogowie [dla nich] to jedynie element słowiańskiej kultury”. Trudno więc mówić o rodzimoWIERSTWIE, skoro zabrakło w nim elementu wiary.

  4. Dobry artykuł.

    Ja osobiście ruch zadrużny wsadzam w szufladę neopogaństwo. Jeżeli sam jestem poganinem, osobą która wierzy w Bogów, tych samych co moi Przodkowie. To neopoganie są często (bo nie wszyscy) mieszanką różnych wierzeń i tradycji.

    Nie mówiąc już że należy umieć oddzielać pewne rzeczy od innych. Tj. życie publiczne od prywatnego. Politykowanie od religii. Pracę od rozrywki.

    Wszystko co może łączyć to sumienie człowieka, godność.

  5. avatar Duchtynia pisze:

    Niestety pan Dariusz chyba jednak zrezygnował, bo do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy odpowiedzi. A szkoda.

Trackbacks/Pingbacks

  1. Kim nie jest żerca? | Duchtynia - […] biorąc pod uwagę rzeczy, które działy się kilka lat wcześniej (i dzieją do dziś w niektórych środowiskach). Natomiast wcale …

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

top
This site uses cookies. Find out more about this site’s cookies.