Nie szata zdobi rodzimowiercę, chociaż…

Podobno to nie szata zdobi człowieka, ale mimo wszystko, schludny ubiór to także forma okazywania szacunku. Rzecz wydało by się w kontekście Rodzimowierstwa mało istotna, bo przecież w dzisiejszych czasach każdy ma prawo wyrażać swój indywidualizm ubiorem. Zwracając jednak uwagę na fakt, że Rodzimowiercy prawdopodobnie nie wiedzą – lub nie chcą wiedzieć – jak ubrać się na obrzęd wychodzimy im na przeciw. 

Na początku uściślijmy, że chodzi konkretnie o ubiór na obrzęd. Ubiór, który powinien wyrażać szacunek uczestnika do Bogów, do Przodków, wreszcie do całej ceremonii, o znaczeniu symboliki czy kolorystyki nie wspominając. Daleko nam do bycia portalem modowym, ale zdarza się, że Rodzimowiercy śmieją się z ubiorów do kościoła, a sami nie wypadają w tej kwestii wiele lepiej. Obecnie zaczyna to ulegać pozytywnym zmianom, ale wciąż można się spotkać z pokutującym od lat podziałem na dwa rodzaje strojów „obrzędowych” – strój black metal/skinhead (czy też bardziej współcześnie – narodowiec, lub jak kto woli Seba) oraz strój rekonstrukcyjny. Są też tacy, którzy ubiorem sugerują, że lekceważą wszystko – obrzęd, towarzyszy i samych siebie. Żadna z tych opcji nie odpowiada powadze święta, choć lekką przewagę mają tu stroje wczesnośredniowieczne, jako że przynajmniej wyglądają (zwykle) estetycznie. Z drugiej strony – w tym przypadku łatwo o niezamierzoną śmieszność.

Jednakże, na Bogów! Czy wyobrażacie sobie wyznawców dowolnej innej religii, którzy na swoje ceremonie przywdziewają stroje sprzed tysiąca lat? I nie mamy tu na myśli strojów uzasadnionych kulturowo czy liturgicznie, ale zwykłe stroje rekonstrukcyjne (tak, chodzi o m.in. o te nieszczęsne zbroje, przeszywanice, kolczugi i inne cuda), które potem ci sami ludzie założą na średniowieczny jarmark czy inny festiwal na Wolinie. Tego rodzaju strój na obrzędzie przede wszystkim odbiera mu powagę, gdyż uczestnicy wyglądają jak banda przebierańców, nie uczestnicy wydarzenia religijnego. Przypomina to LARP, nie zaś oddawanie czci Bogom.

Druga rzecz – to wspomniani wcześniej wojownicy metalu i „potomkowie husarii”. Oczywiście jesteśmy tu złośliwi, pół biedy jeśli w grę wchodzą modne ostatnio koszulki patriotyczne, ale nie bardzo rozumiemy w jaki sposób koszulka zespołu Honor czy też zawierająca hasła antyislamskie (nawet mimo ich słuszności) miałaby być schludnym strojem na obrzęd. Niektórzy tego rodzaju symboliką zdają się być wręcz oblepieni. Nie jest to problemem na co dzień, przynajmniej nie naszym. Ale obrzęd to ani koncert metalowy, ani manifestacja uliczna. Ktoś powie o pochodzeniu symboliki Orła Białego lub znaczeniu patriotyzmu w Rodzimej Wierze, i my się oczywiście zgadzamy, ale dlaczego na obrzęd przychodzimy ubrani jak na zakupy?

Ubiór obrzędowy powinien być więc schludny i wyrażający szacunek dla Bogów, dla ceremoniału, dla organizatora. Sugerujący poważne podejście i zaangażowanie. Jasna, a przynajmniej adekwatna, kolorystyka; elementy ludowe/regionalne jako podkreślenie tożsamości i kulturowej ciągłości symboli; wreszcie czystość i estetyka ubioru. To są elementy jak najbardziej pożądane. Jak najbardziej mogą to być współczesne ciuchy (zdaniem niektórych, jest to nawet wskazane), ale pamiętajcie, że jest to faktycznie odbywający się rytuał religijny. Jeśli jest on dla was ważny, pokażcie to.

Dziś bywa różnie: niektórzy preferują ludowe lub quasi-ludowe koszule, inni zaś obrzędowe tuniki. Jedno jest ważne: strój powinien służyć celom obrzędowym, być przeznaczony tylko do nich i jako taki nie być używany przy byle okazji .Elementy popkulturowe i subkulturowe, nie związane z obrzędowością nie wypadają na plus ani dla osoby, która przychodzi tak ubrana do obrzędowego ognia, ani dla środowiska.

Zupełnie inną kwestią jest to, jak powinien na obrzęd ubrać się żerca. Przypomnijmy: w imieniu członków wspólnoty zebranych w kręgu składa on ofiary; staje on przed Bogami i Przodkami, przed świętym Ogniem. Dlatego też jego ubiór powinien swoją powagą i dostojeństwem odpowiadać piastowanej funkcji.

Tak, Rodzimowierstwo to religia współczesna, nie oznacza to jednak, że żerca może obrzęd odprawiać w stroju z ulicy. Nie musi też udawać, że jest wciąż X wiek, ale byle podkoszulek czy różowa imitacja obrzędowej szaty zwyczajnie nie są strojem odpowiadającym funkcji kapłana! Wiadomo, nie szata czyni kapłanem, ale żerca mając świadomość odpowiedzialności jaka na nim spoczywa (złożonej na nim przez wspólnotę) powinien traktować swoją posługę poważnie. Dziś można już zauważyć ogólnosłowiańskie tendencje do pewnej uniformizacji żerców (biała, długa szata) – i jest to rzecz dobra. Wyróżnia żercę spośród tak zebranych wiernych jak i innych duchownych religii świata, skupia na nim uwagę, dodaje mu aury szacunku. Dlatego też wspólnota musi dbać nie tylko o schludny ubiór przeciętnego członka, ale i żercy jeśli ten sam nie potrafi tego zrobić.

Rodzimowierstwo jest – o czym niektórzy zapominają – współczesną religią, współczesnych ludzi. Udawanie, że trwa IX wiek jest w zakresie ubioru jest równie niepoważne, jak przychodzenie na obrzędy „z ulicy”, lub co gorsza ubrany jak kompletny lump. Wystarczy zachować równowagę. Żerca powinien zawsze zakładać strój odświętny i akurat tu pewne ogólne ujednolicenie nie jest niczym złym, a wręcz pożądanym. Tyle porad modowych, bo oczywiście o obrzędzie nie decydują stroje czy rekwizyty. Nie mniej wrażenia wizualne jak najbardziej wpływają na jego odbiór, o szacunku nie wspominając. I tego się trzymajmy.

Zdj. pochodzi ze strony http://www.starisloveni.com/. Prawa należą do autora.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*