search
top
Currently Browsing: Duchtynia

Zbiórka na Muzeum Mitologii Słowiańskiej

„Muzeum Mitologii Słowiańskiej to niekomercyjny projekt, w którym za główny cel postawiliśmy sobie szeroko zakrojoną edukację historyczno-kulturalną. Poprzez atrakcyjne ekspozycje, wydarzenia artystyczne, fachowe wydawnictwa i ciekawe lekcje muzealne chcemy popularyzować wiedzę o wierzeniach i kulturze duchowej dawnych Słowian” – piszą o swoim przedsięwzięciu pomysłodawcy. Jeśli uda się je zrealizować, już niebawem w grodzisku Owidz nieopodal Starogardu Gdańskiego, powstanie pierwsza w Polsce (i Europie) placówka poświęcona mitologii słowiańskiej. Jak słusznie zauważają inicjatorzy akcji, dzieci w szkole uczą się o mitologiach greckiej, rzymskiej, czasem też egipskiej i nordyckiej – ale jakoś rodzimej wśród nich brak. Oczywiście, na pamięć znamy starą śpiewkę o”braku źródeł” oraz „nie dającej się zrekonstruować politeistycznej religii”, która istniała najwyraźniej tylko po to, aby móc zostać obaloną i zapomnianą. A przynajmniej taką wizję proponuje nam MEN. Jest szansa, że sytuacja ta może wkrótce ulec powolnej zmianie, a pierwszym krokiem będzie właśnie Muzeum Słowiańskie, w którym słowiańskie dzieci (ale również – a może przede wszystkim – także ich rodzice) dowiedzą się wreszcie w co wierzyli ich ojcowie i że nie są to bynajmniej wierzenia wymarłe czy też zapomniane. Projekt realizowany jest w partnerskiej współpracy Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturalnego „Wspólna Ziemia” oraz Samorządowej Instytucji Kultury Grodzisko Owidz i ma w założeniu być  „atrakcyjnym i niepowtarzalnym produktem turystycznym, który w sposób nowoczesny i niebanalny popularyzował będzie wiedzę o przed- chrześcijańskiej kulturze duchowej Słowian„. W Muzeum jego twórcy chcą pokazywać kopie zachowanych zabytków archeologicznych, ale i ślady mitologii utrwalone we współczesnej sztuce, literaturze, muzyce – ale i popkulturze, stąd „(…) obok kopii Światowida ze Zbrucza, Świętowita z Wolina czy repliki świątyni z Arkony, w muzeum naszym będzie też miejsce na reprodukcje inspirowanych mitologią słowiańską prac Zofii Stryjeńskiej czy na plansze z popkulturowych komiksów z Babą Jagą w jednej z ról„. Na tym jednak nie koniec, gdyż w zamyśle muzeum posiadać ma także „słowiańską biblioteczkę”, ukazywać elementy przedchrześcijańskie przetrwałe w kulturze ludowej, a także realizować lekcje muzealne o kosmologii Słowian. Jak widać – jest w tym przedsięwzięciu ogromny potencjał, w szczególności dla Rodzimowierców chcących promować nie tylko swoją wiarę, ale i kulturę będącą w końcu dobrem narodowym. Żeby jednak mogło się to stać, potrzebne są pieniądze – i tu apel autorów o datki. W tym celu przygotowali oni zbiórkę w serwisie PolakPotrafi.pl. Jak informują, koszt realizacji pierwszego etapu muzeum (na powierzchni ok. 150 m²) to 65.000 zł, z których zabezpieczone jest już 45.000. Jak łatwo policzyć różnica wynosi 20.000 zł, o których wpłatę proszą autorzy pomysłu. Zbiórka trwa do 8 IV 2017, zebrano już blisko połowę potrzebnej sumy, a jeśli uda... read more

Kim nie jest żerca?

Swego czasu, na popularnym wówczas, ogólnopolskim Rodzimowierczym forum pewien człowiek podjął się uporządkowania swoich przemyśleń dotyczących tego, kim jest i powinien być żerca. Całości tego wywodu nie pomnę, dość powiedzieć, że nakreślony w nim obraz przypominał raczej liberalnego zachodniego pastora, aniżeli faktycznego kapłana dawnej wiary. Analiza tychże propozycji, w połączeniu z obserwacją odbywających się w środowisku dyskusji na ten temat, skłoniła mnie do spisania kilku własnych refleksji. Środowisko rodzimowiercze w Polsce poszczycić się może posiadaniem co najmniej kilkunastu osób mieniących się żercami, czasem wołchwami. Z uwagi, iż środowisko jest nadal dość rachityczne w swej strukturze, żerca taki zwykle wykonuje swoją posługę „po godzinach”, czyli najczęściej posiada zwykłą pracę i życie, a żercą staje się głównie na czas obrzędów. A więc kilka razy do roku. Pod artykułem dotyczącym zbiórki na świątynię zbulwersowany czytelnik zarzucił jej inicjatorom, że gdy taka świątynia już stanie, ktoś będzie musiał w niej siedzieć, a ludzie na niego łożyć, aby ten mógł się utrzymać. Patrząc praktycznie byłaby to wizja wcale ciekawa, ale czy a) wśród dzisiejszych żerców istnieje ktoś gotowy na takie poświęcenie i jakby nie patrzył niepewny byt; oraz b) czy na takiego żercę, dostępnego 24/7 jest w ogóle popyt, pomijając przekaz o żercach utrzymujących się z pracy własnych rąk? Odpowiedź na oba pytania wydaje się być prosta: wątpliwe. Przeciętna wspólnota rodzimowiercza gromadzi od kilku do góra kilkudziesięciu osób, którym wystarczy uczęszczać na obrzędy, a jeśli potrzebują osobistego kontaktu z Bogami to raczej udadzą się w głuszę (jeśli w ogóle), niż do człowieka. Rodzi to kolejne pytanie czy w takim razie żerca jest w ogóle potrzebny. W jednej z dyskusji inny czytelnik zauważył, że wybór przez grupę osoby prowadzącej obrzędy jest sztuczny, bo „lać miód w ognisku umie każdy głupi”. Dlatego zastanówmy się przez chwilę kim żerca nie jest – a kim powinien być. Zgodnie z naszym redakcyjnym kierunkiem „narzucania”*. Żerca nie jest księdzem, ale nie jest też aktorem teatralnym Jak pokazuje doświadczenie, w Rodzimowierstwie ważniejszy jest osobisty kontakt z Bogami osiągany w anekumenie, aniżeli wstawiennictwo kapłana przed Nimi. Stąd, jak to już wspomniano, raczej brak popytu na etatowego kapłana, który służyłby wiernym wsparciem duchowym i moralnym 24/7. Czy to dobrze – można polemizować, dość powiedzieć, że brak popytu nie oznacza bynajmniej, że żerca na taką ewentualność nie powinien być przygotowany. Zwykle przecież to właśnie żercy gromadzą wokół siebie resztę wspólnoty, powinni więc być ludźmi co najmniej godnymi zaufania, nie zaś zwykłym kolegą, który czasem zakłada białą szatę. Z drugiej strony, żerca to nie aktor występujący... read more

Zbiórka na budowę świątyni

Wrocławska Watra prowadzi zbiórkę pieniędzy na budowę pierwszej po blisko tysiącu lat świątyni. Teren już jest, ale potrzebne są fundusze na budowę. Z potrzebnych na ten cel 70 tyś. złotych w krótkim czasie zebrano już ponad 11 tyś. Pomóc można dowolnym datkiem. Świątynie słowiańskie znamy chociażby ze słynnej Arkony, Radogoszczy czy Szczecina. Mimo, iż rodzimowierstwo odwołuje się do Przyrody i większość obrzędów odbywa się na jej łonie, świątynia odegrałaby niebagatelną rolę w budowaniu ruchu. Samo jej istnienie stanowić będzie czytelny sygnał, że religia taka jak Rodzimowierstwo w ogóle istnieje; ponadto mogłaby stać się idealnym miejscem dla wszelkich rodzimowierczych inicjatyw kulturalnych. Informacje dot. wpłat:... read more

Gromady Rodzimowiercze w Polsce

Ile jest gromad rodzimowierczych w Polsce? Jakie mają założenia, gdzie działają, jaki mają staż? Przeglądając grupy i fora internetowe wielokrotnie można natknąć się na pytania tego rodzaju. Niniejszy artykuł jest kolejną, po cieszącej się sporym zainteresowaniem inicjatywą tworzenia „rodzimowierczych map Polski”, próbą nakreślenia stanu Rodzimowierstwa w Polsce.  Rodzimowiercza mapa Polski co jakiś czas ulega zmianom. Wspólnoty, które działały jeszcze kilka lat temu wygasły; w ich miejsce pojawiają się nowe, mniej lub bardziej lokalne. Do tego dochodzą twory ponad wspólnotowe jak Konfederacja, oraz grupy nie będące formacjami stricte religijnymi. Wedle różnych doniesień funkcjonują też niewielkie zamknięte grupki obrzędujące we własnym gronie. Dlatego podjęliśmy próbę nakreślenia nie tylko kto i czy funkcjonuje, ale również gdzie i na jakich zasadach. Mamy nadzieję, że informacje te okażą się pomocne w odnajdywaniu grup w swoim rejonie, jak również zobrazowaniu sobie wizerunku Rodzimej Wiary w Polsce w roku 2016. Uwaga! Przewidujemy możliwość aktualizacji wpisu o nowo powstałe wspólnoty. Jeśli ktoś nie życzy sobie, aby jego wspólnot była tu wyszczególniona oczywiście prosimy o kontakt, podobnie jeśli ktoś chciałby skorygować/zaktualizować informacje o jego wspólnocie. Informacje opracowano na podstawie artykułów w periodyku „Gniazdo” oraz informacji podanych przez wspólnoty na oficjalnych stronach i profilach FB. DOLNOŚLĄSKIE Watra Wspólnota rodzimowierców śląskich (siedziba – Wrocław), działająca od 2009 roku, zaś od 2013 jako fundacja. Jako wspólnota zajmuje się organizowaniem obrzędów, organizowaniem spotkań i paneli dyskusyjnych na temat słowiańskiej religii, obrzędowości, kultury i sztuki. Angażuje się także w rozmaite inicjatywy kulturowe i związane z rozwojem rodzimowierstwa, w tym działalność wydawniczą. Grupa jest członkiem Konfederacji Rodzimowierczej.   Kalendarz obrzędowy Luty – Święto Welesa / Zapusty Marzec – JARE GODY Kwiecień – Święto Jarowita Czerwiec – KUPAŁA Lipiec – Święto Peruna Sierpień – Święto Mokoszy Wrzesień – ŚWIĘTO PLONÓW Październik – Dziady Grudzień – SZCZODRE GODY Kontakt: Strona oficjalna Facebook     KUJAWSKO-POMORSKIE Żertwa Grupa istnieje od 2010. Siedzibą jest Bydgoszcz. Oprócz obrzędów grupa organizuje też wykłady i spotkania. Członkowie aktywnie zajmują się wspieraniem i aktywizowaniem ruchu rodzimowierczego oraz działaniami na rzecz zachowania i popularyzacji rodzimej słowiańskiej kultury ze szczególnym uwzględnieniem obszaru województwa kujawsko-pomorskiego. Stowarzyszenie jest członkiem Konfederacji Rodzimowierczej. Udział w obrzędach możliwy po uprzednim kontakcie. Kalendarz obrzędowy Marzec – JARE GODY Maj – Rusalny tydzień (Gaik, Dziady wiosenne) Czerwiec – KUPAŁA Lipiec – Święto Peruna Sierpień – Spas Chlebowy Wrzesień – ŚWIĘTO PLONÓW Październik – Dziady Grudzień – SZCZODRE GODY Kontakt: Facebook   Kałdus Stowarzyszenie formalnie istniejące od 2015 roku, chociaż działające dużo wcześniej. Siedzibą grupy jest Toruń. Członkowie stowarzyszenia realizują się na różnych dziedzinach twórczości – prozie, poezji, malarstwie, śpiewie, rękodziele.... read more

Nie szata zdobi rodzimowiercę, chociaż…

Podobno to nie szata zdobi człowieka, ale mimo wszystko, schludny ubiór to także forma okazywania szacunku. Rzecz wydało by się w kontekście Rodzimowierstwa mało istotna, bo przecież w dzisiejszych czasach każdy ma prawo wyrażać swój indywidualizm ubiorem. Zwracając jednak uwagę na fakt, że Rodzimowiercy prawdopodobnie nie wiedzą – lub nie chcą wiedzieć – jak ubrać się na obrzęd wychodzimy im na przeciw.  Na początku uściślijmy, że chodzi konkretnie o ubiór na obrzęd. Ubiór, który powinien wyrażać szacunek uczestnika do Bogów, do Przodków, wreszcie do całej ceremonii, o znaczeniu symboliki czy kolorystyki nie wspominając. Daleko nam do bycia portalem modowym, ale zdarza się, że Rodzimowiercy śmieją się z ubiorów do kościoła, a sami nie wypadają w tej kwestii wiele lepiej. Obecnie zaczyna to ulegać pozytywnym zmianom, ale wciąż można się spotkać z pokutującym od lat podziałem na dwa rodzaje strojów „obrzędowych” – strój black metal/skinhead (czy też bardziej współcześnie – narodowiec, lub jak kto woli Seba) oraz strój rekonstrukcyjny. Są też tacy, którzy ubiorem sugerują, że lekceważą wszystko – obrzęd, towarzyszy i samych siebie. Żadna z tych opcji nie odpowiada powadze święta, choć lekką przewagę mają tu stroje wczesnośredniowieczne, jako że przynajmniej wyglądają (zwykle) estetycznie. Z drugiej strony – w tym przypadku łatwo o niezamierzoną śmieszność. Jednakże, na Bogów! Czy wyobrażacie sobie wyznawców dowolnej innej religii, którzy na swoje ceremonie przywdziewają stroje sprzed tysiąca lat? I nie mamy tu na myśli strojów uzasadnionych kulturowo czy liturgicznie, ale zwykłe stroje rekonstrukcyjne (tak, chodzi o m.in. o te nieszczęsne zbroje, przeszywanice, kolczugi i inne cuda), które potem ci sami ludzie założą na średniowieczny jarmark czy inny festiwal na Wolinie. Tego rodzaju strój na obrzędzie przede wszystkim odbiera mu powagę, gdyż uczestnicy wyglądają jak banda przebierańców, nie uczestnicy wydarzenia religijnego. Przypomina to LARP, nie zaś oddawanie czci Bogom. Druga rzecz – to wspomniani wcześniej wojownicy metalu i „potomkowie husarii”. Oczywiście jesteśmy tu złośliwi, pół biedy jeśli w grę wchodzą modne ostatnio koszulki patriotyczne, ale nie bardzo rozumiemy w jaki sposób koszulka zespołu Honor czy też zawierająca hasła antyislamskie (nawet mimo ich słuszności) miałaby być schludnym strojem na obrzęd. Niektórzy tego rodzaju symboliką zdają się być wręcz oblepieni. Nie jest to problemem na co dzień, przynajmniej nie naszym. Ale obrzęd to ani koncert metalowy, ani manifestacja uliczna. Ktoś powie o pochodzeniu symboliki Orła Białego lub znaczeniu patriotyzmu w Rodzimej Wierze, i my się oczywiście zgadzamy, ale dlaczego na obrzęd przychodzimy ubrani jak na zakupy? Ubiór obrzędowy powinien być więc schludny i wyrażający szacunek dla Bogów, dla ceremoniału, dla organizatora.... read more

« Previous Entries

top
This site uses cookies. Find out more about this site’s cookies.