search
top
Currently Browsing: Kultura

Kamil M. Kaczmarek – Religijne korzenie Europy

Trygław – miesięcznik metapolityczny proponuje książkę Kamila M. Kaczmarka pod tytułem Religijne Korzenie Europy. Powrót do politeizmu, a pod tym wydawałoby się śmiałym tytułem kryje się publikacja, która była bardzo potrzebna ruchom rodzimowierczym. Autor wskazując na faktyczną podstawę duchową naszego kontynentu w przystępny sposób diagnozuje problem duchowości współczesnej Europy i proponuje dwa rodzaje terapii mającej na celu poprawę sytuacji. Ogólnie rzecz biorąc terapie dzieli na konwencjonalną i alternatywną, czyli odpowiednio na powrót do Chrześcijaństwa (w jego tradycyjnej, historyczno-europejskie wersji) oraz – do politeizmu (tu greckiego, chociaż wyjście z tego stanowiska nadaje uniwersalny charakter następującym rozważaniom). Jak nietrudno się domyślić, autor zdecydowanie faworyzuje opcję drugą, dowodząc przy użyciu swojej szerokiej wiedzy nie tylko jej sensu, ale i rozważając prawdopodobieństwo jej zastosowania oraz ewentualne tego konsekwencje społeczne. Książka ta jednak jest ważna dla Rodzimowierców przede wszystkim dlatego, ze obala wiele „mitów”, których współcześni Rodzimowiercy często są fanatycznymi wyznawcami i nie chcą – lub nie potrafią – przyjąć pewnych alternatywnych perspektyw, jak tłumaczy zresztą autor, prawdziwie politeistycznych. Co prawda wiele z sugestii autora powoli funkcjonuje już w rodzimowierczym dyskursie, jednakże wciąż nierzadko pozostają one niezauważone, a co dopiero zaimplementowane, lub – co gorsza – traktowane są jako „skatoliczenie” Rodzimowierstwa. Autor przedstawia wizję religii politeistycznej jako ruchu poważnego, nie będącego kaprysem nonkonformistów, ani tym bardziej efektem rozkłady społecznego i duchowego. Rzetelnie wskazuje na kwestie wydawałoby się oczywiste. a jednak nie zawsze i nie do końca. Stawiając diagnozę jednocześnie proponuje skuteczne leczenie. Publikacja napisana przystępnym, ale nie prostackim językiem, zwarta i uporządkowana, z licznymi przypisami i dookreśleniami. Cena również nie jest wygórowana, stąd gorąco zachęcamy do zapoznania się z dziełem pana Kaczmarka i wzięciem do serca wniosków zawartych szczególnie w jej drugiej części. Kamil M. Kaczmarek, Religijne korzenie Europy, Trygław, Warszawa 2016 Dostępna na stronie Autora:... read more

Recenzja: Zenon Gołaszewski „Mieszko, syn Mieszka”

Pozycji związanych z tematyką około-rodzimowierczą ukazuje się w kraju nad Wisłą wciąż niewiele, jednakże tendencja wydaje się być zwyżkową. Dlatego też, aby lepiej takie pozycje promować w środowisku i poza nim, postanowiliśmy co jakiś czas poświęcić im parę słów. W związku z i tak skąpą ilością czasu, jaką możemy ostatnio poświęcić Duchtyni, recenzje zapewne nie będą zbyt często gościć na jej łamach. Niech ta jednak przełamie lody i zasieje ziarno pomyślności. Przyznam, że postać Zenona Gołaszewskiego nie była mi szczególnie znana, chociaż z tego co zdążyłem zauważyć posiada on pewien dorobek teoretycznie interesujący dla Rodzimowierców. „Mieszko, syn Mieszka” to jego najnowsza propozycja. Wydana nakładem wydawnictwa „Wimana” powieść stanowi pierwszy tom cyklu „Dzieci Swarożyca”, który autor ma nadzieje kontynuować. W ogólnym zarysie powieść traktuje o przyszłym królu Polski – Mieszku II Lambercie, synu Bolesława Chrobrego i wnuku niezbyt popularnego wśród rodzimowierców Mieszka I. Historia zaczyna się w momencie jego pobytu w klasztorze w Maachstricht i zabiera czytelnika na wyprawę przez pogranicze wschodniej i zachodniej Europy pierwszej połowy XI wieku. Ekspansywni Niemcy, rosnąca w siłę przyszła Rzeczpospolita, wojowniczy Wieleci i wypierana przez Chrześcijaństwo wiara Przodków tworzą tło dla duchowych i emocjonalnych rozterek głównego bohatera i jego przyjaciół, a wszystko to okraszone dawką historycznych faktów. Przyznam jednak, że książka mnie zawiodła na kilku polach, a głównie literackim: autor posługuje się bardzo prostym językiem, co w normalnych warunkach nie musi być wcale wadą. Tu jednak wydaje się, że słuchamy wykładowcy próbującego suche fakty ubarwić odrobiną fabularyzacji. Opisy są bardzo ubogie, a jeśli są – brzmią nieautentycznie, co nie pomaga w budowaniu realistycznego obrazu epoki. Jako, że sama historia też – niestety – nie jest wybitnie porywająca, otrzymujemy coś pomiędzy historycznym wykładem, a powieścią przygodową dla młodzieży. I to chyba może jednocześnie być zaletą, bo gdybym miał kilkanaście lat mniej prawdopodobnie łatwiej przyswoiłbym styl p. Gołaszewskiego.  Nie jestem natomiast w stanie przebrnąć przez sztuczność postaci i dialogów między nimi. Autor popełnił kardynalny błąd bardzo uwspółcześniając bohaterów – z jednej strony młodszemu czytelnikowi pozwoli to z pewnością łatwiej odnieść rozważane przez nich sprawy do własnych odczuć, z drugiej dobija to i tak nieautentyczny już obraz kreowanego przez autora świata. Umówmy się – jakoś nie wyobrażam sobie XI wiecznego woja w podniosłym tonie nazywającego samego siebie „Rodzimowiercą” i postrzegającego zależności religijne i narodowościowe z całkowicie XXI wiecznej perspektywy; to znaczy wyobrażam sobie, co chciał przekazać autor, ale taka forma jest dla mnie nazbyt  sztuczna. Jednakże, żeby oddać honor, dodam, że wszystko jest tu na miejscu i... read more

Festiwal Rodzimowierczy w Katowicach: Zapusty – Relacja

Coraz częściej środowisko Rodzimowiercze udowadnia, że nie tylko organizacja obchodów świąt stanowi jego domenę. Odbywa się coraz więcej prelekcji, koncertów oraz wydarzeń kulturalnych przybliżających temat społeczeństwu. Jedną z takich inicjatyw był „Festiwal Rodzimowierczy: Zapusty” który odbył się 7 lutego 2016 w Katowicach. Na festiwal wybraliśmy się skromną reprezentacją krakowskiego środowiska rodzimowierczego. Z powodu egzaminów kierowcy wyjechaliśmy z Krakowa po godzinie 15. Na miejscu byliśmy około 16.30. Droga upłynęła nam na dyskusji także na tematy rodzimowiercze. Skupiliśmy na regionalizmie tej religii oraz sposobach tworzenia (lub próbach odtworzenia) obrzędów oraz specyfice środowiska. Na miejscu byliśmy niestety spóźnieni, ale organizatorzy czekali na na nas z rozpoczęciem. Jednocześnie bardzo ucieszyła nas frekwencja, znajome twarze oraz zachwyciło miejsce w którym festiwal miał się odbywać. Część wykładową rozpoczął Mirosław Kurek ze Stowarzyszenia „Golęszyczanie”, który opowiedział o miejscu i dzielnicy gdzie odbywał się festiwal. Centrum Zimbardo w dzielnicy Nikiszowiec jest miejscem spotkań dla młodych ludzi, w którym mogą oni spędzić czas i gdzie organizowane są różne wydarzenia. Następnie Mirek przedstawił działalność Stowarzyszenia „Golęszyczanie”, które dąży do zrekonstruowania jednego z głównych grodów tego słowiańskiego plemienia – Lubomii, w innym miejscu niż oryginalne grodzisko, by nie niszczyć zabytku. Więcej informacji w linku: https://www.facebook.com/wskrzesmylubomie. W trakcie pierwszej części wydarzenia obecni byli wolontariusze ze stowarzyszenia Kocia Przystań, które zbierało datki na pomoc i utrzymanie swoich podopiecznych. Pierwszym prelegentem był Scott Simpson, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, od lat działający także w środowisku rodzimowierczym. Tematem jego wykładu, do którego przygotował barwną prezentację, były zwyczaje kolędowe oraz kolędnicy w Polsce oraz Wielkiej Brytanii. Opowiadał o składzie orszaku kolędniczego i wielu ciekawostkach z nim związanych.  Zadziwiające dla mnie były podobieństwa postaci, grup postaci oraz symboliki z nimi związanej, pomiędzy tymi rodzimymi, a ich odpowiednikami w kulturze Wielkiej Brytanii. Od razu można było dostrzec pewne analogie. Oczywiście Scott poruszył także temat tego jak obecnie w Polsce wyglądają kolędnicy wśród rodzimowierców. Nawiązał także do brytyjskich wyznawców Wicca. Na końcu podsumował wykład trzema podejściami do próby rekonstrukcji pogańskich zwyczajów. Pierwsze podejście zakłada, że przez okres po chrystianizacji zwyczaje powoli zanikały i trzeba wyłapywać pojedyncze pierwotne cząstki zwyczajów i próbować je składać w całość; drugie mówi o ciągłej ewolucji; natomiast ostatnie o tym, że zwyczaje się nie zmieniły tylko zostały pokryte cienką warstwą nowej ideologii. Następnym punktem programu była nauka korowodów rosyjskich przez Jolantę Misiarz. W międzyczasie kolejne osoby się przebierały w stroje zapustników . Kiedy wszyscy się już przebrali i przygotowali, wyruszyliśmy barwnym pochodem na ulice. Na orszak składały się różne mniej lub bardziej tradycyjne stroje. W grupie znalazł się... read more

Rodzimowiercze podsumowanie roku 2015

Ubiegły rok dla środowiska rodzimowierczego w Polsce upłynął pod znakiem wielu inicjatyw i znaczących wydarzeń. Poniżej przedstawiamy krótkie podsumowanie. Jeśli o czymś zapomnieliśmy lub nie wiemy prosimy o informację. W dniach 22-23 VII w Łysogórach odbył się III Ogólnopolski Zjazd i Wiec Rodzimowierców. Na miejscu zjawili się delegaci większości wspólnot rodzimowierczych z całej Polski. W skład programu wchodziły prelekcje, obrzędy oraz oczywiście wiec. Do jego najważniejszych ustaleń należy przede wszystkim powołanie Konfederacji Rodzimowierczej – nieformalnej grupy mającej w zamyśle reprezentować interesy środowiska rodzimowierczego. Deklarację utworzenia konfederacji podpisały następujące wspólnoty: Gontyna Stowarzyszenie Żertwa Rodzimowiercy Pomorscy Stowarzyszenie Drzewo Przodków Wspólnota Rodzimowiercza „Krąg Radogost” Stowarzyszenie Kałdus WiD Gromada Swarga ZW Rodzima Wiara Wspólnota Rodzimowierców WATRA Zdj. Krzysztof Majcher Łódzka wspólnota rodzimowiercza „Swarga” zorganizowała spotkanie przedstawicieli wspólnot uczestniczących w II Wiecu Rodzimowierczym połączone z otwartym Łódzkim Spotkaniem Słowiańskim. W maju wspólnota wraz z łódzkim oddziałem Niklota oraz „Drużyną Peruna” współorganizowała wykład dra hab. K. Kaczmarka „Politeizm, a przyszłość Europy”. Ukazały się książki: „Słowianie – Wiara i kult” autorstwa R. Merskiego (Watra) i Grzegorza Antosika oraz uzupełnione wydanie „Etyki Słowiańskiej” R. Merskiego. Ta ostatnia książka ukazała się także po angielsku. Wydano podwójny (1/2[14/15]/2015) numer pisma rodzimowierczego „Gniazdo„. Stowarzyszenie „Żertwa” z kujawsko-pomorskiego zorganizowało kilka otwartych wykładów, m.in. wykład dra hab. K. Kaczmarka „Politeizm, a przyszłość Europy” czy A. Bartwickiego („Swarga”) – „Miejsca kultowe Słowian”. Wykłady stanowiły zainicjowanie szerszego cyklu prelekcji. Warmińskie stowarzyszenie „Kołomir” dokonało wznowienia wydanej w 2014 roku książki „Wiara, Ziemia, Rodzina” oraz z powodzeniem zorganizowało dwa spotkania rodzimowiercze w Olsztynie. Pojawiły się nowe wspólnoty, których inicjatorami były osoby od wielu lat związane z ruchem rodzimowierczym – Krąg Radogost oraz Drzewo Przodków. Toruńskie Stowarzyszenie „Kałdus” uzyskało wpis do KRS. Grupa zorganizowała także Spotkanie rodzimowierców z Torunia i okolic. Gromada „Wanda” z Krakowa zorganizowała cykl Wieczorów Tradycji Słowiańskiej, a także wydała serię rodzimowierczych kartek pocztowych, z których zysk przeznaczono na cele charytatywne. W Krakowie odbył się także „III Festiwal Poezji i Sztuki Rodzimowierczej„. Warszawski oddział Stowarzyszenia na rzecz Tradycji i Kultury „Niklot” zorganizował dwuczęściowe spotkanie z etnologiem Marcinem Stańczukiem (Muzeum Wsi Radomskiej) pt. „Panteon Lechicki”, a także spotkanie z popularyzatorem historii i mitologii Arturem Szrejterem pt. „Dzieje Słowiańszczyzny Zachodniej a współczesna kultura popularna”. W Dąbrowie Górniczej odbył się Festiwal Kultury Słowian „Stado„. W dniach 26-28 listopada 2015 r. odbyła się w Krakowie VI Międzynarodowa Konferencja Naukowa z serii Colloquia Russica „Ruś a kraje kultury łacińskiej: społeczeństwo, kultura, religia (X–XVI w.)”, współorganizowana przez Muzeum Archeologiczne w Krakowie. Prelekcje wygłosili goście z Białorusi, Czech, Polski, Rosji, Serbii, Słowacji, Ukrainy i Węgier. Słowiańskie dziedzictwo coraz śmielej przenika... read more

O tropicielach „katolstwa” w rodzimowierstwie

Wraz z rozwojem wizerunku Rodzimej Wiary, pojawianiem się kolejnych mniejszych lub większych grup starających się wrócić do wiary Dziadów, w internecie wykwitają również coraz częściej błyskotliwe wypowiedzi rzeszy znawców, którzy po nocach śnią o zemście za Arkonę i mordowaniu Mieszka I, a dotyczą one – oczywiście – jakże powszechnego rzekomego „skatoliczenia” Rodzimej Wiary.  Owo „skatoliczenie”, naturalnie, przejawia się istnieniem we współczesnym Rodzimowierstwie różnych groźnych, rzekomo obcych, zwyczajów jak modlitwa, wyobrażenia Bogów w postaci obrazów, domowe ołtarzyki, a nawet ludowe ozdoby czy zwyczaje. Co bardziej demokratyczni znawcy wytykają również kwestie etyczne jak stosunek do zaburzeń popędu płciowego, aborcji czy in vitro, do których negatywny stosunek – jak wiadomo – mogą mieć tylko wyborcy pewnej partii mającej aktualnie parlamentarną większość. Natomiast skrajnym frustratom przeszkadza nawet sam fakt, że taki Rodzimowierca ma zwykle katolickich dziadków, rodziców czy innych krewnych, i cóż, mimo wszystko, chciałby w chrześcijańskie Boże Narodzenie spędzić czas z nimi, a nie samotnie w lesie. Nie chciałbym rozwlekać zanadto tego tematu, bo zwyczajnie nie zasłużył na taką dawkę uwagi, dlatego powiedzmy sobie wprost co jest czym. Wpis ten zainspirowany został falą głupoty jaka przelała się przez Internet przy okazji zbliżających się Szczodrych Godów, ale również innymi, osobistymi doświadczeniami. Również wyniesionymi z prowadzenia tego bloga. Jak widać, nawet korale mogą kojarzyć się z różańcem, to co dopiero obrazki czy ołtarzyki! Na pierwszy ogień modlitwa – cóż to takiego? Ani chybi „klepanie zdrowasiek” na klęczkach, które widząc Rodzimowierca powinien reagować co najmniej splunięciem. Niestety, modlitwa jest rytuałem o wiele starszym niż Chrześcijaństwo, monoteizm i prawdopodobnie niż religia w ogóle. Wbrew temu, co niektórzy sobie imaginują, Rodzimowiercy nie czczą „zjawisk Przyrody”, ale Bogów, z którymi te zjawiska są powiązane. Dlaczego nie mielibyśmy więc chcieć z Bogami rozmawiać? I to wcale niekoniecznie poprzez wyuczone formułki, ale poprzez własne, szczere słowa z głębi duszy? Bo jeśli nie szukamy kontaktu z Bogami, to właściwie po co nam religia czy duchowość? Oczywiście, znawcy wiedzą lepiej i nawet w geście rąk złożonych do modlitwy widzą katolicyzm, chociaż jest to uniwiersalna postawa obecna szczególnie w religiach indoeuropejskich jak np. religie hinduskie czy irańskie. W ramach ciekawostki wspomnę, że kiedyś spotkałem się z propozycją, by modlić się w postawie, której „uczy słup zbruczański”, to jest z jedną dłonią na piersi, drugą na brzuchu. Problem tylko w tym, że jeśli przyjmujemy, że słup przedstawia Bogów, wówczas jest mocno wątpliwym, aby na słupowym wyobrażeniu byli oni w pozie modlitewnej… Idźmy dalej – ołtarzyki domowe. To nic, że znaleziska archeologiczne jak choćby Świętowit Woliński sugerują... read more

« Previous Entries Next Entries »

top
This site uses cookies. Find out more about this site’s cookies.