search
top
Currently Browsing: Rodzimowierstwo

Odpierając zarzuty wobec rodzimowierstwa

Niemalże od samego początku swojego istnienia Rodzimowierstwo boryka się z rozmaitymi zarzutami odnośnie jego formy i treści, czy to ze strony Chrześcijan i  ateistów, czy wszelkiej maści internetowych śmieszków. Niestety, zbyt często odpowiedź na nie sprowadza się zaledwie do obrzucania błotem adwersarza i biadoleniu o „śmiesznej, semickiej wierze”. Nieumiejętność obrony własnych przekonań religijnych wśród Rodzimowierców nadal pozostaje czymś powszechnym. Oczywiście, „walka” toczy się głównie w Internecie, ale – cóż – to akurat znak czasów. Z drugiej strony dysputa internetowa w odróżnieniu od dyskusji „na żywo” oferuje szereg ułatwień nawet niewykształconemu dyskutantowi: ma on czas by pomyśleć nim odpowie, posiada też ogromną skarbnicę wiedzy w postaci zasobów sieci na podorędziu. Dzięki temu przygotowanie argumentu czy skonsultowanie spornej sprawy ze źródłem staje się dziecinnie łatwe i może zostać dokonane w mgnieniu oka, zakładając oczywiście, że dyskutant potrafi wyszukiwać i filtrować informacje, a także czytać ze zrozumieniem, co znowu nie jest wcale taką powszechną umiejętnością. Nie o tym jednak traktuje ten wpis. Problemem jest brak podstawy do dyskusji innej niż „chrześcijanie wszystko zniszczyli / chrześcijaństwo jest obce / pogaństwo jest lepsze bo politeizm / głupie katole”. Świadomość Rodzimowierców stale rośnie, ale w śmietniku jakim jest Internet nadal triumfy święci intelektualna marność dyskusji między „poganami”, a „katolami”. Naturalnie, ludzie pozbawieni jakichkolwiek merytorycznych podstaw do prowadzenia dyskusji, jak również ludzie zwyczajnie głupi zdarzają się po obu stronach. Problem jedynie w tym, że Rodzimowiercy są środowiskiem bardzo niewielkim, nawet jeśli do „praktykujących” doliczyć prawdopodobnie przewyższającą ich kilkukrotnie liczbę Rodzimowierców „internetowych”. Dlatego też wszelkie przejawy niedojrzałości, braku wiedzy czy intelektualnej niemocy siłą rzeczy widać wśród nich o wiele wyraźniej. W związku z wymienionymi powyżej problemami postanowiliśmy stworzyć krótki spis najczęstszych zarzutów wobec Rodzimowierstwa wraz z naszym stanowiskiem wobec nich. Proszę w żadnym razie nie traktować tego artykułu jako „poradnika”; w zamierzeniu wolelibyśmy raczej, aby stanowił zbiór argumentów, do których zawsze można odesłać rozmówcę. A przede wszystkim – o tym po prostu trzeba mówić. Szczególnie, że część „zarzutów” oddalana i obalana była niezliczoną ilość razy w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, a jednocześnie ze zgrozą widzimy, że pewne spory trwają dalej i to właśnie Rodzimowiercy nie potrafią z nich wyjść obronną ręką. Zapraszamy do lektury. Prymitywny politeizm i cywilizowany monoteizm Jednym z najbardziej „podstawowych” i najczęściej spotykanych zarzutów wobec Rodzimowierstwa jest jego rzekoma śmieszność i prymitywność w porównaniu do którejkolwiek ze światowych religii, a głównie Chrześcijaństwa. Zarzut ten jednakże oddalić można bardzo łatwo i trudno traktować go poważnie. Chrześcijaństwo jest religią stosunkowo młodą i podobnie jak Islam i wczesny Judaizm posiada politeistyczne podłoże, które... read more

Nowa gromada w Warszawie

Dnia 30 lipca 2017 w Warszawie powołana została nowa gromada, która przyjęła nazwę Białożar. Założona została przez członków związku wyznaniowego Rodzima Wiara. Jest to kolejna już grupa działająca w obrębie stolicy. Pierwszy obrzęd członkowie Białożaru odprawili już 12 sierpnia, a było nim połączone Święto Leszego i Spas Chlebowy. Dnia następnego poinformowano natomiast, że gromada będzie działać od tej pory poza strukturami związku wyznaniowego Rodzima Wiara. Kontakt dla zainteresowanych: Facebook Fot.... read more

Powołanie nowego związku wyznaniowego

Na tegorocznej, drugiej już, edycji Święta Stado 11 gromad rodzimowierczych z całej Polski powołało do życia nowy związek wyznaniowy. Jest to kolejna już po RW czy ZZW SW formacja tego rodzaju. Związek przyjął nazwę Związek Wyznaniowy Rodzimowierców Polskich RÓD. Założycielskie gromady to Gromada Raróg, Gromada Swarga, Krag Radogost, Gontyna, Stowarzyszenie Żertwa, Watra, Rodzimowiercy Ślężańscy, grupa Mir, Stowarzyszenie Kałdus, Drzewo Przodków i stowarzyszenie Jantar. Na założycielskim wiecu obecna była również delegacja Rodzimej Wiary. Związek jest obecnie w fazie zbierania podpisów i przygotowań do... read more

Kim nie jest żerca?

Swego czasu, na popularnym wówczas, ogólnopolskim Rodzimowierczym forum pewien człowiek podjął się uporządkowania swoich przemyśleń dotyczących tego, kim jest i powinien być żerca. Całości tego wywodu nie pomnę, dość powiedzieć, że nakreślony w nim obraz przypominał raczej liberalnego zachodniego pastora, aniżeli faktycznego kapłana dawnej wiary. Analiza tychże propozycji, w połączeniu z obserwacją odbywających się w środowisku dyskusji na ten temat, skłoniła mnie do spisania kilku własnych refleksji. Środowisko rodzimowiercze w Polsce poszczycić się może posiadaniem co najmniej kilkunastu osób mieniących się żercami, czasem wołchwami. Z uwagi, iż środowisko jest nadal dość rachityczne w swej strukturze, żerca taki zwykle wykonuje swoją posługę „po godzinach”, czyli najczęściej posiada zwykłą pracę i życie, a żercą staje się głównie na czas obrzędów. A więc kilka razy do roku. Pod artykułem dotyczącym zbiórki na świątynię zbulwersowany czytelnik zarzucił jej inicjatorom, że gdy taka świątynia już stanie, ktoś będzie musiał w niej siedzieć, a ludzie na niego łożyć, aby ten mógł się utrzymać. Patrząc praktycznie byłaby to wizja wcale ciekawa, ale czy a) wśród dzisiejszych żerców istnieje ktoś gotowy na takie poświęcenie i jakby nie patrzył niepewny byt; oraz b) czy na takiego żercę, dostępnego 24/7 jest w ogóle popyt, pomijając przekaz o żercach utrzymujących się z pracy własnych rąk? Odpowiedź na oba pytania wydaje się być prosta: wątpliwe. Przeciętna wspólnota rodzimowiercza gromadzi od kilku do góra kilkudziesięciu osób, którym wystarczy uczęszczać na obrzędy, a jeśli potrzebują osobistego kontaktu z Bogami to raczej udadzą się w głuszę (jeśli w ogóle), niż do człowieka. Rodzi to kolejne pytanie czy w takim razie żerca jest w ogóle potrzebny. W jednej z dyskusji inny czytelnik zauważył, że wybór przez grupę osoby prowadzącej obrzędy jest sztuczny, bo „lać miód w ognisku umie każdy głupi”. Dlatego zastanówmy się przez chwilę kim żerca nie jest – a kim powinien być. Zgodnie z naszym redakcyjnym kierunkiem „narzucania”*. Żerca nie jest księdzem, ale nie jest też aktorem teatralnym Jak pokazuje doświadczenie, w Rodzimowierstwie ważniejszy jest osobisty kontakt z Bogami osiągany w anekumenie, aniżeli wstawiennictwo kapłana przed Nimi. Stąd, jak to już wspomniano, raczej brak popytu na etatowego kapłana, który służyłby wiernym wsparciem duchowym i moralnym 24/7. Czy to dobrze – można polemizować, dość powiedzieć, że brak popytu nie oznacza bynajmniej, że żerca na taką ewentualność nie powinien być przygotowany. Zwykle przecież to właśnie żercy gromadzą wokół siebie resztę wspólnoty, powinni więc być ludźmi co najmniej godnymi zaufania, nie zaś zwykłym kolegą, który czasem zakłada białą szatę. Z drugiej strony, żerca to nie aktor występujący... read more

Kiedy kończy się rok? – czyli noworoczna łyżka dziegciu

Przeglądając FB w okresie przedsylwestrowym spostrzegliśmy – co naturalne – całą moc noworocznych życzeń, składanych również przez rodzimowierców. Nic w tym dziwnego, wszak dla większości ludzi to zmiana daty z 31 XII na 1 I oznacza początek nowego roku. Ale czy dla rodzimowierców też powinna? W zasadzie prosimy o potraktowanie tego artykułu z przymrużeniem oka, ale skoro jest okazja rzucić łyżką dziegciu w kieliszek szampana, to czemu nie. Otóż oprócz zwykłych życzeń spostrzegliśmy też życzenia rodzimowiercze – aby Bogi darzyli i inne, wcale piękne i szczere. I nie był to odosobniony przypadek, albowiem ich ilość przykryła ilość podobnych życzeń złożonych z okazji Szczodruszki. Jednym słowem wychodzi na to, że niektórzy rodzimowiercy sami chyba nie wiedzą, kiedy zaczyna, a kiedy kończy się dla nich rok. Można na to spojrzeć uniwersalnie: biorąc pod uwagę stan faktyczny to rok nie zaczyna się ani nie kończy (bo czas jest okręgiem). Jego pomiar to zaledwie wyznaczenie dwóch punktów na osi koła – te używane obecnie podyktowane są praktycznymi względami zniwelowania opóźnienia w dacie względem roku słonecznego. Jest to oczywiście użyteczne dla cywilizacji, ale przecież dla nas ważniejszy jest właśnie rok słoneczny. A ten (w odróżnieniu od roku wegetacyjnego) zaczyna się wraz z przesileniem zimowym, tj. narodzeniem (odrodzeniem) Słońca. Nowym rokiem dla Rodzimowiercy jest więc dzień po przesileniu! Tymczasem sami otrzymaliśmy już życzenia w rodzaju „Niech Bogi darzą w ten magiczny dzień, gdy dopełnia się koło Przyrody 2016/17” – nie no jasne, serdecznie dziękujemy (szczerze!), ale może i jakieś koło się dopełnia, tylko raczej nie to wedle którego funkcjonujemy i czcimy Bogów. Dlatego z okazji zmiany daty (bo tylko tym jest ta okazja) osobiście również życzymy wszystkiego dobrego, ale czas na faktyczne (rodzimowiercze) życzenia noworoczne minął ponad tydzień temu… Kwestia niby banalna, ale zmiana wtłoczonego do głów postrzegania czasu jest jednym z ogromnych wyzwań stojących przed rodzimowiercami pierwszej generacji (tj. wychowanymi w innym kontekście kulturowym) i nie zawsze przychodzi łatwo. Tak więc – do siego roku… tydzień po nowym roku! PS. Nie, nikomu nie zabraniamy sylwestrowej zabawy czy składania życzeń rodzinie i znajomym. To jedynie złośliwe wskazanie, że dla niektórych mimo obejścia Szczodruszki wciąż Nowy Rok to jednak bardziej ten związany z kalendarzem gregoriańskim. I tak, wiemy, że gregoriański kalendarz to zmodyfikowany juliański, jakby nie patrzył, przedchrześcijański. I po trzecie – tak, to po prostu poranna złośliwość. Redakcja Autor: Wiktor Słońcesław... read more

« Previous Entries

top
This site uses cookies. Find out more about this site’s cookies.