search
top
Currently Browsing: Rodzimowierstwo

Powołanie nowego związku wyznaniowego

Na tegorocznej, drugiej już, edycji Święta Stado 11 gromad rodzimowierczych z całej Polski powołało do życia nowy związek wyznaniowy. Jest to kolejna już po RW czy ZZW SW formacja tego rodzaju. Związek przyjął nazwę Związek Wyznaniowy Rodzimowierców Polskich RÓD. Założycielskie gromady to Gromada Raróg, Gromada Swarga, Krag Radogost, Gontyna, Stowarzyszenie Żertwa, Watra, Rodzimowiercy Ślężańscy, grupa Mir, Stowarzyszenie Kałdus, Drzewo Przodków i stowarzyszenie Jantar. Na założycielskim wiecu obecna była również delegacja Rodzimej Wiary. Związek jest obecnie w fazie zbierania podpisów i przygotowań do... read more

Kim nie jest żerca?

Swego czasu, na popularnym wówczas, ogólnopolskim Rodzimowierczym forum pewien człowiek podjął się uporządkowania swoich przemyśleń dotyczących tego, kim jest i powinien być żerca. Całości tego wywodu nie pomnę, dość powiedzieć, że nakreślony w nim obraz przypominał raczej liberalnego zachodniego pastora, aniżeli faktycznego kapłana dawnej wiary. Analiza tychże propozycji, w połączeniu z obserwacją odbywających się w środowisku dyskusji na ten temat, skłoniła mnie do spisania kilku własnych refleksji. Środowisko rodzimowiercze w Polsce poszczycić się może posiadaniem co najmniej kilkunastu osób mieniących się żercami, czasem wołchwami. Z uwagi, iż środowisko jest nadal dość rachityczne w swej strukturze, żerca taki zwykle wykonuje swoją posługę „po godzinach”, czyli najczęściej posiada zwykłą pracę i życie, a żercą staje się głównie na czas obrzędów. A więc kilka razy do roku. Pod artykułem dotyczącym zbiórki na świątynię zbulwersowany czytelnik zarzucił jej inicjatorom, że gdy taka świątynia już stanie, ktoś będzie musiał w niej siedzieć, a ludzie na niego łożyć, aby ten mógł się utrzymać. Patrząc praktycznie byłaby to wizja wcale ciekawa, ale czy a) wśród dzisiejszych żerców istnieje ktoś gotowy na takie poświęcenie i jakby nie patrzył niepewny byt; oraz b) czy na takiego żercę, dostępnego 24/7 jest w ogóle popyt, pomijając przekaz o żercach utrzymujących się z pracy własnych rąk? Odpowiedź na oba pytania wydaje się być prosta: wątpliwe. Przeciętna wspólnota rodzimowiercza gromadzi od kilku do góra kilkudziesięciu osób, którym wystarczy uczęszczać na obrzędy, a jeśli potrzebują osobistego kontaktu z Bogami to raczej udadzą się w głuszę (jeśli w ogóle), niż do człowieka. Rodzi to kolejne pytanie czy w takim razie żerca jest w ogóle potrzebny. W jednej z dyskusji inny czytelnik zauważył, że wybór przez grupę osoby prowadzącej obrzędy jest sztuczny, bo „lać miód w ognisku umie każdy głupi”. Dlatego zastanówmy się przez chwilę kim żerca nie jest – a kim powinien być. Zgodnie z naszym redakcyjnym kierunkiem „narzucania”*. Żerca nie jest księdzem, ale nie jest też aktorem teatralnym Jak pokazuje doświadczenie, w Rodzimowierstwie ważniejszy jest osobisty kontakt z Bogami osiągany w anekumenie, aniżeli wstawiennictwo kapłana przed Nimi. Stąd, jak to już wspomniano, raczej brak popytu na etatowego kapłana, który służyłby wiernym wsparciem duchowym i moralnym 24/7. Czy to dobrze – można polemizować, dość powiedzieć, że brak popytu nie oznacza bynajmniej, że żerca na taką ewentualność nie powinien być przygotowany. Zwykle przecież to właśnie żercy gromadzą wokół siebie resztę wspólnoty, powinni więc być ludźmi co najmniej godnymi zaufania, nie zaś zwykłym kolegą, który czasem zakłada białą szatę. Z drugiej strony, żerca to nie aktor występujący... read more

Kiedy kończy się rok? – czyli noworoczna łyżka dziegciu

Przeglądając FB w okresie przedsylwestrowym spostrzegliśmy – co naturalne – całą moc noworocznych życzeń, składanych również przez rodzimowierców. Nic w tym dziwnego, wszak dla większości ludzi to zmiana daty z 31 XII na 1 I oznacza początek nowego roku. Ale czy dla rodzimowierców też powinna? W zasadzie prosimy o potraktowanie tego artykułu z przymrużeniem oka, ale skoro jest okazja rzucić łyżką dziegciu w kieliszek szampana, to czemu nie. Otóż oprócz zwykłych życzeń spostrzegliśmy też życzenia rodzimowiercze – aby Bogi darzyli i inne, wcale piękne i szczere. I nie był to odosobniony przypadek, albowiem ich ilość przykryła ilość podobnych życzeń złożonych z okazji Szczodruszki. Jednym słowem wychodzi na to, że niektórzy rodzimowiercy sami chyba nie wiedzą, kiedy zaczyna, a kiedy kończy się dla nich rok. Można na to spojrzeć uniwersalnie: biorąc pod uwagę stan faktyczny to rok nie zaczyna się ani nie kończy (bo czas jest okręgiem). Jego pomiar to zaledwie wyznaczenie dwóch punktów na osi koła – te używane obecnie podyktowane są praktycznymi względami zniwelowania opóźnienia w dacie względem roku słonecznego. Jest to oczywiście użyteczne dla cywilizacji, ale przecież dla nas ważniejszy jest właśnie rok słoneczny. A ten (w odróżnieniu od roku wegetacyjnego) zaczyna się wraz z przesileniem zimowym, tj. narodzeniem (odrodzeniem) Słońca. Nowym rokiem dla Rodzimowiercy jest więc dzień po przesileniu! Tymczasem sami otrzymaliśmy już życzenia w rodzaju „Niech Bogi darzą w ten magiczny dzień, gdy dopełnia się koło Przyrody 2016/17” – nie no jasne, serdecznie dziękujemy (szczerze!), ale może i jakieś koło się dopełnia, tylko raczej nie to wedle którego funkcjonujemy i czcimy Bogów. Dlatego z okazji zmiany daty (bo tylko tym jest ta okazja) osobiście również życzymy wszystkiego dobrego, ale czas na faktyczne (rodzimowiercze) życzenia noworoczne minął ponad tydzień temu… Kwestia niby banalna, ale zmiana wtłoczonego do głów postrzegania czasu jest jednym z ogromnych wyzwań stojących przed rodzimowiercami pierwszej generacji (tj. wychowanymi w innym kontekście kulturowym) i nie zawsze przychodzi łatwo. Tak więc – do siego roku… tydzień po nowym roku! PS. Nie, nikomu nie zabraniamy sylwestrowej zabawy czy składania życzeń rodzinie i znajomym. To jedynie złośliwe wskazanie, że dla niektórych mimo obejścia Szczodruszki wciąż Nowy Rok to jednak bardziej ten związany z kalendarzem gregoriańskim. I tak, wiemy, że gregoriański kalendarz to zmodyfikowany juliański, jakby nie patrzył, przedchrześcijański. I po trzecie – tak, to po prostu poranna złośliwość. Redakcja Autor: Wiktor Słońcesław... read more

Nadchodzą Szczodre Gody. Jak wystroić dom i co zamiast choinki?

Święta to czas szczególny. Spotykamy przyjaciół i bliskich, stajemy przy świętym ogniu i siadamy przy biesiadnym stole; czynimy przygotowania duchowe i materialne. Ale przecież obchody święta to nie tylko „odbębnienie” obrzędu i zapicie na biesiadzie. Świąteczny czas powinien być odczuwalny przede wszystkim w domu, w czym istotny udział ma jego odpowiednie przystrojenie – zgodnie z charakterem święta. W kulturze ludowej strojenie izby na różne okazje miało ogromne znaczenie, a wykonywanie ozdób było zajęciem jednoczącym rodzinę i stanowiącym pewne wytchnienie od codziennych obowiązków. Ogromna część tradycyjnych ludowych ozdób świątecznych zawiera w sobie symbolikę bynajmniej nie chrześcijańską, nawet jeśli w wyobrażeniu chłopa zachodził tego rodzaju związek. Różne regiony Polski i Słowiańszczyzny w ogóle wykształciły różne tradycje, o charakterystycznym ludowym kolorycie i warto, aby Rodzimowiercy sięgali po regionalne zwyczaje. W artykule tym nieco jednakże uogólnimy, bo i samo Rodzimowierstwo tak robi, wybierając z kultury ludowej. Jak już wspomnieliśmy, Szczodre Gody to czas szczególny i zaczniemy od niego, bo prawdopodobnie jest jednocześnie świętem najbogatszym jeśli chodzi o możliwości strojenia izby. Bożonarodzeniowa symbolika jest właściwie na wskroś „pogańska” jeśli chodzi o najbardziej charakterystyczne elementy, ale tradycyjnie to w szczegółach tkwi, nomen omen, diabeł. Diabeł, bo Szczodre Gody rozpoczynają czas zimy – czyli panowania Welesa. Jednocześnie jednak sygnalizują odrodzenie się Słońca, młodego Boga, której to symboliki już tłumaczyć chyba nie trzeba. Dość powiedzieć, że większość z nas w byle supermarkecie zapewne minie szopkę z wiadomymi postaciami. Zatem Słońce i Weles – dwa fundamenty Szczodrych Godów, z których wynika cała symbolika i mistyka obchodów. Zacznijmy więc po kolei. Słońce wstaje, noc truchleje Po nocy przychodzi dzień, a po dniu noc – po górowaniu Słońca latem nastaje jego starość i śmierć, ale przecież w Przyrodzie „nic nie ginie”, ponieważ każda śmierć zwiastuje odrodzenie. Noc zimowego przesilenia jest najdłuższą w roku, ale chwilowe to zwycięstwo ciemności, skoro od tej pory każdy kolejny dzień stawać się będzie coraz dłuższy, aż Słońce urośnie w siły by ogrzać i oświetlić świat. Jest to też wspomnienie pradziejów, mitu o wykuciu Słońca ze złotej bryłki przez boga-kowala, Swaroga. Dlatego (oprócz ofiarowania jej na obrzędzie) zadbajmy o złota bryłkę w naszym domu – niech wraz ze Słońcem rośnie w nim dobro, a dni wypełnia ciepło i światło. Domowy ołtarzyk ze „złotą bryłką” Mit mówi o wykuciu z bryłki Słońca. Solarna symbolika widoczna jest w wielu tradycyjnych i ludowych ozdobach świątecznych, więc powinna ozdabiać i Rodzimowiercze domy. Gwiaździste ozdoby na choinkę, gwiazda betlejemska, ale i słynne polskie „światy” są tego najlepszym przykładem. Co ciekawe, tradycyjnie... read more

Zbiórka na budowę świątyni

Wrocławska Watra prowadzi zbiórkę pieniędzy na budowę pierwszej po blisko tysiącu lat świątyni. Teren już jest, ale potrzebne są fundusze na budowę. Z potrzebnych na ten cel 70 tyś. złotych w krótkim czasie zebrano już ponad 11 tyś. Pomóc można dowolnym datkiem. Świątynie słowiańskie znamy chociażby ze słynnej Arkony, Radogoszczy czy Szczecina. Mimo, iż rodzimowierstwo odwołuje się do Przyrody i większość obrzędów odbywa się na jej łonie, świątynia odegrałaby niebagatelną rolę w budowaniu ruchu. Samo jej istnienie stanowić będzie czytelny sygnał, że religia taka jak Rodzimowierstwo w ogóle istnieje; ponadto mogłaby stać się idealnym miejscem dla wszelkich rodzimowierczych inicjatyw kulturalnych. Informacje dot. wpłat:... read more

« Previous Entries

top
This site uses cookies. Find out more about this site’s cookies.