search
top

NS Zadruga a Rodzimowierstwo

Nacjonalistyczne Stowarzyszenie Zadruga jest tworem właściwie wyłącznie politycznym, ale z powodu licznych, powierzchownych odwołań do Rodzimej Wiary  niesłusznie jest wiązane z naszą religią. Dlatego kilka słów o tym jak „zadrużanie” markują religijne obrzędy w imię świeckiej „religii ewolucyjnego panteizmu” i  co z tego wynika dla Rodzimowierstwa. NS Zadruga działa już dość długi okres czasu i w przypadku wielu rodzimowierczych neofitów staje się często jedną z pierwszych „pogańskich” grup na jaką można trafić w internecie. Samo stowarzyszenie nie jest jednakże bezpośrednią, ani nawet dokładną kontynuacją drogi obranej przez oryginalnych Zadrużan, działających w XX-leciu międzywojennym. Kulturalizm, czyli Idea mentora oryginalnej Zadrugi, Jana Stachniuka (1905-1963), pozostaje dość popularna w rodzimowierczych kręgach, szczególnie tych o dłuższym stażu. Do niej odwołuje się także założone nacjonalistyczne stowarzyszenie, obecnie chwalące się istnieniem (przynajmniej w teorii) co najmniej kilku oddziałów („gniazd”) w kraju. Abstrahując od działalności politycznej stowarzyszenia, bo nie o tym traktuje ten artykuł, na bazie Stachniukowskich idei grupa pragnie rozwijać „wyznanie oparte o panteizm ewolucyjny”, tzw. „religię narodową, świecką”, w której wiarę w Bogów zastąpi kult narodu oraz jego bohaterów. Do tego dołączony jest także odpowiedni program gospodarczy: „(…) narodowa wspólnota tworząca z kolektywną gospodarką planowaną. Wraz z odrzuceniem kapitalizmu i komunizmu odrzucamy ich wspakulturę – hedonizm, personalizm, wszechmiłość, nihilizm i moralizm” – czytamy w manifeście grupy. Według Zadrugi,...
Czytaj

Relacja z IV Ogólnopolskiego Wiecu Rodzimowierczego

W dniach 19 – 21 VIII 2016 w podwarszawskim Powsinie odbył się, już po raz czwarty, Ogólnopolski Wiec Rodzimowierczy. W zjeździe wzięli udział przedstawiciele wspólnot z całej Polski, jak również Rodzimowiercy niezrzeszeni, a podczas dwudniowych obrad przedstawiono wiele ważnych tematów i podjęto kilka ciekawych decyzji. Zjazd rozpoczął się w piątek spotkaniem integracyjnym, podczas którego uczestnicy debatowali o tematach z jakimi środowisko powinno się zmierzyć w czasie obrad następnego dnia. Natomiast już w sobotę zaczęła się z lekkim opóźnieniem, ale za to przy bardzo dobrej (aż nazbyt) aurze i w jeszcze lepszych nastrojach, właściwa część tegorocznego zjazdu Rodzimowierców. Po przybyciu ostatnich gości i krótkiej chwili na zakwaterowanie zebrani utworzyli krąg wokół paleniska. Wspólnoty oddelegowały do prowadzenia obrzędu rozpoczęcia swoich żerców, którzy utworzyli wewnętrzny krąg wokół świętego Ognia.  Rytuał rozpoczął się kilkoma słowami powitania od Wojnara (RW Mazowsze) i Leszy (Drzewo Przodków), a po chwili krążył miód i składane były ofiary Bogom, duchom miejsca oraz Przodkom, wraz z prośbami o przychylność na wiecowych obradach. Jako, że czas gonił, krótko po obrzędzie uczestnicy udali się do znajdującej się na terenie ośrodka (Park Powsin) restauracji aby wysłuchać dwóch wykładów. Rozpoczęła Luiza Działowska z Pagan Federation International prelekcją „Rola kobiety w Rodzimowierstwie”. Wykład wzbudził ogromne kontrowersje wśród niektórych słuchaczy, które dotyczyły głównie...
Czytaj

Recenzja: Zenon Gołaszewski „Mieszko, syn Mieszka”

Pozycji związanych z tematyką około-rodzimowierczą ukazuje się w kraju nad Wisłą wciąż niewiele, jednakże tendencja wydaje się być zwyżkową. Dlatego też, aby lepiej takie pozycje promować w środowisku i poza nim, postanowiliśmy co jakiś czas poświęcić im parę słów. W związku z i tak skąpą ilością czasu, jaką możemy ostatnio poświęcić Duchtyni, recenzje zapewne nie będą zbyt często gościć na jej łamach. Niech ta jednak przełamie lody i zasieje ziarno pomyślności. Przyznam, że postać Zenona Gołaszewskiego nie była mi szczególnie znana, chociaż z tego co zdążyłem zauważyć posiada on pewien dorobek teoretycznie interesujący dla Rodzimowierców. „Mieszko, syn Mieszka” to jego najnowsza propozycja. Wydana nakładem wydawnictwa „Wimana” powieść stanowi pierwszy tom cyklu „Dzieci Swarożyca”, który autor ma nadzieje kontynuować. W ogólnym zarysie powieść traktuje o przyszłym królu Polski – Mieszku II Lambercie, synu Bolesława Chrobrego i wnuku niezbyt popularnego wśród rodzimowierców Mieszka I. Historia zaczyna się w momencie jego pobytu w klasztorze w Maachstricht i zabiera czytelnika na wyprawę przez pogranicze wschodniej i zachodniej Europy pierwszej połowy XI wieku. Ekspansywni Niemcy, rosnąca w siłę przyszła Rzeczpospolita, wojowniczy Wieleci i wypierana przez Chrześcijaństwo wiara Przodków tworzą tło dla duchowych i emocjonalnych rozterek głównego bohatera i jego przyjaciół, a wszystko to okraszone dawką historycznych faktów. Przyznam jednak,...
Czytaj

Kalendarz Rodzimowierczy

W ostatnich latach wielokrotnie natknąć się można były na próby rekonstrukcji lub tworzenia nowego kalendarza, którym mogliby posługiwać się współcześni Rodzimowiercy. Niestety, w wielu przypadkach polegało to na kopiowaniu koncepcji p. Haliny Łozko (o czym pisaliśmy) lub wymyślaniu kompletnych banialuków. Dlatego też, chcąc zabrać głos, prezentujemy własną próbę ujęcia tematu. Na wstępie pragnę zaznaczyć, że zapisane w kalendarzu święta są świętami obchodzonymi przez Stowarzyszenie Kołomir, jednak jak można zauważyć, kalendarz obrzędowy wygląda podobnie u większości wspólnot (z mniejszymi lub większymi różnicami). Nie było naszym zamiarem tworzenia kolejnej listy dat ludowych zwyczajów często nie tylko nie związanych z kulturą polską, ale również zwyczajnie niemożliwych do zrealizowania i/lub nie mających większego znaczenia duchowego. Zamiast tego pragnęliśmy za pomocą tej prostej formy wskazać, że przenoszenie świąt związanych z Przyrodą bezpośrednio na obecnie używany kalendarz nie zawsze ma sens. Podkreślić trzeba, że Przodkowie dla odmierzania czasu, oprócz prostych narzędzi, posługiwali się przede wszystkim Słońcem (w skali dnia i roku) i Księżycem (w skali miesiąca, a więc księżycowego cyklu). Te najbardziej naturalne sposoby mierzenia czasu niekoniecznie muszą przystawać do dzisiejszych realiów cywilizacyjnych, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby stosować je w odniesieniu do duchowości. Przede wszystkim, Słońce. Jego kolejne etapy życia – jak to widzieli Przodkowie – odmierzają czas...
Czytaj

O tropicielach „katolstwa” w rodzimowierstwie

Wraz z rozwojem wizerunku Rodzimej Wiary, pojawianiem się kolejnych mniejszych lub większych grup starających się wrócić do wiary Dziadów, w internecie wykwitają również coraz częściej błyskotliwe wypowiedzi rzeszy znawców, którzy po nocach śnią o zemście za Arkonę i mordowaniu Mieszka I, a dotyczą one – oczywiście – jakże powszechnego rzekomego „skatoliczenia” Rodzimej Wiary.  Owo „skatoliczenie”, naturalnie, przejawia się istnieniem we współczesnym Rodzimowierstwie różnych groźnych, rzekomo obcych, zwyczajów jak modlitwa, wyobrażenia Bogów w postaci obrazów, domowe ołtarzyki, a nawet ludowe ozdoby czy zwyczaje. Co bardziej demokratyczni znawcy wytykają również kwestie etyczne jak stosunek do zaburzeń popędu płciowego, aborcji czy in vitro, do których negatywny stosunek – jak wiadomo – mogą mieć tylko wyborcy pewnej partii mającej aktualnie parlamentarną większość. Natomiast skrajnym frustratom przeszkadza nawet sam fakt, że taki Rodzimowierca ma zwykle katolickich dziadków, rodziców czy innych krewnych, i cóż, mimo wszystko, chciałby w chrześcijańskie Boże Narodzenie spędzić czas z nimi, a nie samotnie w lesie. Nie chciałbym rozwlekać zanadto tego tematu, bo zwyczajnie nie zasłużył na taką dawkę uwagi, dlatego powiedzmy sobie wprost co jest czym. Wpis ten zainspirowany został falą głupoty jaka przelała się przez Internet przy okazji zbliżających się Szczodrych Godów, ale również innymi, osobistymi doświadczeniami. Również wyniesionymi z prowadzenia tego bloga. Jak widać, nawet...
Czytaj

« Previous Entries Next Entries »

"Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych"

Zorian Dołęga-Chodakowski
top
This site uses cookies. Find out more about this site’s cookies.